Rozmowa z Jerzym Kwiecińskim, ekspertem BCC, byłym wiceministrem rozwoju regionalnego

Komisja Europejska w październiku przedstawi propozycję pakietu rozporządzeń, które przesądzą o zasadach wydawania unijnych funduszy w latach 2014 – 2020. Jednym z pomysłów jest zintegrowanie Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego i Europejskiego Funduszu Społecznego. Co to znaczy?

W ramach jednego programu operacyjnego będzie można finansować projekty z dwóch odrębnych funduszy. Chodzi o Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego, z którego finansowane są przede wszystkim projekty inwestycyjne oraz Europejski Fundusz Społeczny, który wspiera inwestycje w ludzi – rozwój ich wiedzy i kwalifikacji. Brak takiego rozwiązania w obecnej perspektywie finansowej bardzo przeszkadzał w realizacji projektów. Dobrze, że Komisja Europejska wyciąga wnioski i wprowadza taką korektę.

Jakie działania dzięki temu będzie można podejmować?

Wyobraźmy sobie, że jakaś firma stara się o unijną dotację, np. chce kupić jakieś urządzenia, ale nie ma wykwalifikowanych kadr do ich obsługi. Obecnie ze środków przyznanych na tę inwestycje, nie może przeszkolić pracowników. Musiałaby ubiegać się o dofinansowanie z innego programu i zrealizować nowy projekt. Inny przykład. Samorząd chce wprowadzić w swoim urzędzie elektroniczny obieg dokumentów i pozyskuje środki na komputeryzację i oprogramowanie, natomiast nie ma pieniędzy na przeszkolenie urzędników. Kupuje sprzęt, który nie jest potem wykorzystywany, bo nie udało mu się np. otrzymać drugiej dotacji na szkolenia. W przyszłej perspektywie finansowej 2014 – 2020 takie działania będzie można realizować w ramach jednego projektu.

Czy w latach 2014 – 2020 będzie więcej unijnych pieniędzy na szkolenia i doradztwo?

W nowej perspektywie finansowej udział Europejskiego Funduszu Społecznego (EFS) w funduszach europejskich ma być większy niż obecnie. Teraz 22 proc. wszystkich przyznanych Polsce środków z funduszy strukturalnych pochodzi z tego funduszu. KE proponuje, żeby został zwiększony do 25 proc.

Czy zwiększanie środków na projekty finansowane z EFS ma sens?

Nie boję się zwiększania pieniędzy na EFS. Pamiętam negocjacje z Komisją Europejską przed obecną perspektywą finansową. Jedną z podstawowych obaw było to, że nie poradzimy sobie z wydaniem ponad 11 mld euro na tzw. projekty miękkie. Te obawy zupełnie się nie sprawdziły. Pieniądze z EFS są już wydane w ponad 65 proc. Ich zwiększenie ma sens z punktu widzenia Strategii „Europa 2020”. Zgodnie z nią, mamy podnieść do poziomu 75 proc. zatrudnienie w grupie wiekowej 20 – 64 lata, zwiększyć poziom wykształcenia i ograniczyć o 10 proc. liczbę osób, które przedwcześnie kończą naukę. Te cele w dużej mierze muszą być finansowane ze środków EFS.

Na co te pieniądze powinno się przede wszystkim przeznaczyć, żeby były wydawane efektywnie?

Widać, że w obecnej perspektywie finansowej najbardziej sprawdziły się te działania finansowane z EFS, które były ukierunkowane na rozwój przedsiębiorczości. Na polskim rynku działa aktywnie około 1,8 mln przedsiębiorców. Dzięki EFS powstało 100 tys. nowych firm. To jest dowodem na przedsiębiorczość Polaków i gotowość do podejmowania ryzyka. Druga rzecz, która mnie pozytywnie zaskoczyła, to zainteresowanie firm i pracowników kształceniem ustawicznym ze środków UE. Wzrosła skłonność do korzystania ze studiów podyplomowych, ale także otwartych i zamkniętych projektów szkoleń.

Jakie zmiany warto rozważyć w sposobie wydawania pieniędzy na tzw. projekty miękkie?

Zależy nam bardzo na efektywnym wydawaniu unijnych pieniędzy, zwłaszcza tych, które trafiają na rynek pracy. Chodzi o to, żeby osoby, które w tych działaniach uczestniczą, znajdowały pracę. Jeżeli zaś chodzi o szkolenia dla firm, to najważniejsze jest, żeby były one szyte na miarę przedsiębiorców. Obecnie sprawdza się to już w przypadku dużych i średnich firm, dla których buduje się odrębne programy szkoleniowe. Mała firma, która zatrudnia parę osób, nie stworzy dużego projektu, musi szukać szkoleń dla pracowników na rynku EFS, a one nie zawsze są dostosowane do jej potrzeb. Wyjściem z tej sytuacji mógłby być bon edukacyjny. Firma otrzymywałaby na każdego swojego pracownika taki bon np. o wartości np. 1 tys. zł, dzięki któremu mogłaby zamówić dla niego dowolne szkolenie na rynku komercyjnym. Efekty z takich działań nie są widoczne od razu, ale przykład innych krajów, które odniosły sukces gospodarczy, dowodzi, że inwestowanie w kapitał ludzki się opłaca.