Pracodawcy jednoczą się przeciw działalności związków zawodowych. Robert Gwiazdowski z Centrum im. A. Smitha mówi: „To tak jak z porywaczami – kiedy z nimi negocjujemy, mamy następne porwania”
Publikacja: 20 maja 2011, 03:00 Aktualizacja: 20 maja 2011, 13:12
Co jest przyczyną zaostrzenia protestów i wzrostu roszczeń związków zawodowych w Polsce w ostatnich miesiącach? Drożyzna?
Wybory. Liderzy związkowi doskonale wiedzą, że przed jesiennymi wyborami parlamentarnymi najłatwiej coś wyrwać.
Dlaczego związki zawodowe są w Polsce tak silne?
Bo politycy się ich boją. Jak to by wyglądało, gdyby policja rozpędziła związkowców? Od razu by przywoływano skojarzenia z ZOMO. Poza tym politycy zajmują się przekupywaniem wyborców, a więc są ulegli. To jak z porywaczami – zaczynamy z nimi negocjować, to mamy następne porwania. Związkowcy są bezkarni. Po ubiegłorocznych protestach w KGHM zapadły wyroki uniewinniające ze względu na znikomą społecznie szkodliwość czynu. Bywało jednak gorzej. W 2005 r. górnicy przyjechali z kilofami do Warszawy i Sejm posłusznie uchwalił przywileje i emerytury górnicze.
A może związki zawodowe wykorzystują sentyment Polaków.
Z pewnością. Uznajemy ich rolę w obaleniu komunizmu i ten mit wciąż mocno działa. Dlatego trzeba uszanować ich mocną pozycję. Byle to nie sięgało absurdu, a sięga. Nie można ulegać związkom w sytuacji, gdy chodzi o interes ekonomiczny państwa. Tymczasem u nas to związkowcy np. w KGHM czy JSW mówią, co wolno sprywatyzować, a co nie, w co firma ma inwestować.
Mamy inspekcję pracy, niezawisłe sądy. Może związki są niepotrzebne?
Kiedyś „Solidarność” była ruchem ogólnokrajowym, teraz związki stały się organizacjami lobbystycznymi, załatwiającymi swoje wąskie interesy w kopalniach czy energetyce.
Profesor Juliusz Gardawski z SGH powiedział we wczorajszym „DGP”, że siła polskich związków to mit. Stanowią one potęgę, ale tylko w kilku dużych firmach, jak KGHM. Jednak generalnie są znacznie słabsze niż na Zachodzie.
Nie zgadzam się z tym. Dalej są silne w całej masie dawnych przedsiębiorstw państwowych, od polskich zakładów Fiata po Hutę Warszawa. Nie zmieniła tego prywatyzacja. Zgoda, że dużo słabsze są w mniejszych firmach.
Czy związki szkodzą?
Z całą pewnością szkodziły przez lata choćby spółkom energetycznym. Oto przykład, który znam z autopsji. Związki zawodowe w CPN oprotestowały połączenie z Petrochemią i usiłowały zablokować fuzję. Rzutem na taśmę udało się, bo związkowcy zostali w 1999 r. przekupieni pakietem socjalnym. Gdyby nie powstał Orlen, a CPN dalej traciłby rynek w takim tempie jak wówczas, to niewiele by zostało.
Jak więc okiełznać organizacje związkowe?
W pierwszej kolejności należałoby zlikwidować prawo związków do obsadzania organów spółek, wprowadzania swych ludzi do rad nadzorczych i zarządów. To jest na dzień dobry konflikt interesów. Trend przyszedł z niby socjalnej Europy. Czym to się kończy, pokazuje afera w niemieckim Volkswagenie, gdzie związkowców zasiadających w radzie nadzorczej koncernu przekupywano łapówkami, ekskluzywnymi podróżami i usługami brazylijskich prostytutek. W ten sposób zapewniano spokój w fabrykach. Przywileje ustawowe powinny być zniesione. Tak jak od rządzenia krajem są partie polityczne, tak w przypadku firmy są to jej właściciele, a nie pracownicy. Związki powinny się troszczyć, by było czysto, ciepło i bezpiecznie i wynagrodzenie nie było obniżane przez management.
Pracodawcy proponują, by do założenia związku potrzeba było więcej osób niż obecnie.
