Tylko OPZZ nie podpisało się pod pozytywnym stanowiskiem.
Cztery miesiące trwały konsultacje projektu ustawy o pracowniczych planach kapitałowych (PPK). Ponad 50 organizacji, ministerstw i instytucji publicznych zgłosiło do niego w sumie przeszło tysiąc uwag. Sama konferencja uzgodnieniowa rozpatrująca poprawki i opinie trwała tydzień. Efekt powinien być dla rządzących zadowalający, bo udało się uzyskać pozytywne stanowisko Rady Dialogu Społecznego dla PPK. Podpisali się pod nim ze strony biznesu: Pracodawcy RP, Konfederacja Lewiatan, Business Center Club, Związek Rzemiosła Polskiego, a ze strony związkowej: NSZZ „Solidarność” i Forum Związków Zawodowych. Tylko OPPZ nie sygnowało dokumentu.
– Wprowadzenie w Polsce systemu PPK należy ocenić pozytywnie – czytamy w stanowisku RDS, do którego dotarł DGP. Formalnie rada nie głosowała swojej opinii, bo na jej ostatnim posiedzeniu nie było kworum.
Reklama
– Nie doszło do głosowania, ale podjęliśmy decyzję, że podpiszemy się pod tym stanowiskiem, żeby dać rządowi mandat do dalszych prac – mówi nam przedstawiciel jednej z organizacji pracodawców. – PPK dają możliwość budowania długoterminowych oszczędności na przyszłość. Ponieważ jest wyraźne wskazanie prywatności środków, nie należy tego łączyć ani z OFE, ani z ZUS. To pozwoli złagodzić zmniejszenie dochodów w trakcie przechodzenia z aktywności zawodowej na emeryturę – tłumaczy pozytywną opinię o projekcie Henryk Nakonieczny z NSZZ „Solidarność”. Na opinii zaważyła też zgoda rządu na przyjmowanie kolejnych postulatów partnerów społecznych. – Muszą być realizowane klauzule antydyskryminacyjne, które zagwarantują, że jeśli ktoś się nie zdecyduje na udział w PPK, nie może być dyskryminowany ani w zatrudnieniu, ani w wysokości wynagrodzenia – podkreśla Nakonieczny. Praktycznie do końca pozytywną opinię o projekcie wyrażało też OPZZ, którego kilka postulatów wprowadzono do projektu, ale na finiszu wycofało się z poparcia. – Na początku nasze zdanie było pozytywne, ale jak weszliśmy głębiej, okazało się, że jest więcej niewiadomych niż wiadomych. To może być równie duże oszustwo jak OFE – mówi Jan Guz. Jego zdaniem IKE i IKZE pokazują, że nikt nie zarobił dużo na dodatkowym oszczędzaniu, nie ma więc pewności, że tym razem się uda. – Pracownicy chcą pieniędzy, a nie obiecanek – mówi Jan Guz.
Tyle że tego typu zastrzeżenia – dotyczące zasadniczych rozwiązań – jeszcze niedawno eksperci OPZZ nie kwestionowali. To między innymi pod wpływem obaw, by nie powtórzył się scenariusz OFE, do ustawy wprowadzono zapis, że oszczędzane środki są prywatne. Aby nie było wątpliwości, że nie jest to część systemu ubezpieczeń społecznych, nawet słowo „składki” zmieniono na „wpłaty”. To miało rozwiać obawy przed powtórzeniem scenariusza OFE.

Reklama
Mimo oporu OPZZ poparcie reszty organizacji Rady Dialogu Społecznego może dać rządowi silny mandat do dalszych prac nad projektem. W ubiegłym tygodniu projekt został też przyjęty przez Stały Komitet Rady Ministrów. Rząd powinien się nim zająć do połowy sierpnia, tak aby po wakacjach trafił do Sejmu. – Do rozstrzygnięcia, prawdopodobnie dopiero na posiedzeniu rządu, została jeszcze jedna kwestia merytoryczna, czyli udział górników w PPK – mówi nam osoba zbliżona do rządu.
Plany kapitałowe to oczko w głowie premiera Mateusza Morawieckiego, który pieczę nad nową formą oszczędzania powierzył swojej prawej ręce w sprawach gospodarczych – Pawłowi Borysowi, prezesowi Polskiego Funduszu Rozwoju (PFR). To on prowadził negocjacje na temat konkretnych zapisów projektu z partnerami społecznymi i instytucjami finansowymi. Nasze źródła rządowe wskazują, że z pozytywnym stanowiskiem RDS projekt powinien łatwo zyskać poparcie w Sejmie. Tym bardziej że w opinii wydanej przez pracodawców i związkowców znalazły się ciepłe słowa pod adresem rządu i PFR. Zresztą autorzy projektu poszli w konsultacjach na wiele ustępstw.
Pracodawcy za negocjacyjny sukces mogą sobie przypisać likwidację odpowiedzialności karnej za niewprowadzenie PPK oraz przesunięcie o co najmniej pół roku wejścia w życie ustawy.