Spór wokół trzynastych pensji należnych ponad połowie pracowników Wód Polskich zamiast wygasnąć, rozgorzał na nowo. Najprawdopodobniej skończy się w sądzie
Reklama
Struktura organizacyjna nowopowstałych Wód Polskich / Dziennik Gazeta Prawna
Konflikt na linii władze województw i PGW Wody Polskie trwa co najmniej od połowy lutego. Wtedy po raz pierwszy – po trudnych organizacyjnych początkach nowo powstałej instytucji odpowiadającej za całą gospodarkę wodną w kraju – obie strony głośno starły się w temacie rocznych nagród, które należą się byłym pracownikom samorządowym.
Chodzi przede wszystkim o ponad 2,5 tys. osób zatrudnionych w wojewódzkich zarządach melioracji i urządzeń wodnych. Od 1 stycznia są one w likwidacji, a ich dotychczasowi pracownicy zasilili – na mocy nowelizacji ustawy – Prawo wodne (Dz.U. z 2018 r. poz. 650 ze zm.) – szeregi Wód Polskich.

Reklama
Zarzewiem sporu są wątpliwości, kto powinien wypłacić im należne dodatkowe pensje. Strona rządowa wskazywała na samorządy, przekonując, że to one miały – jeszcze przed reformą – zagwarantowane środki w swoich budżetach na wypłatę wynagrodzeń. Z kolei urzędy marszałkowskie twierdziły, że Wody Polskie przejęły nie tylko pracowników, ale też i wszystkie zobowiązania wobec nich.
– Skoro od 1 stycznia pracodawcami stały się Wody Polskie, to wypłata trzynastek leży po ich stronie – twierdził na ostatnim Konwencie Marszałków wicemarszałek województwa opolskiego Antoni Konopka.
Chwilowy rozejm
Jeszcze niedawno wydawało się, że obie strony doszły do wstępnego porozumienia. Trzynastki miały wypłacić urzędy marszałkowskie.
– Ze względów społecznych, by nie narażać naszych byłych pracowników na niepotrzebny stres, samorząd województwa opolskiego zdecydował, że trzynastki wypłacimy – wskazywał Antoni Konopka.
W podobnym duchu wypowiadali się też inni samorządowcy. Również Sergiusz Kieruzel, rzecznik prasowy Wód Polskich, potwierdzał, że obie strony dogadały się i uznały, że najważniejsi są pracownicy. A z ich perspektywy nie ma znaczenia, kto wyłoży pieniądze.
Włodarze poszli pod prąd
Okazuje się, że były to przedwczesne i płonne nadzieje. Nie wszyscy marszałkowie zdecydowali się bowiem wypłacić dodatkowe wynagrodzenia. Trzynastek nie chce wypłacić woj. kujawsko-pomorskie. Co więcej, ci samorządowcy, którzy zdecydowali się opłacić te dodatkowe pensje, deklarują, że będą domagać się zwrotu tych kwot na drodze sądowej.
– Szanuję decyzję kolegów z innych województw, którzy wypłacili nagrody, ale nie wiem, jak się wytłumaczą przed sądem, na jakiej to podstawie tego dokonali – twierdzi Dariusz Kurzawa, wicemarszałek woj. kujawsko-pomorskiego.
Walkę przed sądem zapowiada też Olgierd Geblewicz, marszałek woj. zachodniopomorskiego. Przekonuje, że pracownicy nabywają prawa do trzynastych pensji dopiero po zakończeniu roku, a więc najwcześniej z dniem 1 stycznia. A w tym czasie zatrudnieni już byli w Wodach Polskich.
Przypomina też, że analogiczna sytuacja miała miejsce w przypadku pracowników samorządowych zatrudnionych do końca ubiegłego roku w urzędach marszałkowskich, którzy wykonywali zadania z zakresu świadczeń rodzinnych.
– Pracownicy ci z dniem 1 stycznia stali się pracownikami urzędów wojewódzkich i to wojewodowie wypłacili należne im dodatkowe świadczenia za 2017 r. – mówi Geblewicz.
Wątpliwości pozostają
Wody Polskie powołują się z kolei na art. 2 ust. 1 ustawy o dodatkowym wynagrodzeniu rocznym dla pracowników jednostek sfery budżetowej (Dz.U. z 2018 r. poz. 138 ze zm.). Wynika z niego, że pracownik nabywa prawo do dodatkowego wynagrodzenia rocznego w pełnej wysokości po przepracowaniu u danego pracodawcy całego roku kalendarzowego. A taki okres pracy w Wodach Polskich, które funkcjonują od stycznia, jeszcze nie minął.
Mecenas Ewa Bogucka-Łopuszyńska potwierdza, że zgodnie z przepisami, jeżeli pracownik nie przepracował u pracodawcy pełnego roku kalendarzowego, nabędzie prawo do wynagrodzenia dodatkowego w wysokości proporcjonalnej do okresu przepracowanego, ale pod warunkiem że wynosi on co najmniej sześć miesięcy.
Prezes Wód Polskich Przemysław Daca zwraca też uwagę na bardziej praktyczny wymiar tego sporu. – To marszałkowie województw, a w szczególności powołani przez nich likwidatorzy wojewódzkich zarządów melioracji i urządzeń wodnych, dysponują dokumentacją płacową oraz listami obecności pracowników, którzy otrzymywali wynagrodzenie w 2017 r. Te źródła są miarodajną, właściwą i jedyną podstawą do ustalenia prawa do trzynastek – twierdzi.
Dodaje też, że środki na te wynagrodzenia powinny zostać zabezpieczone w budżetach urzędów marszałkowskich na 2017 r., a kierowana przez niego instytucja nie dysponuje obecnie jakąkolwiek rezerwą, z której mogłaby pokryć te wypłaty.
Argumentacja ta nie przemawia jednak do samorządowców. – Fakt, że pieniądze na wypłatę trzynastek nie zostały zabezpieczone w budżecie nowo powołanego przedsiębiorstwa Wody Polskie, nie może być powodem krzywdzących dla pracowników decyzji – mówi marszałek Geblewicz.
Mecenas Bogucka-Łopuszyńska przywołuje również tezę zawartą w wyroku Sądu Najwyższego z 23 lutego 2005 r. (sygn. akt III PK 65/04). SN wypowiadał się w nim w kwestii trzynastek.
Chodziło o pracownika Samodzielnego Publicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej, który choć nie był jednostką budżetową, to powstał w wyniku przekształcenia wojewódzkiej Kolumny Transportu Sanitarnego. ZOZ został następcą prawnym tego podmiotu, a jego pracownicy stali się pracownikami ZOZ na zasadach określonych w art. 231 kodeksu pracy.
Sąd uznał, że pracownicy ZOZ, którzy w chwili przekształcenia byli uprawnieni do dodatkowego wynagrodzenia rocznego i którym nie wypowiedziano dotychczasowych warunków umowy o pracę lub z którymi nie zawarto porozumienia w tej sprawie, zachowali to uprawnienie także po przekształceniu.
Jak na taki scenariusz zapatruje się Przemysław Daca? – Swojego stanowiska nie zmieniam, jednak jeżeli takie będzie rozstrzygnięcie sądowe, to w porozumieniu z ministerstwem (gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej – przyp. red.) będziemy szukali innego rozwiązania – zapewnia.