Czy można nabyć prawo do renty rodzinnej po osobie, która nie spełniając warunków ustawowych, pobierała wskutek błędnej decyzji ZUS świadczenie emerytalne lub rentowe? Rozstrzygnie to skład siedmiu sędziów Sądu Najwyższego.
adw. Hubert Hajduczenia DLA Piper / Dziennik Gazeta Prawna
Z wnioskiem w tej sprawie wystąpiła I prezes SN Małgorzata Gersdorf, która dostrzegła rozbieżności w interpretacji art. 65 ust. 1 ustawy o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (t.j. Dz.U. z 2016 r. poz. 887 ze zm.). Zgodnie z tym przepisem renta rodzinna przysługuje uprawnionym członkom rodziny osoby, która w chwili śmierci miała ustalone prawo do emerytury lub renty z tytułu niezdolności do pracy lub spełniała warunki do uzyskania jednego z tych świadczeń.
Reklama

Reklama
Problem pojawia się w przypadku błędnych decyzji organu, na podstawie których pierwotnie przyznano także świadczenia. – Są to zazwyczaj błędy rachunkowe popełnione przez pracowników ZUS – tłumaczy adw. Hubert Hajduczenia z DLA Piper. Jako przykład wskazuje sytuację, w której organ odmówił dzieciom prawa do renty rodzinnej po zmarłej matce z powodu braku dokumentacji potwierdzającej wymagany 5-letni okres składkowy i nieskładkowy uprawniający do przyznania kobiecie renty z tytułu niezdolności do pracy. W innym przypadku ojciec, który złożył w imieniu syna wniosek o rentę rodzinną po zmarłej żonie, również spotkał się z odmową. Powód? Po analizie akt sprawy organ rentowy wykrył pomyłkę, jaka nastąpiła przy obliczaniu okresów składkowych oraz nieskładkowych, i ustalił, że zmarła kobieta nie spełniała warunków do nabycia uprawnień emerytalnych.
– Po śmierci ubezpieczonego ZUS kwestionuje także błędny sposób oceny stanu zdrowia osoby zmarłej. I uznaje niekiedy, że nie była ona całkowicie niezdolna do pracy, a zatem nie powinna otrzymywać świadczeń z tego tytułu. Decyzja organu w tym zakresie była zatem wadliwa i w konsekwencji renta rodzinna nie przysługuje – tłumaczy mec. Hajduczenia. Przyznaje jednocześnie, że członkowie rodziny zmarłego coraz częściej spotykają się z odmową właśnie z uwagi na wadliwość pierwotnej decyzji organu. Dlatego w jego ocenie wniosek I prezes SN jest w tej kwestii jak najbardziej uzasadniony. Tym bardziej że w orzecznictwie samego Sądu Najwyższego pojawiają się rozbieżności.
I tak w wyroku z 28 lutego 2001 r. (sygn. II UKN 248/00) Sąd Najwyższy stwierdził, że prawa do renty rodzinnej nie można nabyć po osobie, która – nie spełniając warunków ustawowych – uzyskała świadczenia w wyniku błędnej decyzji organu rentowego. W uzasadnieniu podkreślił, że art. 65 ust. 1 ustawy emerytalnej wskazuje dwie przesłanki niezbędne do nabycia tego uprawnienia. Po pierwsze osoba w chwili śmierci musi mieć ustalone prawo do emerytury lub renty z tytułu niezdolności do pracy. Po drugie, powinna spełniać ustawowe warunki, które są wymagane do uzyskania jednego z tych świadczeń. W ocenie SN obie przesłanki muszą zachodzić łącznie. – Prawo do renty rodzinnej ma charakter pochodny w stosunku do uprawnień, jakie posiadała zmarła osoba. Mając na uwadze tą okoliczność, należałoby ściśle interpretować przepisy w tym zakresie. Dlatego takie podejście SN jest w mojej ocenie uzasadnione – tłumaczy Grzegorz Orłowski z kancelarii Orłowski, Patulski ,Walczak.
Powyższe rozumowanie zakwestionował jednak SN w wyroku z 11 października 2016 r. (sygn. I UK 354/15). Uznał wówczas, że renta rodzinna należy się także w sytuacji, gdy ZUS błędnie przyznał świadczenie emerytalno-rentowe, a jego decyzja nie została wzruszona do dnia śmierci świadczeniobiorcy. Nie zgodził się tym samym z poglądem wyrażonym we wcześniejszym orzeczeniu, że przesłanki wskazane w art. 65 ust. 1 ustawy emerytalnej nie są alternatywne. Wskazywać ma na to wyraźnie użyty w tym przepisie spójnik „lub”. Oznacza to, że prawo do renty rodzinnej przysługuje zarówno wtedy, gdy spełniony jest tylko pierwszy warunek (posiadanie w chwili śmierci ustalonego prawa do emerytury lub renty z tytułu niezdolności do pracy), ale i wówczas, gdy zrealizowana jest jedynie druga przesłanka (spełnienie warunków do uzyskania jednego z tych świadczeń). Nie mówiąc już o sytuacji, w której zachodzą wszystkie przesłanki jednocześnie. – Z formalnego punktu widzenia uzasadnienie wyroku sprzed blisko 15 lat wydaje się bardziej poprawne – ocenia mec. Orłowski.
TRZY PYTANIA

Badanie zdolności do pracy osoby, która nie żyje, to absurd

Czy pana zdaniem samo ustalenie, nawet błędne, prawa do danego świadczenia wypełnia przesłanki zawarte w art. 65 ust. 1 ustawy emerytalnej?
Stosując wykładnię ściśle językową, należałoby uznać, że tak. Mamy bowiem do czynienia z alternatywą łączną – spójnikiem „lub”, a nie koniunkcją – spójnikiem „i”. Jedynie w tym drugim przypadku moglibyśmy uznać, że konieczne jest łączne spełnienie obu przesłanek z art. 65 ust. 1, tj. zarówno formalne ustalenie prawa do określonego świadczenia, jak i spełnianie warunków wymaganych do uzyskania jednego z tych świadczeń.
Podobnie uznał SN w wyroku z 11 października 2016 r. (sygn. I UK 354/15).
To prawda. Ja jednak z językowej wykładni art. 65 ust. 1, o której wspomnieliśmy powyżej, nie wyciągałbym zbyt daleko idących wniosków. Zamiarem ustawodawcy nie było bowiem legitymowanie bezprawnego stanu rzeczy czy też błędów organu. Warto również pamiętać, że sądy mogą odejść od wykładni literalnej, jeżeli wykładnia funkcjonalna czy też systemowa prowadzi do odmiennych, bardziej racjonalnych wniosków.
W którym kierunku powinna zatem zmierzać wykładnia tego przepisu?
W mojej ocenie Sąd Najwyższy powinien pójść w kierunku wykładni ograniczającej możliwość ponownego badania przez ZUS przesłanek nabycia przez osobę zmarłą prawa do renty czy też emerytury. Trzeba bowiem pamiętać, że mamy do czynienia z normami proceduralnymi, które należy wykładać w sposób zawężający. Inne podejście może prowadzić do bezpodstawnego poszerzania uprawnień organów władzy państwowej, co niesie ze sobą duże ryzyko. Ponadto może prowadzić również do pewnych absurdów, jak np. badanie zdolności do pracy osoby zmarłej. Warto również zwrócić uwagę na fakt, że podważana jest decyzja, której adresat nie może się już bronić. Wykładnia prawa nie powinna prowadzić do tego rodzaju sytuacji.