Rozmowa z Rafałem Dębowskim, z Kancelarii Adwokackiej Dębowski i Wspólnicy, członkiem Naczelnej Rady Adwokackiej

Od przyszłego roku o tym, czy doszło do błędu medycznego, zdecydują specjalne komisje powoływane przez wojewodę. Każdorazowo będą one orzekały w składzie 4-osobowym. Jakie mogą być tego konsekwencje?

Doświadczenie orzecznicze w każdej sprawie uczy, że idealnym rozwiązaniem jest nieparzysty skład orzekający. Czteroosobowy skład może mieć problemy z wypracowaniem stanowiska, jeśli dwie osoby będą za uznaniem, że doszło do zdarzenia medycznego, a dwie pozostałe będą temu przeciwne. Gdyby komisje orzekały np. w składach trzyosobowych, takiego problemu by nie było. W większości sądów polubownych regulaminy przewidują składy trzyosobowe po to właśnie, żeby można było wypracować stanowisko. Nie ma powodów zwiększania składów i tym samym kosztów funkcjonowania komisji, skoro i tak mają one prawo powoływać biegłych do ustalenia kwestii wymagającej wiedzy specjalnej.

Czy to oznacza, że prace komisji mogą zostać sparaliżowane, bo przy niekorzystnym rozkładzie głosów nie będą one w stanie wypracować stanowiska?

Nie, gdyż ustawodawca wskazał, że w razie równości głosów decydujący jest głos przewodniczącego. Pytanie tylko, po co angażować taki sztab ludzi w rozstrzyganie sprawy, gdy ma się odpowiednie dowody? Po co generować dodatkowe koszty?

Czy to jedyna słabość tej ustawy?

Nie, największą jej wadą jest to, że nie przewiduje się władczego rozstrzygnięcia komisji w zakresie ustalenia skutków zdarzenia medycznego. Orzeczenie komisji nie zamyka sprawy, a wręcz przeciwnie, rozpoczyna odrębną procedurę uzgadniania wysokości odszkodowania za zdarzenie medyczne. Jeśli pokrzywdzony odrzuci propozycję wysokości odszkodowania złożoną przez ubezpieczyciela, to prace komisji idą na marne. Pokrzywdzonego, który nie zaakceptuje wysokości odszkodowania zaproponowanej przez ubezpieczyciela, i tak czeka postępowanie sądowe. Sąd nie jest związany orzeczeniem komisji i całą sprawę i tak trzeba będzie rozstrzygać od nowa.

Czy przepisy trzeba zatem znowelizować?

Nie jestem w ogóle zwolennikiem tej ustawy, bo uważam, że nie ma potrzeby zastępowania sądów powszechnych ciałami quasi-sądowymi. Jestem natomiast za tym, aby usprawnić działanie sądów, np. poprzez zmianę kodeksu postępowania cywilnego, tak aby zobligować sądy do szybszego rozpoznawania spraw dotyczących zdarzeń medycznych.