Rodzic nie powinien ponosić konsekwencji wadliwego działania organów państwa, które wypłaciły mu jednorazowo rentę rodzinną obejmującą okres czterech lat, co wpłynęło na odmowę przyznania świadczenia wychowawczego.
Tak uznał Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie, do którego trafiła skarga matki samotnie wychowującej dwójkę dzieci. Składała ona wniosek o przyznanie 500 zł na rozpoczęty 1 października 2017 r. okres zasiłkowy, na każde z nich. Jednak na pierwsze dziecko w rodzinie gmina nie przyznała jej świadczenia z uwagi na przekroczenie kryterium dochodowego. Odmowa była spowodowana tym, że w styczniu 2016 r. matka otrzymała pieniądze z tytułu wyrównania renty rodzinnej na dzieci po zmarłym ojcu. Ze względu na to, że postępowanie o przyznanie renty toczyło się przez prawie cztery lata (mężczyzna zginął w wypadku samochodowym w sierpniu 2012 r.), łączna wartość zaległych świadczeń stanowiła znaczną kwotę.
Matka nie zgodziła się z tą decyzją i odwołała się do samorządowego kolegium odwoławczego. Wskazywała, że gmina nie powinna do jej dochodów z 2016 r. zaliczyć całej kwoty wyrównania. Podkreślała też, że obecnie utrzymuje się tylko z tego świadczenia. SKO utrzymało jednak w mocy decyzję gminy. Wyjaśniło, że zaległe renty należało potraktować jako dochód za 2016 r. bez względu na to, jakiego okresu wyrównanie dotyczyło. Nie było również podstaw prawnych, aby taką skumulowaną kwotę uznać za dochód utracony, bo tego typu okoliczność nie jest wymieniona w art. 2 pkt 19 ustawy z 11 lutego 2016 r. o pomocy państwa w wychowywaniu dzieci (t.j. Dz.U. z 2017 r. poz. 1851 ze zm.).
Reklama
Kolejnym krokiem matki było więc złożenie skargi do WSA w Warszawie. Sąd stwierdził, że jej zarzuty są zasadne i uchylił decyzję SKO. Jego zdaniem zarówno gmina, jak i kolegium błędnie przyjęły, że uzyskanie przez matkę jednorazowej wypłaty renty za prawie cztery lata nie miało żadnego wpływu na wynik rozpatrywanej sprawy. WSA podkreślił, że wykładni przepisów ustawy z 11 lutego 2016 r. w realiach tej sprawy należy dokonywać w sposób prokonstytucyjny. Nie można bowiem mówić o państwie sprawiedliwym i państwie prawnym wówczas, gdy na skutek wadliwego działania jego organów niepełna rodzina składająca się z matki wychowującej dwoje małych dzieci ponosi uszczerbek finansowy związany ze spóźnioną wypłatą należnych im świadczeń. Sąd dodał, że gdyby instytucje działały prawidłowo, dochody rodziny za 2016 r. byłyby znacznie niższe i odzwierciedlałyby jej rzeczywistą sytuację finansową – bez jednorazowych zdarzeń zaburzających obraz, które zaistniały z przyczyn od niej niezależnych. Tym samym rozstrzygnięcie sprawy o przyznanie 500 zł na pierwsze dziecko byłoby prawdopodobnie inne.
Jednocześnie sąd zauważył, że w orzecznictwie funkcjonują też wyroki, które wyrażają odmienny pogląd w tej kwestii, np. wyrok WSA w Lublinie z 2 lutego 2017 r. (II SA/Lu 975/16) oraz WSA w Krakowie z 28 marca 2017 r. (III SA/Kr 152/17). Jednak WSA w składzie orzekającym w tej sprawie nie podzielił przedstawionej w nich interpelacji przepisów, bo została ona wypracowana z pominięciem prokonstytucyjnej wykładni. Co więcej, orzeczenia te zostały uchylone przez Naczelny Sąd Administracyjny wyrokami z 12 kwietnia br. (I OSK 2320/17 i 2394/17).

orzecznictwo

Wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie z 26 kwietnia 2018 r., sygn. akt VIII SA/Wa 912/17.