Rozmowa z Prof. Jerzym Wratnym,  uczelnia Łazarskiego

Czy związki zawodowe powinny czuć się zaniepokojone miarkowaniem przez sądy wysokości odpraw zagwarantowanych w pakietach socjalnych, o które walczą pracownicy?

Myślę, że tak. Doszło do tego, że linia orzecznicza Sądu Najwyższego w sprawach dotyczących roszczeń wynikających z pakietów socjalnych zmieniła się o 180 stopni. Jeszcze 7 maja 2006 r. SN w poszerzonym składzie podjął uchwałę uznającą pakiet socjalny związany z prywatyzacją kapitałową za przepis prawa pracy w rozumieniu art. 91 kodeksu pracy. To orzeczenie było i jest powszechnie krytykowane, bo nie znajduje uzasadnienia w obowiązującym prawie. Porozumienia, o których mowa w art. 91 kodeksu pracy regulujące prawa i obowiązki stron stosunku pracy, miały bowiem oparcie w ustawie. Po drugie porozumienie określające pakiet nie jest wynikiem negocjacji załogi z pracodawcą, tylko podmiotem kapitałowym, który nie jest stroną stosunku pracy.

Czy ta uchwała miała realny wpływ na stosunki pracy?

Ze względu na fakt, że była podjęta w składzie siedmiu sędziów sądy nawiązywały do niej i traktowały treść pakietu jako zbiór przepisów dający podstawę do wysuwania roszczeń przez pracowników. Wychodziły z założenia, że skoro przepis pakietowy wyraźnie określał jakieś uprawnienie, to nie ma podstawy do jego miarkowania. Jednak od 2008 r. nastąpiła zasadnicza zmiana linii orzeczniczej. Kolejne składy SN zaczęły kwestionować żądania pracowników domagających się poważnych odszkodowań przewidzianych w pakietach socjalnych. SN zaczął miarkować skalę rekompensat. Składy orzekające zaczęły traktować tego typu roszczenia jako przejaw nadużycia prawa. To powoływanie się na klauzule sprzeczności z zasadami współżycia społecznego ma miejsce do dziś i nic nie wskazuje, by sądy przestały ograniczać wysokie odprawy za naruszenie gwarancji zatrudnienia zagwarantowane w pakiecie socjalnym.

Zatem podpisanie pakietów przestało być głównym celem związków?

Tak. Nastąpił odwrót od pakietów socjalnych. Jeszcze kilka lat temu minister skarbu wymagał od inwestorów, by zanim dojdzie do prywatyzacji skomercjalizowanego zakładu, zawarli z załogą porozumienie, którego finałem był z reguły pakiet socjalny, gwarantujący wieloletnie zatrudnienie wysokie odprawy i inne przywileje. To była cena za zgodę związków i załogi na prywatyzację przedsiębiorstwa. Obecnie odchodzi się od tej praktyki. Co więcej związki też stają się nieufne, bo działacze zauważyli zmianę orzecznictwa i zdają sobie sprawę, że to, co może wyglądać na sukces, np. zgoda na wygórowane odprawy w przypadku przeprowadzania zwolnień, w praktyce może mieć dużo mniejsze znaczenie.

Nie było jednak spektakularnych protestów w firmach, które miały pakiety. Mimo kosztów, były one chyba realizowane?

Przedsiębiorstwa w znakomitej większości respektowały zapisy pakietów. Zresztą pracownicy mają swoich przedstawicieli w radach nadzorczych i zarządach, których głównym zadaniem było pilnowanie, by pakiet był realizowany i nie było od niego odstępstw. To zaczęło się zmieniać wraz z korzystnymi wyrokami dla pracodawców odmawiających przestrzegania wynegocjowanych przy prywatyzacji przywilejów czy świadczeń. Obawiam się, że chociażby ze względu na obecny kryzys ekonomiczny, spółki coraz częściej będą uchylać się od realizacji zobowiązań, licząc na to, że sądy ograniczą należności, które otrzyma pracownik. Pakiety zwiększają bowiem koszty restrukturyzacji spółek, która z reguły wiąże się ze zwolnieniami.

Czy zmieniły się zapisy pakietowe, które związki chcą wynegocjować?

Tak. Odchodzi się od wieloletnich gwarancji zatrudnienia na rzecz programów dobrowolnych odejść. Niegdyś pakiet gwarantował stabilizację zatrudnienia, a teraz ma zapewnić bezpieczeństwo socjalne w związku z rozstaniem z zakładem pracy.