Niepłatny dyżur

Rada Unii Europejskiej i Parlament są podzielone także w kwestii zaliczania dyżuru pracowniczego do czasu pracy. Zgodnie ze stanowiskiem Rady dyżur pracowniczy powinien dzielić się na część aktywną, w czasie której podwładny musi pracować, oraz nieaktywną, gdy pozostawał co prawda w dyspozycji szefa, ale nie wykonywał obowiązków. Tylko pierwsza część byłaby zaliczana do czasu pracy, a więc przysługiwałoby za nią wynagrodzenie.

Tymczasem Komisja Zatrudnienia PE uznała, że choć obie formy dyżuru rzeczywiście się różnią, to jednak cały dyżur powinien być traktowany jako czas pracy.

Propozycje Rady wzbudziły największe kontrowersje w środowisku lekarskim. Dopiero od początku tego roku dyżur medyczny jest w ogóle wliczany do ogólnego czasu pracy polskich lekarzy (w tym także jego część nieaktywna).

- To tylko pretekst do tego, aby ponownie pozbawiać ich tego prawa. De facto oznacza to kolejne wydłużenie okresu spędzanego przez nich w pracy - mówi Krzysztof Bukiel, przewodniczący Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy (OZZL).

Również samorząd lekarski jest przeciwny dzieleniu czasu dyżuru.

- Od lekarza odbywającego dyżur w szpitalu wymaga się nie tylko obecności w miejscu pracy, ale przede wszystkim ciągłej gotowości do natychmiastowego udzielenia pomocy pacjentom - mówi Konstanty Radziwiłł, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej (NRL).

Dodaje, że podczas dyżuru lekarz, nawet jeżeli w danej chwili nie wykonuje czynności zawodowych, jest w stanie ciągłej gotowości do ich rozpoczęcia.

ETS a dyżur lekarski

Warto przypomnieć, że kwestią podziału czasu dyżuru lekarskiego już kilkakrotnie zajmował się Europejski Trybunał Sprawiedliwości. Stwierdził jednoznacznie, że dyżur lekarski, podczas którego wymagana jest fizyczna obecność medyka na terenie placówki medycznej, musi być traktowany jako integralna część ogólnego czasu pracy.

- Nie rozumiem więc działania Rady Europejskiej, które w jawny sposób stoi w sprzeczności z tym, co orzekł ETS - przekonuje Krzysztof Bukiel.

Podział dyżuru lekarskiego niesie ze sobą również praktyczne aspekty związane z tym, w jaki sposób ewidencjonować aktywność lekarzy w czasie dyżuru. W projekcie zmiany dyrektywy proponuje się ryczałtowe określenie części aktywnej i nieaktywnej dyżuru.

- To może doprowadzić do patologii. W celu obniżenia kosztów systemu ochrony zdrowia będą sztucznie wydłużane okresy nieaktywnej części dyżuru. To natomiast spowodowałoby obniżenie wynagrodzenia lekarzy - zauważa Krzysztof Bukiel.

OZZL domaga się ponadto, aby czas tzw. dyżuru pod telefonem (lekarz jest np. w domu, ale pozostaje w stałej gotowości do przybycia do szpitala) również był wliczany do normalnego czasu pracy. Obecnie jest to możliwe, ale tylko w sytuacji kiedy wezwany lekarz przybędzie do placówki medycznej (od tego momentu czas spędzony w zakładzie wlicza się do ogólnego czasu pracy).

Parlament Europejski na posiedzeniu plenarnym może wnieść poprawki do projektu nowelizacji dyrektywy, nieuwzględnione we wspólnym stanowisku Rady Unii Europejskiej. Jeśli Rada je zatwierdzi, automatycznie nowela zostanie uchwalona. Jeśli odrzuci poprawki, zostanie powołany komitet pojednawczy (27 eurodeputowanych i 27 członków Rady), który ma wypracować zbliżenie stanowisk obu instytucji. Jeśli parlament odrzuci wspólne stanowisko bezwzględną większością głosów, akt nie zostaje przyjęty.

OPINIA

KRZYSZTOF RĄCZKA

profesor, dziekan Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego

Przepisy dotyczące czasu pracy powinny być elastyczniejsze. Ustalanie z góry tygodniowych limitów godzin pracy na niskim poziomie chroni pracowników, ale w zderzeniu z rzeczywistością powoduje problemy. Tak stało się np. w przypadku lekarzy, którzy w praktyce często pracują ponad 48 godz. tygodniowo. Dodatkowo, w dobie kryzysu, pracodawcy muszą szybko dostosowywać się do zmieniającej się sytuacji ekonomicznej. Elastyczny czas pracy na pewno to im ułatwi. Natomiast w kwestii dyżuru zgadzam się z orzecznictwem ETS. Jeśli jego nieaktywna część nie będzie wliczana do czasu pracy, trzeba będzie jasno określić, kiedy pracownik wykonuje lub nie wykonuje swoich obowiązków w trakcie dyżurów. A to, jak okazało się na przykładzie lekarzy, jest bardzo trudne.