ZUS nie może odmówić umorzenia należności z tytułu składek nieopłaconych, jeśli najpierw nie zbada czy zaległości nie uległy przedawnieniu - stwierdził w wyroku WSA w Gliwicach.

Sprawa miała swój początek we wniosku mężczyzny, który poprosił Zakład Ubezpieczeń Społecznych o morzenie należności z tytułu nie opłaconych w terminie składek na ubezpieczenia społeczne, za okres od października do listopada 2014 r. Wysokość zaległości sięgała prawie siedemdziesięciu tysięcy zł, a odsetki za zwłokę wynosiły prawie pięćdziesiąt tys. Dodatkowo w grę wchodził nieopłacony Fundusz Pracy na kwotę ponad pięciu tys. złotych, z czego do całości zobowiązania naliczono odsetki w wysokości prawie czterech tyś. zł.

We wniosku o umorzenie, zobowiązany powołał się na trudną sytuację finansową i zdrowotną, która uniemożliwia mu spłatę zadłużenia oraz wykonywanie pracy zawodowej.

Reklama

ZUS odmówił umorzenia kwot. Na początku zaznaczył, że żądanie zostało rozpoznane pod względem okoliczności wskazanych w art. 28 ust. 3a u.s.u.s. oraz w rozporządzeniu Ministra Gospodarki, Pracy i Polityki Społecznej z 31 lipca 2003 r. w sprawie szczegółowych zasad umarzania należności z tytułu składek na ubezpieczenia społeczne.

Zakład przeanalizował wniosek pod kątem majętności mężczyzny. Wskazał, że kwota dochodu przypadająca na jedną osobę przekracza minimum socjalne, określone dla 2-osobowego gospodarstwa domowego. Zdaniem ZUS posiadany przez niego dochód zaspokaja podstawowe potrzeby życiowe, a jego rodzina - nie znajduje się w sytuacji ubóstwa o charakterze trwałym.

Reklama

Odnosząc się do wskazywanych przez zobowiązanego poważnych problemów zdrowotnych zakład zaznaczył, że nie jest kompetentny, aby stwierdzić, czy sytuacja zdrowotna ma bezpośredni wpływ na wywiązanie się ze spłaty zobowiązań. Dodał, że mężczyzna nie złożył przy tym żadnych dokumentów zaświadczających o konieczności kosztownego specjalistycznego leczenia bądź rehabilitacji. Nie stwierdzono też konieczności sprawowania przez dłużnika stałej opieki nad przewlekle chorym członkiem rodziny.

Mężczyzna zażądał ponownego rozpatrzenia sprawy, przy czym miał sporo zastrzeżeń do ZUS. Podniósł, że organ nie wziął pod uwagę, iż ewentualna opłata należności zobowiązania w kwocie przekraczającej sto tyś. zł - nawet gdyby było to hipotetycznie możliwe - pozbawi go i jego rodzinę możliwości zaspokojenia niezbędnych potrzeb życiowych. Wskazał, że pomimo osiągnięcia w 2014 r. dochodu w kwocie czternastu tys. zł nie jest w stanie uiścić tak ogromnych zaległości bo miał straty w firmie.

Zobowiązany zarzucił również, że ZUS w sposób nierzetelny dokonał czynności w ramach postępowania wyjaśniającego. Stwierdził, że nie posiada zadłużenia z tytułu kart debetowych, lecz kredytowych, co ma istotne znaczenie z punktu widzenia prawa bankowego. Zaznaczył, że bieżące spłaty dwóch kart kredytowych umożliwiły mu niepogorszenie jego stanu zdrowia. Konieczność zaciągnięcia kredytu wiązała się z brakiem środków pieniężnych bezpośrednio po udarze, środki te były niezbędne, aby przeżyć pierwszy rok po powrocie ze szpitala i w trakcie rekonwalescencji. Mężczyzna dodał, że zaciągnięcie kredytu było jedyną możliwością pozwalającą na rehabilitację oraz zaspokojenie bieżących potrzeb rodziny. A brak jakiegokolwiek majątku ani oszczędności.

Mężczyzna dodał, że w trakcie postępowania przedłożył oświadczenia oraz wypisy ze szpitala, co zostało całkowicie pominięte przez ZUS. Zarzucił również organowi, iż ten nie informował go o jego zaległościach składkowych.
ZUS utrzymał swoją decyzję i sprawa trafiła do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gliwicach.

WSA 12 września 2018 r. uchylił decyzję zakładu ubezpieczeń. Zdaniem sądu, decyzje w tego rodzaju sprawach mogą być wydawane wyłącznie w przypadku należności istniejących, do których uiszczenia płatnik jest zobowiązany. Niedopuszczalne jest natomiast procedowanie w sprawie tych należności, które wygasły na skutek przedawnienia.

W realiach rozpoznawanej sprawy, obowiązkiem ZUS było zatem w pierwszej kolejności ustalenie, czy zaległe składki, o których umorzenie wniósł skarżący są nadal wymagalne i nie uległy one przedawnieniu. Tym bardziej, że początek zaległości w opłacaniu składek datuje się na październik 2004 r. Co więcej w aktach sprawy brak jest jakichkolwiek dokumentów, które wskazywałyby na przerwanie bądź zawieszenie biegu terminu przedawnienia.

WSA orzekł, że dopiero po prawidłowym ustaleniu okresu, którego dotyczą należności składkowe oraz ich wysokości możliwe jest wydanie przez organ prawidłowej decyzji.

Wyrok jest nieprawomocny. Przysługuje na niego skarga do NSA.

I SA/Gl 423/18 - Wyrok WSA w Gliwicach