Od 23 września osoby pracujące przed 1 stycznia 1999 r. mają prawo do przeliczania wysokości kapitału początkowego. Warunkiem jest dostarczenie do ZUS dokumentów potwierdzających wysokość zarobków z kolejnych 10 lat wybranych z całego okresu ubezpieczeniowego. Ile czasu może zająć odszukanie takich dokumentów?

Od kilku tygodni do kilku lat. Na przykład cztery lata czekały osoby z okolic Rzeszowa, których dokumentacja została przekazana prywatnej firmie prowadzącej archiwum. Tyle czasu zajęło przeprowadzenie procesu upadłości i likwidacji, zdobycie postanowienia sądowego o braku środków na dalsze przechowywanie akt, przewiezienie dokumentacji do Milanówka, a następnie odgrzybienie i uporządkowanie 2 kilometrów bieżących akt. Przez ten czas także sądy musiały odraczać rozprawy, ponieważ akta istniały, ale nie były dostępne. Co gorsza, zdecydowana większość osób nie zdaje sobie sprawy z konsekwencji braku dokumentów. A przecież takie jak umowy o pracę, potwierdzenia podwyżek, awansów, a na koniec świadectwa pracy mogą być podstawą do ustalenia wysokości kapitału początkowego. Jednak wielu pracowników tych dokumentów w ogóle nie odbierało z firm.

Z czym osoby poszukujące dokumentacji płacowej mają najwięcej problemów?

Dla większości samo zatrudnienie, pobieranie wynagrodzenia jest jednoznaczne z odprowadzaniem składek emerytalnych przez pracodawcę. Dla osób pracujących dorywczo szokująca jest informacja, że zatrudnienie w tej formie nie ma wpływu na wysokość dzisiejszej emerytury. Wielu zdaje się, że dokumenty, jakie ma ich pracodawca, na podstawie których wyliczano im wysługę lat, są wystarczające do wyliczenia emerytury czy kapitału początkowego. Najczęściej dopiero po wizycie w ZUS okazuje się, że osoba zainteresowana podwyższeniem świadczenia nie ma dokumentów, w których jest podana wysokość zarobków. Trzeba bowiem wiedzieć, że muszą być one opatrzone są wszystkimi pieczątkami i podpisami osób uprawnionych do ich wystawienia.

Gdzie należy szukać dokumentów mogących zwiększyć wysokość kapitału początkowego?

W archiwach państwowych lub prywatnych. Na naszej stronie internetowej specjalnie umieściliśmy formularz zgłoszeniowy, aby osoby poszukujące swojej dokumentacji wiedziały, jakie dane są konieczne do rozpoczęcia poszukiwań. Przede wszystkim należy podać własne dane: imię, nazwisko, datę urodzenia, imię ojca, jeśli pracowaliśmy w dużym zakładzie pracy, gdzie wśród kilku tysięcy zatrudnionych mogą pojawiać się osoby o tych samych imionach i nazwiskach, pełną nazwę zakładu pracy z adresem z okresu naszego zatrudnienia, ale też informację o jego późniejszych przekształceniach (jeśli takie informacje mamy), lata pracy, stanowisko. Najlepszą sytuację mamy, gdy nasz zakład pracy ciągle istnieje lub został przekształcony, ale instytucja, która przejęła jego majątek, nadal istnieje. Należy wtedy zwrócić się bezpośrednio do tego zakładu pracy. Jeśli poszukujemy dokumentacji z lat 70. lub wcześniejszych, a nasz zakład pracy informuje nas, że dokumentacja została wybrakowana – czyli zniszczona, zgodnie z ówczesnymi przepisami – to nie ma sensu dłużej szukać. Ten rodzaj dokumentacji znajdował się w posiadaniu tylko pracodawcy (imienne kartoteki wynagrodzeń i zbiorcze listy płac). Jeśli został zniszczony, nigdzie więcej nie uda się go odnaleźć. ZUS w takiej sytuacji przyjmuje tylko oryginały dokumentów, a wysokości zarobków nie można udowodnić zeznaniami świadków.