Do dyrektorów szkół i przedszkoli trafią z Ministerstwa Edukacji Narodowej gotowe wzory regulaminów określających wskaźniki weryfikacji pracy pedagogów
Dziennik Gazeta Prawna
Resort, mimo nacisków oświatowych związków, nie chce się wycofać z nowej formuły obowiązkowej przypadającej co trzy lata ewaluacji pracy nauczycieli. Do września ok. 25 tys. samorządowych szkół i przedszkoli musi opracować dokumenty dotyczące wskaźników oceny ich pracy, uwzględniając przy tym specyfikę konkretnej placówki. Właśnie te regulaminy wzbudzają najwięcej kontrowersji, bo zdaniem związkowców kryteria w każdej placówce będą inne.
Reklama
Dlatego do dyrektorów mają trafić wzorcowe regulaminy dla poszczególnych typów placówek (odrębne dla przedszkoli, podstawówek, gimnazjów i szkół ponadgimnazjalnych). DGP dotarł do regulaminu dla szkół podstawowych. Zawiera on 22 kryteria ze szczegółowym opisem mówiącym, jakie należy spełnić warunki, aby się z nich wywiązać. Podział uwzględnia poszczególne stopnie awansu zawodowego. Dodatkowo znalazł się w nim skomplikowany wzór, według którego dyrektor będzie mógł wyliczyć, ile poszczególny nauczyciel otrzyma punktów.
– Mamy już przecież rozporządzenie MEN, które zawiera kryteria oceniania, a tu jeszcze pojawiają się kolejne. Dodatkowo algorytm dotyczący wyliczenia liczby punktów na określoną ocenę sprawi, że dyrektorzy będą musieli szukać na rynku specjalnych programów do oceniania nauczycieli – mówi Jacek Rudnik, wicedyrektor Szkoły Podstawowej nr 11 w Puławach.

Reklama
– Zasady powinny być maksymalnie przejrzyste, aby nie było wątpliwości dla sprawdzającego, jak tego dokonywać, a także dla nauczyciela, jak ma postępować, aby otrzymać wyróżniającą notę – dodaje.

Niepotrzebne szablony

Inicjatywa MEN jest krytykowana przez oświatowe związki.
– Anna Zalewska, szefowa MEN, przygotowuje wzory regulaminów określających wskaźniki ocen pracy nauczycieli dla poszczególnych typów szkół. Z kolei w Karcie nauczyciela jest mowa, że powinny one być dostosowane do specyfiki poszczególnych placówek – podkreśla Krzysztof Baszczyński, wiceprezes Związku Nauczycielstwa Polskiego. – Wprowadzanie takich wzorów do poszczególnych typów placówek jest więc łamaniem przepisów, bo te wyraźnie wskazują, że muszą one być różnorodne w 25 tys. szkół i przedszkoli. Kierując się tymi absurdalnymi przepisami, nie znajdziemy nawet dwóch placówek, które będą w identyczny i sprawiedliwy sposób oceniały pracę nauczycieli – złości się Baszczyński.
Związek Nauczycielstwa Polskiego od początku sprzeciwiał się tworzeniu dodatkowych regulaminów na poziomie szkół i przedszkoli. Podkreślał, że wystarczy rozporządzenie ministra edukacji narodowej z 29 maja 2018 r. w sprawie szczegółowych kryteriów i trybu dokonywania oceny pracy nauczycieli, zakresu informacji zawartych w karcie oceny pracy, składu i sposobu powoływania zespołu oceniającego oraz trybu postępowania odwoławczego (Dz.U. poz. 1133).
Posłowie klubu PO przygotowali nawet nowelizację Karty nauczyciela, która zakłada m.in. uchylenie w art. 6a ust. 14–18. Te przepisy zawierają delegację do ustalenia na poziomie każdej szkoły regulaminów określających wskaźniki oceny pracy nauczycieli uwzględniające specyfikę pracy w danej szkole.
– Są one wysoce nieprecyzyjne. Zapis ustawowy nie pozwala jednoznacznie odpowiedzieć na wiele elementarnych pytań związanych z praktycznym opracowaniem takich regulaminów, co w konsekwencji doprowadzić musi do tworzenia tych dokumentów w sposób intuicyjny, zależny od upodobań podmiotów uprawnionych do ich wydania i indywidualnej interpretacji przepisu – przekonuje Urszula Augustyn z PO, poseł sprawozdawca i była wiceminister edukacji narodowej.
– To zamieszanie zaowocuje powstaniem w całej Polsce regulaminów nie tylko względem siebie nieporównywalnych, ale wręcz skrajnie różniących się samym kształtem, a ich stosowanie w praktyce w zupełnie różny sposób regulować będzie ten sam proces oceniania pracy nauczyciela i dyrektora – tłumaczy Augustyn.

Granie na czas

Projekt PO miał być rozpatrywany w ubiegłym tygodniu przez połączone sejmowe komisje samorządu terytorialnego oraz edukacji, nauki i młodzieży. Ostatecznie z powodu braku rządowego stanowiska jego rozpatrzenie zostało przesunięte na późniejszy termin, bez wskazywania dokładnej daty.
– Opinia Biura Analiz Sejmowych jest dla nas przychylna i potwierdza nasze obawy – mówi Krzysztof Baszczyński. – Posłowie PiS przesunęli termin rozpatrzenia projektu ustawy, bo nie chcieli, aby publicznie wszyscy dowiedzieli się, że przepisy o ocenianiu nauczycieli są wadliwe – dodaje.
Związek wskazuje też na niedociągnięcia związane z urlopem dla poratowania zdrowia, wprowadzone zmianami w Karcie nauczyciela, zapisanymi w ustawie z 27 października 2017 r. o finansowaniu zadań oświatowych (Dz.U. poz. 2203). Po pierwsze, nie ma wskazanego terminu, w jakim szef placówki przekazuje wniosek o urlop zdrowotny do lekarza medycyny pracy. Projekt nowelizacji przygotowany przez klub PO przewidywał, że będzie to siedem dni od dnia doręczenia przez nauczyciela wniosku. Po drugie, nie ma też uregulowanej kwestii udzielania urlopu zdrowotnego w sytuacji, kiedy dyrektor odwołał się do komisji lekarskiej. Projekt zakładał, że będzie on przesunięty o czas trwania procedury odwoławczej. Posłowie PiS uznali jednak, że nie ma potrzeby pochylania się nad tym zagadnieniem. Powód? Szefowa MEN przygotowuje nowelizację prawa oświatowego, która ma m.in. uregulować wszystkie nieścisłości związane z nowymi regulacjami dotyczącymi urlopu zdrowotnego.