Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych zwróci się do swoich organizacji członkowskich o przygotowanie wspólnej akcji protestacyjnej.



– Mamy dość fikcyjnych rozmów ze strony rządu, kłamstw i obiecanek. W przyszłym roku nadal ma być zamrożony wskaźnik wzrostu wynagrodzeń w sferze budżetowej. To prowadzi do nędzy polskich pracowników – podkreślił Jan Guz, przewodniczący OPZZ.
Przedstawiciele związkowej centrali nie wykluczyli, że zapowiedziana akcja będzie miała formę strajku generalnego.
Reklama
– Będę rekomendował takie rozwiązanie wszystkim organizacjom zrzeszonym w centrali – zapowiedział Sławomir Broniarz, prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego.
– Zdajemy sobie sprawę, że protesty pojedynczych grup zawodowych mogą być ignorowane przez rząd. Chcemy protestować wspólnie – dodała Urszula Michalska, przewodnicząca Federacji ZZ Pracowników Ochrony Zdrowia i Opieki Społecznej.
Głównym postulatem związkowców – poza podwyżką płac w budżetówce – jest też wzrost minimalnej płacy w przyszłym roku do poziomu 50 proc. przeciętnego wynagrodzenia (obecnie stanowi ono 47 proc.). Rządowa propozycja podwyżki jedynie o 120 zł (zaledwie o 3 zł więcej niż gwarantuje ustawa) ich zdaniem jest nie do przyjęcia. Przedstawiciele poszczególnych organizacji zrzeszonych w OPZZ wskazywali na potrzeby podwyżek wynagrodzeń nie tylko w administracji, ale też nauczycieli (o 1 tys. zł, a nie po 5 proc. w najbliższych latach), pracowników sanepidu, funkcjonariuszy służb mundurowych. Ci ostatni zrzeszeni w Związku Zawodowym Strażaków Florian mają dziś zdecydować o podjęciu ogólnopolskiej akcji protestacyjnej. Decyzje w sprawie dalszych protestów będą jednak zależeć od czwartkowego posiedzenia Rady Dialogu Społecznego, w trakcie którego rząd i partnerzy społeczni mają negocjować wzrost płac w budżetówce oraz wysokość przyszłorocznej płacy minimalnej.
O realne podwyżki zaapelowała wczoraj także Dorota Gardias, przewodnicząca Forum Związków Zawodowych.
– FZZ domaga się podwyżki w wysokości 15 proc. wynagrodzenia dla wszystkich pracowników opłacanych z budżetu państwa oraz wzrostu płacy minimalnej do poziomu 50 proc. przeciętnego wynagrodzenia. Zbyt długo państwo polskie jako pracodawca wykorzystuje pracowników i pracownice służb publicznych – podkreśliła szefowa Forum.