W minionym roku urodziło się w Polsce 403 tys. dzieci – podał wczoraj Główny Urząd Statystyczny.
To najlepszy wynik w obecnej dekadzie. W porównaniu z 2016 r. liczba urodzeń zwiększyła się o 20 tys. Zestawiając to z najsłabszym w ostatnich dekadach wynikiem z 2003 r., nastąpił wzrost o ponad 50 tys.
Bartosz Marczuk, wiceminister rodziny, wiąże wzrost urodzeń do ponad 400 tys. z wprowadzeniem wiosną 2016 r. programu świadczeń na dzieci „Rodzina 500 plus”. – Do 500 plus nikt nawet nie marzył o przekroczeniu tej bariery. Teraz trzeba walczyć o więcej – napisał na Twitterze.
Reklama
Średni wiek kobiet rodzących pierwsze dziecko to niespełna 30 lat. W najbliższych latach zanotujemy jednak gwałtowny spadek liczby osób w tym wieku.
Współczynnik urodzeń w górę / Dziennik Gazeta Prawna
Wskaźnik urodzeń – proporcja liczby noworodków na tysiąc mieszkańców kraju – sięgnął według GUS 10,5 promila. Był o 0,6 promila wyższy niż rok wcześniej. Może to oznaczać, że w porównaniu z innymi europejskimi krajami zanotowaliśmy znaczący postęp. Może – ponieważ ostatnie dane, jakimi dysponujemy dla innych państw, dotyczą 2015 r. Wtedy Polska była 10. od końca w Europie. Zakładając teoretycznie, że gdyby w innych krajach sytuacja się nie zmieniła, w 2016 r. przeskoczylibyśmy Austrię, a rok później siedem innych krajów i znaleźlibyśmy się pod względem liczby urodzin na 1 tys. mieszkańców na poziomie Szwajcarii i Czech.
Ubiegłoroczna liczba urodzeń zrównoważyła liczbę zgonów. Według GUS od stycznia do listopada urodzeń było o 3,5 tys. więcej niż przypadków śmierci. Rok wcześniej liczba zgonów była wyższa o 1,1 tys.
Prognozy są dla Polski niekorzystne. Podobnie jak cały region Europy Środkowo-Wschodniej nasz kraj odczuje w najbliższych latach największy spadek liczby ludności. Jak wskazują ekonomiści, będzie to poważny problem z punktu widzenia potencjału rozwoju gospodarki.