Rozmowa z Katarzyną Dulewicz radcą prawnym i partnerem w CMS Cameron McKenna

Od 1 lipca pracodawcy mogą żądać, aby pracownicy poddawali się badaniom na zawartość alkoholu we krwi. Problem w tym, że nie wiadomo, jaką procedurę należy w takim przypadku zastosować. Jak ma przebiegać takie badanie?

To problem policji, a nie pracodawcy. Ustawa o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi jest nadrzędna wobec rozporządzenia wykonawczego. A ona zezwala pracodawcy na żądanie przeprowadzenia badania przez policję. Wynika więc z niej, że pracownik powinien się mu poddać. Z drugiej strony akt niższego rzędu, czyli rozporządzenie – mówi że przymus bezpośredni przy badaniu krwi można stosować tylko w sprawach o wykroczenia. W przypadku sprawdzania pracowników badanie krwi można przeprowadzić tylko za jego zgodą. Wydaje się więc, że gdy to pracodawca żąda przebadania pracownika, a ten odmawia poddaniu się badaniom, zastosowanie przymusu bezpośredniego przez policję byłoby nieuzasadnione. Dopóki nie zmieni się rozporządzenie wykonawcze do ustawy, policja może przeprowadzać badania pracowników, ale jeśli ci odmówią ich wykonania, funkcjonariusze nie powinni ich do tego zmuszać.

Jakie ma to znaczenie dla pracodawców?

Paradoksalnie niewielkie. Wykonanie badań nie jest bowiem warunkiem koniecznym przy zwolnieniu pracownika, którego podejrzewa się o spożywanie alkoholu. Pracodawca powinien odsunąć taką osobę od pracy na podstawie przepisów bhp. Nie musi udowadniać, że była ona nietrzeźwa. Jeżeli badanie przeprowadzałaby policja, a pracownik odmówiłby poddania mu się, to sama odmowa jest już dla niego obciążająca. Wtedy należy przedstawić zeznania świadków, które wystarczą, aby udowodnić nietrzeźwość. Mam wrażenie, że ze względu na ugruntowany w orzecznictwie pogląd, że do zwolnienia wystarczą inne okoliczności niż badania, problem z ich przeprowadzeniem nie jest tak duży.

Rząd chce jednak zmienić dopiero co znowelizowaną ustawę oraz rozporządzenie wykonawcze. Pracodawca ma płacić za badanie i oddzielnie za wezwanie policji. Pracownik zwróci tylko koszty pobrania krwi, jeśli się okaże, że był nietrzeźwy.

Taka propozycja jest niesprawiedliwa dla pracodawców. Nietrzeźwy pracownik powinien zwracać pracodawcy także koszty administracyjne, czyli wezwania policji w celu jego przebadania. Nie widzę powodów dla których pracodawca ma być nimi obciążony, jeśli to pracownik naruszył zasady bhp, o czym wiedział, bo był przeszkolony.

Czy nowe przepisy można stosować analogicznie w przypadku podejrzenia, że pracownik jest pod wpływem narkotyków?

Obecnie przepisy w ogóle nie regulują tej kwestii. Moim zdaniem w praktyce, gdy pracodawcy mają podejrzenie, że pracownik jest pod wpływem narkotyków, mogą zastosować procedurę dotyczącą badania trzeźwości. Jeśli jednak pracownik odmówi wykonania takich badań, nie może z tego powodu ponosić żadnych konsekwencji, bo nie ma ku temu podstawy prawnej. Według mnie bezpieczne rozwiązanie umowy jest możliwe na podstawie zeznań świadków, którzy potwierdzą, że pracownik nie był gotowy do pracy. W praktyce procedurę postępowania w razie podejrzenia zarówno spożycia alkoholu lub odurzenia narkotykami firmy wprowadzają do regulaminów pracy. Moim zdaniem to wątpliwe, bo jeśli pracodawca wprowadza jakieś rozwiązanie do regulaminu, to musi być ku temu podstawa prawna, a tej – w przypadku badania na zawartość narkotyków – brakuje. Dodatkowo sprawy takie dotyczą chronionej prawem sfery prywatności człowieka.

Czy po zmianie przepisów możliwe jest prewencyjne badanie trzeźwości pracowników?

Przepisy tego nie precyzują. Wynika z nich np., że badaniom poddaje się pracownika, co do którego zachodzi uzasadnione podejrzenie, że jest pod wpływem alkoholu, co oznacza, że nie można przeprowadzać testów prewencyjnych. Ale szczegółowa procedura przeprowadzania badania mówi już o pracowniku, a nie o zatrudnionym, wobec którego zachodzi uzasadnione podejrzenie spożycia alkoholu. Sądzę, że celem nowelizacji nie było umożliwienie przeprowadzania testów prewencyjnych. A szkoda, bo taka możliwość powinna być wprowadzona co najmniej w zawodach wysokiego ryzyka, czyli np. w budownictwie lub transporcie. W praktyce testy prewencyjne i tak są wykonywane, mimo braku wyraźnej podstawy prawnej. Pracodawcy uzasadniają ich przeprowadzenie koniecznością dbania o bhp.