Zarówno związki zawodowe, jak i pracodawcy nie zgadzają się na ekspresową likwidację 30-krotności przy płaceniu składek na ubezpieczenia emerytalne i rentowe. Ale za ich stanowiskami kryją się różne powody
Na pierwsze czytanie w Sejmie czeka rządowy projekt ustawy o zmianie ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych oraz niektórych innych ustaw (druk nr 1974). Nie byłoby w tym nic zaskakującego, gdyby nie ekspresowy sposób procesowania tego dokumentu. Resort pracy skierował go do konsultacji społecznych 26 października we wczesnych godzinach porannych. Teoretycznie partnerzy społeczni mają 21 dni na wydanie stanowiska. To jednak nie przeszkodziło, żeby kilka godzin później Stały Komitet Rady Ministrów zaakceptował proponowane rozwiązania, a następnego dnia dokument trafił do Sejmu.
Co znajduje się w projekcie? Fundamentalna zmiana polega na tym, że składki emerytalne i rentowe będą płacone od całego przychodu z pracy. Od 1 stycznia 2018 r. ma być bowiem zlikwidowany górny limit składek na te ubezpieczenia. W zamian ma być też zniesiony poziom wysokości wypłat nowych rent i emerytur (obecnie wynosi on 250 proc. podstawy wymiaru świadczenia). Zaproponowane nowości wywołały oburzenie partnerów społecznych.