W przyszłym tygodniu przedstawiciele organizacji związkowych działających w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych chcą się spotkać z kierownictwem zakładu. Od wyniku rozmów uzależniają, czy spór zbiorowy zakończy się strajkiem czy też rozpoczną rozmowy w sprawie podwyżek dla pracowników.

- Do końca tygodnia zaplanowane są spotkaniach naszych organizacji zakładowych. Dopiero w przyszłym tygodniu chcemy się spotkać z pracodawcą. Termin nie jest jeszcze znany. Od wyniku tego spotkania uzależniamy dalsze nasze kroki. Nic jednak nie jest przesądzone – tłumaczy Beata Wójcik, przewodnicząca Związku Zawodowego Pracowników ZUS.

Powodem wzburzenia związkowców jest stanowisko pracodawcy z 25 maja. W czasie spotkania z kierownictwem zakładu partnerzy społeczny zażądali bezwarunkowego podziału posiadanych przez pracodawcę środków i realizację ciążących na pracodawcy zobowiązań wynikających z zakładowego układu zbiorowego pracy w zakresie corocznej podwyżki wynagrodzeń. Do końca tego roku wszyscy pracownicy zakładu powinni otrzymać średnio co najmniej 700 zł na etat. Obecnie pracownicy zakładu zarabiają średnio 3200 zł brutto, czyli o tysiąc złotych mniej niż wynosi płaca w sektorze przedsiębiorstw. Kierownictwo ZUS uznało możliwość warunkowego podziału pozyskanych środków na podwyżki wynagrodzeń pracowników ZUS. Podstawiło jednak warunek, że strona związkowa ma wyrazić zgodę na zmiany w zakresie czasu pracy oraz konstruktywnego podejścia do projektów etatyzacji i zmiany modelu organizacji w Zakładzie.