Wszystko wskazuje na to, że Sejm przyjmując nowelizację Karty Nauczyciela (zgodnie z którą pedagogom podczas wykonywania obowiązków przysługuje status funkcjonariuszy publicznych), zaostrzył jednocześnie odpowiedzialność karną nauczycieli. Za przekroczenie swoich uprawnień lub niedopełnienie obowiązków funkcjonariuszowi publicznemu grożą bowiem trzy lata więzienia, a za przyjęcie korzyści materialnej – pozbawienie wolności do lat ośmiu. Tak wysokie zagrożenie karami może być niewspółmierne do wagi nieprawidłowości, jakich dopuszczają się nauczyciele. Za korzyść materialną można przecież uznać prezent od ucznia z okazji Dnia Nauczyciela lub zakończenia roku szkolnego (co w polskich szkołach jest zwyczajem), a za niedopełnienie obowiązków – np. wypadek dziecka w szkole. – Nowela przyjęta przez Sejm nie tyle przyznaje ochronę, ile rozszerza odpowiedzialność karną nauczycieli – uważa prof. Jarosław Warylewski, dziekan Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Gdańskiego. Zaostrzenie odpowiedzialności nauczycieli wejdzie w życie, o ile nowela Karty Nauczyciela rzeczywiście przyzna pedagogom status funkcjonariuszy publicznych.
Nierówne traktowanie
Znowelizowany przepis art. 63 ustawy Karta Nauczyciela stanowi bowiem, że pedagodzy korzystają z ochrony przewidzianej dla funkcjonariuszy publicznych, ale nie określa wprost, czy dotyczy ich także rozszerzenie odpowiedzialności karnej w związku z nadaniem statusu funkcjonariusza. – Taka konstrukcja prawna może być wynikiem chęci uniknięcia zmian w kodeksie karnym, oddzielnego trybu legislacyjnego przewidzianego dla tego rodzaju ustaw. Nie miała baba kłopotów, to zmieniła prawo – komentuje Ryszard Piotrowski, konstytucjonalista z Uniwersytetu Warszawskiego. Jeśli Karta przyznaje tylko dodatkową ochronę nauczycielom, nie nadając im samego statusu funkcjonariusza publicznego, to wówczas mamy do czynienia z nierównym traktowaniem nauczycieli ze szkół państwowych i prywatnych. Tym pierwszym Karta przyzna bowiem dodatkową ochronę podczas lub w związku z pełnieniem obowiązków służbowych, nie nakładając na nich żadnych dodatkowych obowiązków i nie rozszerzając ich odpowiedzialności karnej. – Nie ma przeszkód prawnych, aby ochronę przysługującą funkcjonariuszom publicznym przyznać także nauczycielom zatrudnionym w prywatnych szkołach. Taka decyzja wymagałaby jednak szczegółowej analizy i uzasadnienia potrzeby wprowadzenia takiej zmiany – uważa prof. Piotr Kardas z Katedry Prawa Karnego Uniwersytetu Jagiellońskiego. – Jednak, jeśli przyznamy ochronę, jaka przysługuje funkcjonariuszom publicznym, także nauczycielom pracującym w szkołach prywatnych, to zniknie jedna z różnic między tymi placówkami. Z drugiej strony przyznanie szczególnej ochrony tylko części pedagogów rzeczywiście może być uznane za nierówne traktowanie – mówi Ryszard Piotrowski. Zmiany w prawie oświatowym mogą przynieść także inne konsekwencje. – Powstaje np. pytanie, czy przyznanie nauczycielom wprost ochrony, jaka przysługuje funkcjonariuszom państwowym, a contrario nie wyklucza możliwości korzystania przez nich z ochrony przewidzianej w innych ustawach – mówi prof. Jarosław Waryłowski. Zdaniem prawników ochronę taką gwarantuje obecnie pedagogom kodeks karny.
