Firmy narzekają, że przepisy o minimalnym wynagrodzeniu dla zleceniobiorców i samozatrudnionych nie uwzględniają specyfiki zatrudnienia na umowach cywilnoprawnych. Wskazują też, że regulacje obowiązujące od 1 stycznia 2017 r. nakładają na nie nowe obowiązki związane z prowadzeniem dokumentacji czasu pracy, nawet jeśli nie ulega najmniejszej wątpliwości, że wypłacają podwładnym co najmniej 13 zł za godzinę wykonywania obowiązków. Zatrudniający nie kwestionują samej potrzeby zmian, czyli poprawy warunków zatrudnienia osób najniżej wynagradzanych, ale sposób, w jaki wprowadzono nowe obowiązki. Chodzi przede wszystkim o wspomniany wymóg potwierdzania godzin wykonywania zadań na zleceniu lub umowie o świadczenie usług.
Wywołuje on liczne problemy w przedsiębiorstwach, które stosowały do tej pory odmienny tryb rozliczeń z zatrudnionymi.
– Dla przykładu firma zajmująca się tłumaczeniem dokumentów z języka obcego dotychczas wynagradzała zatrudnionych na podstawie stawki za stronę przetłumaczonego tekstu. Po wprowadzeniu wymogu potwierdzania godzin pracy musi prowadzić podwójną ewidencję – zarówno godzin pracy, bo do tego zmusza ją ustawa, jak i liczby przetłumaczonych stron, bo to sprawdzony i efektywny sposób wynagradzania, z którego zadowolone są obie strony – tłumaczy Adam Kraszewski, radca prawny z kancelarii Gessel.