Europejski Urząd Pracy może być kolejną próbą zablokowania nam dostępu do unijnych rynków.
Nowa instytucja zapewni sprawiedliwą mobilność pracowników na unijnym rynku – tak zapowiada Komisja Europejska, która przygotowała projekt rozporządzenia o powołaniu urzędu. Ma on zacząć funkcjonować już od przyszłego roku.
By chronić interesy pracowników migrujących na własną rękę i delegowanych do pracy w innym kraju przez firmy, Europejski Urząd Pracy będzie mógł inicjować i koordynować inspekcje w krajach członkowskich. Jak mówi nam wiceminister pracy Stanisław Szwed, nie do końca jest jednak jasne, na czym takie kontrole miałyby polegać. – Nie chcemy, by się to przerodziło w instytucję, która ma koordynować tylko państwa środkowoeuropejskie. Mamy obawy, czy to nie będzie kolejny instrument, wykorzystywany przeciwko naszym pracodawcom czy naszym pracownikom – zaznaczył. Szwed podkreśla, że brak ściśle określonych kompetencji urzędu może być wykorzystywany do różnych celów – także niezgodnych z intencjami. Dlatego Polska jest sceptycznie nastawiona do pomysłu utworzenia nowego urzędu. Sprzeciw wyrażają też Węgrzy.