Co z kodeksem
– Jestem absolutnie przekonany, że już przed nowelizacją prawa oświatowego nauczyciele w związku z pełnieniem swoich obowiązków posiadali status funkcjonariuszy publicznych, a więc przysługiwała im zaostrzona ochrona oraz obowiązywała ich rozszerzona odpowiedzialność na podstawie kodeksu karnego – tłumaczy prof. Jarosław Warylewski. W jego opinii wynika to z art. 115 par. 13, ust. 4 kodeksu karnego, zgodnie z którym funkcjonariuszem publicznym jest osoba będąca pracownikiem administracji rządowej, innego organu państwowego lub samorządu terytorialnego, chyba że pełni wyłącznie czynności usługowe. – Na podstawie tego przepisu nauczycieli można uznać za funkcjonariuszy publicznych – uważa prof. Piotr Kardas. Taka interpretacja przepisów oznacza, że również kodeks karny szczególną ochronę, ale także rozszerzoną odpowiedzialność karną w związku z pełnieniem obowiązków służbowych, przyznaje tylko nauczycielom szkół publicznych, gdyż ich koledzy z placówek prywatnych pełnią wyłącznie czynności usługowe. Po zmianach w prawie oświatowym trudno jednak określić moc obowiązującą tych przepisów wobec pedagogów. Karta Nauczyciela jest bowiem pragmatyką zawodową, a tego typu ustawy, jako przepisy szczegółowe, mają pierwszeństwo stosowania przed innymi aktami prawnymi.
Czego chciał rząd
Do czasu opublikowania tekstu nie udało nam się uzyskać odpowiedzi Ministerstwa Edukacji Narodowej na temat resortowej wykładni znowelizowanych przepisów Karty Nauczyciela. Przypomnijmy, że rząd uzasadniał zmianę chęcią wzmocnienia prestiżu zawodu nauczyciela oraz bezpieczeństwa w szkołach i ograniczenia agresji wobec pedagogów. – Nie sądzę, aby agresywni uczniowie zastanawiali się przed atakiem na nauczyciela, czy jest on funkcjonariuszem, czy nie – tłumaczy Sławomir Broniarz, prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego. – Prestiżu nie da się zadekretować. Na autorytet trzeba sobie ciężko zapracować – dodaje senator Edmund Wittbrodt, były minister edukacji narodowej. Eksperci zwracają także uwagę, że oprócz zaostrzenia kar za stosowanie przemocy fizycznej wobec pedagogów do Karty Nauczyciela nie wprowadzono innych ważnych zmian dotyczących statusu tego zawodu. - Nowelizacja nie wprowadza np. gwarancji nieusuwalności ze stanowiska, co zazwyczaj jest związane z nadaniem statusu funkcjonariusza publicznego – mówi Mirosław Sawicki, były minister edukacji narodowej. Dodatkowo zaostrzenie odpowiedzialności karnej, jaką ponoszą nauczyciele w związku z wykonywaniem zawodu, może spowodować rezygnację wielu osób z podejmowania pracy w szkole. Nowelizację ustawy o systemie oświaty i Karty Nauczyciela przyjął już Sejm. Jeśli podpisze ją prezydent, nowe przepisy wejdą w życie 14 dni po ogłoszeniu noweli w Dzienniku Ustaw.
SZERSZA PERSPEKTYWA
Status nauczycieli nie jest unormowany bezpośrednio w prawie unijnym. Każde państwo członkowskie Unii Europejskiej może uregulować te kwestie w ustawodawstwie wewnętrznym. Na przykład w Niemczech wszyscy nauczyciele mają status funkcjonariusza publicznego. Oznacza to, że przysługują im dodatkowe prawa (zwłaszcza w zakresie nieusuwalności z miejsca pracy, bo w praktyce osoby takie tracą zatrudnienie tylko z tytułu naruszenia przepisów dyscyplinarnych). Z kolei we Francji status funkcjonariusza publicznego mają pedagodzy zatrudnieni w liceach i wszystkich wyższych szczeblach szkolnictwa.