Cudzoziemiec tylko wtedy może otrzymać polskie świadczenie wychowawcze, jeśli cała jego rodzina - a więc i małżonek - zamieszkuje w kraju, a nie tylko dzieci, na które otrzymuje zapomogę.

Prezydent miasta odmówił obywatelce Ukrainy prawa do świadczenia wychowawczego na czwórkę dzieci na okres od 1 grudnia 2016 r. Stwierdził, iż kobieta nie mieści się w katalogu osób, do których świadczenie wychowawcze jest kierowane i nie spełnia warunków wynikających z ustawy z 11 lutego 2016 r. o pomocy państwa w wychowywaniu dzieci (Dz. U. z 2016 r., poz. 195 ze zm.) tj. tych dotyczących wspólnego zamieszkiwania. Zdaniem prezydenta, nie wszyscy członkowie jej rodziny zamieszkują razem na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej.

Cudzoziemka odwołała się do Samorządowego Kolegium Odwoławczego. Stwierdziła, że prezydent źle zrozumiał przepisy bo te wcale nie wymagają, by wszyscy członkowie rodziny cudzoziemca zamieszkiwali na terytorium RP. Wskazała także na naruszenie Konstytucji poprzez nierówne traktowanie rodzin polskich i rodzin cudzoziemców w analogicznej sytuacji, gdy jeden z rodziców pracuje zagranicą. Dodała, że polskie rodziny w analogicznej sytuacji, gdy ojciec przebywa poza terytorium RP pracując i zarabiając na utrzymanie rodziny pozostawionej w Polsce, uzyskują świadczenia, natomiast rodzinie cudzoziemca w takiej sytuacji nie przyznaje się świadczeń.

Reklama

Kobieta wyjaśniła też swoją sytuacje rodzinną. Podkreśliła, że posiada kartę Polaka i stara się o uzyskanie polskiego obywatelstwa. Mieszka w Polsce i tutaj zamierza pozostać. Zaś jej dzieci chodzą do szkoły i przedszkola, a najstarsza córka studiuje tu na uniwersytecie. Przyznała też, że jej mąż faktycznie pracuje na Ukrainie, lecz nie pobiera tam żadnych świadczeń na dzieci, jakie mogłyby być uznane za podobne do świadczenia wychowawczego. Ponadto zawsze regularnie przyjeżdża do rodziny, a w Polsce będzie mógł zamieszkać dopiero po otrzymaniu przez nią i dzieci obywatelstwa.

Kolegium utrzymało decyzję prezydenta. Stwierdziło, że warunkiem przysługiwania świadczenia wychowawczego jest przynależność do któregoś z kręgu podmiotów wymienionych w art. 1 ust. 2 pkt 2, lit. a- d ustawy o pomocy państwa w wychowywaniu dzieci. SKO wyjaśniło, że Ukrainka posiada kartę pobytu z adnotacją "dostęp do rynku pracy", zatem świadczenie wychowawcze by jej przysługiwało pod warunkiem, że członkowie rodziny zamieszkiwaliby na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej. A jak wynikało z akt sprawy, jej mąż przebywa i pracuje na Ukrainie, zatem nie zamieszkuje wspólnie z rodziną na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej i tym samym świadczenie nie może przysługiwać.

Reklama

Sprawa trafiła do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Łodzi, który stwierdził, że skarga zasługiwała na uwzględnienie. Zdaniem WSA, celem ustawy o pomocy państwa w wychowaniu dzieci jest udzielenie przez państwo rodzicom i opiekunom dzieci - pomocy w wychowaniu dzieci, w formie częściowego pokrycia wydatków związanych z wychowywaniem dziecka, w tym z opieką nad nim i zaspokojeniem jego potrzeb życiowych.

Sąd podzielił przy tym pogląd skarżącej, że przyjęta przez organy obu instancji argumentacja była wadliwa i opierała się na nieprawidłowej wykładni przepisów, zawierających definicję legalną rodziny. Z literalnego brzmienia nie sposób było wywieść, iż cudzoziemiec musi zamieszkiwać na terytorium Polski ze wszystkimi osobami wymienionymi w ustawie. Sąd orzekł, że prawidłowa wykładnia przepisów ustawy o pomocy państwa w wychowywaniu dzieci nie może prowadzić do wniosku, iż świadczenie wychowawcze przysługuje wyłącznie w sytuacji wspólnego zamieszkiwania na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej wszystkich członków rodziny wnioskodawcy, będącego cudzoziemcem. Tak bowiem jak w przypadku rodzin polskich, nierzadko jedno z rodziców jest zatrudnione za granicą, a drugie wraz z dziećmi zamieszkuje w Polsce. Intencją ustawodawcy było wyeliminowanie przypadków pobierania świadczenia przez uprawnionych niezamieszkujących na terenie Rzeczypospolitej Polskiej, ale w sprawie Ukrainka razem z dziećmi zamieszkiwała w Polsce, a zgromadzony materiał dowodowy wskazywał, że tu znajdowało się jej centrum życiowe, chociaż mąż zamieszkiwał i pracował na Ukrainie.

Do innych wniosków doszedł jednak Naczelny Sąd Administracyjny, który 13 czerwca 2018 r. uchylił wyrok sądu niższej instancji po kasacji SKO.

Sąd orzekł, że jeżeli w świetle ustawy do rodziny zalicza się małżonków i zamieszkujące wspólnie z nimi oraz pozostające na ich utrzymaniu dzieci, to tym samym, jeżeli na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej nie zamieszkuje którykolwiek z małżonków lub dzieci, to nie można mówić o spełnieniu wszystkich przesłanek przewidzianych do przyznania świadczenia wychowawczego. Za takim rozumieniem regulacji prawnej świadczy zwłaszcza fakt, że okoliczność, iż małżonek, rodzic dziecka, opiekun faktyczny dziecka lub dziecko nie znajduje na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej nie pozbawia go przynależności do grupy, jaką jest rodzina, oraz uczynienie przez ustawodawcę zastrzeżenia, że dzieci zaliczane do rodziny muszą zamieszkiwać "wspólnie" z rodzicami (będącymi lub niebędącymi małżonkami). W związku z tym w sytuacji, gdy jeden z rodziców znajduje się poza terytorium Rzeczypospolitej Polskiej i tam lokuje swoje centrum życiowe, zaś drugi ma to centrum w Polsce, to trudno twierdzić, że dzieci zamieszkują "wspólnie" z rodzicami.

Wyrok jest prawomocny.

Wyrok NSA sygn. I OSK 135/18