Żołnierze od trzech lat nie mieli podnoszonych uposażeń. W tym roku ma być inaczej. W lipcu otrzymają średnio po 300 zł. Czy znów podwyżka będzie polegała na tym, że uposażenie szeregowego wzrośnie o 50 zł, a generała o 1000 zł?

Nie. Tym razem wszyscy żołnierze otrzymają kwotowo po 300 zł podwyżki.

Rozumiem, że uposażenie żołnierza szeregowego wzrośnie z 2,5 tys. zł do 2,8 tys.?

Tak. W tym celu trzeba znowelizować rozporządzenie w sprawie stawek uposażenia zasadniczego żołnierzy zawodowych.

A jak będzie w kolejnych latach?

Tegoroczne podwyżki, które otrzymają żołnierze, będą oczywiście włączone na stałe do wynagrodzenia.

W kampanii nic się nie mówiło o podwyżkach dla żołnierzy, a tu nagle zwrot akcji po wyborach. Czy wystraszyliście się fali odejść z armii?

Premier planował podwyżki dla żołnierzy już we wrześniu, nie chciał jednak ich ogłaszać w kontekście kampanii wyborczej. Podwyżki są wyrazem znaczenia wojska dla państwa, tak jak deklaracja premiera w expose dotycząca wydatków na obronność. Armia planowała 3 tys. odejść. Ale od lata było jasne, że będzie ich ponaddwukrotnie więcej.

I co, podwyżki zatrzymają odchodzących?

Są znaczące, zwłaszcza dla podoficerów. Z naszej analizy wynika, że to wśród nich odejścia są największe. Dotyczy to szczególnie podoficerów.

Żołnierze odchodzą, bo wciąż nie wierzą, że zmiany w systemie emerytalnym mundurowych ich nie dosięgną. Może nie bezpośrednio, ale np. może zmienić się mechanizm przeliczania?

To nie obawy o zmianę systemu emerytalnego są główną przyczyną odejść. Ponad 40 proc. żegnających się z armią to żołnierze, którzy nie odsłużyli 15 lat, czyli nie mają uprawnień emerytalnych. Decydują się odejść, bo korzystniejsze warunki daje im zatrudnienie poza wojskiem.

Ale o pracę w kryzysie nie jest tak łatwo. Tym bardziej że żołnierze mają często specyficzne kwalifikacje.

To jest różnie. W Polsce wschodniej być może trudno im znaleźć pracę, ale w zachodniej nie ma już takiego problemu. Odnotowujemy natomiast dużo zgłoszeń kandydatów na szeregowych zawodowych.

Czyli obawy wynikające ze zmian systemu emerytalnego są bezpodstawne?

Tak. Premier już w liście do wszystkich żołnierzy w 2010 r. gwarantował im, że zmiany nie będą dotyczyć tych, którzy obecnie służą. Żołnierze odchodzili też z tego powodu, że w ostatnim czasie ciągle dokonywano zmian związanych z likwidacją garnizonów lub dzieleniem jednostek wojskowych. Spowodowało to konieczność przenoszenia żołnierzy do różnych miejscowości. Nie wszystkim to odpowiada.

To nie obawy o zmianę systemu emerytalnego są główną przyczyną odejść z armii

Żołnierz musi być dyspozycyjny, ale ciągłe przenoszenie może frustrować, zwłaszcza gdy ma się rodzinę. Czy tu coś się zmieni?

Żołnierze są zmęczeni tymi częstymi roszadami i obawami, że ich miejsce służby zostanie zlikwidowane. Z tego też powodu wielu podoficerów, nie chcąc służyć na drugim końcu Polski, wolało odejść z wojska. W ostatnich 20 latach liczba żołnierzy zmniejszyła się z 400 tys. do 100 tys. Był to czas ciągłych zmian. Teraz żołnierze służący w jednostkach liniowych sygnalizują potrzebę stabilności.

Armia ma wciąż problemy z nadwyżką oficerów, więc takie odejścia są jej na rękę?

To duże uproszczenie, często odchodzą najlepsi. Warto, aby pozostali w wojsku.

Z raportu KPRM o stanie zatrudnienia w Ministerstwie Obrony Narodowej wynika, że zatrudnienie wciąż jest wyższe niż na koniec 2007 r. Czy będą zwolnienia?

Zamierzam mocno zredukować struktury ministerstwa i instytucji centralnych. Towarzyszyć będzie temu podjęta zgodnie ze wskazaniem prezydenta reforma dowodzenia wojskiem. Trzeba wyeliminować dublowanie się funkcji na różnych poziomach oraz bardziej je skonsolidować.

Czy zmniejszy się też liczba stanowisk generalskich?

Tak. Na początek chcemy zlikwidować 10. Jeśli ktoś odejdzie z etatu generalskiego, na jego miejsce pojawi się już pułkownik. Nie widzę potrzeby funkcjonowania np. asystentów w stopniach generalskich. Generałowie powinni być przede wszystkim w linii.

To ile osób pożegna się z pracą w MON w tym roku?

Nie chcę ogłaszać liczb czy procentów z góry.

Żołnierze, którzy służą na misjach, często narzekają, że nikt się nimi nie interesuje, gdy wracają do jednostek. A przecież mogliby np. szkolić swoich kolegów.

To bardzo słuszna rekomendacja. W wojsku kolejne kontyngenty są szkolone z wykorzystaniem tych, którzy wcześniej brali udział w misjach zagranicznych. Także odbyta służba na misji jest istotnym czynnikiem decydującym o dalszym awansie.

Rząd przyjął już plan legislacyjny na 2012 r. Jest tam projekt ustawy, który zakłada podwyższenie wieku emerytalnego do 67 lat. Czy pojawił się może pomysł, aby żołnierze też tak długo służyli?

Nie. Pracujemy nad nowymi przepisami, które zakładają, że żołnierz po 25 latach służby i ukończeniu 55 lat będzie mógł odejść na emeryturę. W najbliższym czasie projekt ten będzie poddany konsultacjom społecznym.