O gastarbeiterów będziemy musieli powalczyć z naszymi południowymi sąsiadami. Praga wprowadziła w tym roku kolejne ułatwienia przy sprowadzaniu siły roboczej ze Wschodu
Kilka miesięcy temu Praga zwiększyła liczbę wydawanych kart pracy dla obywateli ze Wschodu. W tym roku niemal 20 tys. pracowników będzie mogło legalnie rozpocząć pracę w czeskich przedsiębiorstwach. To dwa razy więcej niż pod koniec zeszłego roku i ponad pięć razy więcej niż w 2016 r.
Powód zmian? Brak rąk do pracy. Bezrobocie w Czechach jest bardzo niskie: na przełomie roku wynosiło 2,4 proc. Ofert pracy jest więcej niż bezrobotnych. Aktywnie pracy szuka 200 tys. Czechów, a ofert jest ćwierć miliona. Kłopot z brakiem pracowników dostrzegł już poprzedni rząd, który deklarował, że chce przyjąć nawet 200 tys. cudzoziemców do pracy. Tę politykę kontynuuje obecna władza. Zwiększając w tym roku limity pozwoleń na pracę, premier Andrej Babiš deklarował, że brak zmian spowoduje spowolnienie gospodarki.