Na szczęście większość z nas nie musi szukać odpowiedzi na pytanie, co dzieje się w sytuacji, gdy sprawca wypadku, w którym zostaliśmy poszkodowani, nie ma obowiązkowego ubezpieczenia OC. Odpowiedzialność za wypłatę zadośćuczynienia i renty – jeśli ofiara jest niezdolna do pracy – przejmuje państwowa instytucja: Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny.



Wypłaca stosowne świadczenia nie jak by mogło się wydawać – bezterminowo lub do momentu, aż poszkodowany odzyska sprawność i będzie mógł sam zarabiać – lecz do czasu wyczerpania tzw. sumy gwarancyjnej. Obecnie maksymalne kwoty są wysokie, jednak dla poszkodowanych w wypadkach na początku lat 90. ustawodawca nie był tak łaskawy. Wiele osób, które wtedy stały się niepełnosprawnymi na skutek wypadków komunikacyjnych, niedawno utraciło prawo do renty. Sąd Najwyższy rozważy, czy w powyższych sytuacjach dopuszczalne jest domaganie się podwyższenia sumy gwarancyjnej w oparciu o klauzulę rebus sic stantibus – w połowie lutego przyjął do rozpoznania skargę kasacyjną rzecznika praw obywatelskich dotyczącą takiej sytuacji (sygn. akt IV CSK 445/16).