PIP wnioskuje do narodowego przewoźnika o zawieranie umów o pracę zamiast cywilnoprawnych. I nakłada kary za bezprawne zwolnienie działaczki związkowej
To efekt kontroli przeprowadzonej w PLL LOT i jego spółce córce LOT Crew. Państwowa Inspekcja Pracy (PIP) sprawdzała czas pracy i podstawy zatrudnienia personelu pokładowego stosowane przez przewoźnika. Zawnioskowała do niego o niezawieranie umów cywilnoprawnych w warunkach charakterystycznych dla stosunków pracy.
Inspekcja podkreśliła, że personel pokładowy, czyli piloci, stewardzi i stewardessy, jest zatrudniany na różnych podstawach – umowach o pracę i cywilnoprawnych jako samozatrudnieni – choć wykonuje te same obowiązki. Pracujący na tych drugich kontraktach otrzymują harmonogramy pracy od zatrudniającego, muszą wcześniej zgłaszać nieobecności, przysługuje im płatny czas wolny w roku (odpowiednik urlopu). Są też podporządkowani – wszyscy członkowie personelu pokładowego w czasie wykonywania czynności służbowych podlegają dowódcy statku powietrznego. Szef pokładu lub starsza stewardessa odpowiadają przed tym ostatnim za przestrzeganie procedur obowiązujących w czasie lotu i jednocześnie nadzorują czynności podległych im członków personelu pokładowego.
Reklama
PIP przypomniała, że praca wykonywana w czasie i miejscu wskazanym przez pracodawcę i pod jego kierownictwem wymusza zawieranie umów o pracę, a nie cywilnoprawnych (art. 22 kodeksu pracy). W takich warunkach – zgodnie z k.p. – nie można stosować tych drugich.

Wsparcie zatrudnionych

Reklama
– Wyniki kontroli wskazują, że LOT łamie prawo pracy. Po tej decyzji inspekcji prezes linii nie może już twierdzić, że z personelem pokładowym zawiera umowy B2B, bo inspekcja pracy wyraźnie wskazała, że strony kontraktów nie są równorzędne – podkreśla Monika Żelazik, zwolniona dyscyplinarnie szefowa Związku Zawodowego Personelu Pokładowego Polskich Linii Lotniczych LOT.
Sprawę rozwiązania jej umowy (po próbie przeprowadzenia strajku) PIP oceniła jednoznacznie – było ono niezgodne z prawem ze względu na brak zgody związku na zakończenie zatrudnienia. Inspektor nałożył już z tego tytułu mandaty karne na członków zarządu spółki za wykroczenie przeciwko prawom pracowniczym (przewodnicząca domaga się też przywrócenia do pracy przed sądem).
– Rząd twierdzi, że szanuje związki zawodowe i prawo pracy. Zapowiadał walkę ze śmieciowym zatrudnieniem, a godzi się na nie w strategicznej spółce Skarbu Państwa. Jak te słowa mają się do rzeczywistości? – wskazuje szefowa związku.

Przewoźnik mówi nie

Być może rządzący podzielają opinie zarządu LOT. A ten kwestionuje ocenę PIP.
– Nie zgadzamy się ani z dokonaną diagnozą warunków zatrudnienia w spółce, ani z wnioskiem o niezawieranie umów cywilnoprawnych. Odpowiedź przedstawimy inspekcji – podkreśla Adrian Kubicki, rzecznik prasowy przewoźnika.
Wskazuje, że personel pokładowy, w tym w szczególności piloci, zachowuje znaczną autonomię wykonywanych obowiązków (nie można narzucić im wykonywania lub niewykonania konkretnych zadań, co – zdaniem spółki – przeczy podporządkowaniu pracowniczemu).
– Warunki pracy personelu pracowniczego wynikają z przepisów dotyczących lotnictwa, a nie kodeksu pracy, a te w żaden sposób nie odnoszą się do formy zatrudnienia. Na pewno nie można jednoznacznie przesądzić, że spełnione są wszystkie przesłanki zobowiązujące do zawarcia umowy o pracę. Nie można też nie zauważyć, że PIP zastosowała najłagodniejszy z możliwych środków, czyli wniosek zawarty w wystąpieniu inspektora – dodaje rzecznik LOT.

Waga decyzji

Teoretycznie to rzeczywiście łagodny środek, bo nie wymusza przekształcenia kontraktów (PIP nie ma takich uprawnień). Inspektor mógłby np. wystąpić do sądu o ustalenie istnienia stosunku pracy dla pracowników personelu pokładowego, ale w praktyce rzadko się to zdarza bez wcześniejszego uzgodnienia z zatrudnionym. Chodzi tu o znaczną grupę osób – na podstawie umów cywilnoprawnych pracuje ok. 900 członków personelu pokładowego LOT.
W praktyce jednak już sama opinia PIP ma ogromne znacznie. Państwowy organ odpowiedzialny za nadzór nad przestrzeganiem prawa pracy potwierdził, że LOT niezgodnie z prawem zatrudnia personel pokładowy na podstawie umów cywilnoprawnych i powinien zawierać umowy o pracę.
Nie można też zapominać, że wniosek jest środkiem łagodnym, ale skutecznym. W ubiegłym roku po takiej interwencji PIP 9,6 tys. osób pracujących na kontraktach cywilnoprawnych otrzymało umowy o pracę. Firmy dobrowolnie uznały zalecenia inspekcji.
Trzeba wspomnieć, że po kontroli PIP LOT-owi grozi też inna sankcja. Inspektor pracy uznał, że spółka córka narodowego przewoźnika (LOT Crew) w praktyce prowadzi pośrednictwo pracy. A realizowanie takiej działalności bez wpisu do rejestru jest zagrożone karą do 10 tys. zł.