Teraz zdecydowanie za łatwo zakładać organizację związkową. Nie może być tak, że składa się ona właściwie tylko z władz. To, że w jednym zakładzie bywa nawet kilkadziesiąt związków, jest paranoją. Nie byłoby takiego problemu, gdyby nie utrzymywał ich zakład pracy. Etaty dla związkowców to zachęta do bezsensownego mnożenia organizacji.
Jeśli nie byłoby etatów związkowych, organizacje utrzymywałyby swoje władze ze składek i nie miałyby pieniędzy na ekspertów. A wtedy nie byłyby partnerami do negocjacji.
Etat zakładowy dla związkowca jest nieporozumieniem, podobnie jak utrzymywanie partii politycznych z budżetu. Niech pracownicy zrzeszają się, jeśli chcą, ale działalność związkowa jest działalnością społeczną. Skoro organizacje pracodawców utrzymują się ze swoich składek, związki też powinny.
1: rewizor z IP: 109.110.223.* (2011-05-20 06:56)
Byle to nie sięgało absurdu, a sięga tylko w drugą stronę.Dopóki pracodawca będzie traktował pracowników jako tania siła robocza,a tak sie dziś dzieje,związek zawodowy jest koniecznością.Ile to nowych miejsc pracy powstało gdy obniżono składki do ZUS od najniższej płacy,ilu pracodawców w zamian za multum przywilejów stworzyło nowe miejsca.Co dziś pracodawcy,poza kijem oferują pracownikom-nie mylić z budżetówką.Ile zarabia na zachodzie do tzw.średniej krajowej np.stolarz.POPELINA JAKĄ NAM SERWUJĄ ma pokazać że za 1386 zł w kraju mamy złote życie i co roku wczasy.Związki zlikwidować i...też był taki projekt-znieść najniższą pensję...Za 500 też ludzie żyją wśród nas
2: Asia z IP: 91.220.73.* (2011-05-20 07:24)
nie twierdzę że organizacje pracownicze są super uczciwe, ale pracownik jest traktowany przed przedsiębiorców jak niewolnik, więc bez przesady z tą szkodliwością. Z tej wypowiedzi wynika że Państwo jest tylko dla przesiębiorców, a ja myśłałam że tworzy go ogół obywateli i Państwo jest dla nich wszystkich!!! co za fatalna pomyłka z mojej strony, zdaje się że czasy oligarchii wróciły w całej okazałości. Przywileje i ochrona tylko dla elity?
3: a z IP: 134.155.24.* (2011-05-20 07:43)
Dlaczego jeszcze nie uchwalono tych zmian? Związki niech będą ale niech płacą na swoje utrzymanie poza zakładami pracy, Nie byłoby tyle zadym i terroryzowania społeczeństwa. Docelowo sprywatyzować KGHM, kopalnie, część energetyki, spółki chemiczne,Pocztę,PKP.
4: A może Panie Gwiazdowski POgadamy o płacach z IP: 84.234.1.* (2011-05-20 08:01)
Prezesów z POd znaku PO.
"Roczne wynagrodzenia 63 szefów polskich giełdowych spółek przekroczyły w ubiegłym roku 1 mln zł - wynika z zestawienia "Rzeczpospolitej" dokonanego na podstawie analizy raportów ponad 200 spółek z warszawskiego parkietu. W roku 2009 takich milionerów było 54.
Średnie wynagrodzenie prezesa giełdowej spółki wyniosło 702 tys. zł. "
a ile POdwyzki dostał Prezes KGHIM w ubiegłym roku -a ile Pan zarabia -Panie Gwiazdowski -mamy coś dodać?
5: Ad z IP: 89.25.240.* (2011-05-20 08:23)
Oj Robert! Zawsze miałem do Ciebie sporo szacunku, bo zdarzało Ci się kilka razy całkiem rozsądnie wypowiadać. skąd Ty to ...,,Skoro organizacje pracodawców utrzymują się ze swoich składek, związki też powinny"... wziąłeś? Pokaż mi jednego przedsiębiorcę, który płaci na utrzymanie organizacji pracodawców z własnej kieszeni? Z pieniędzy firmy Robercik się to robi i wlicza w koszty, jako ekspert wiesz o tym doskonale. Wygłaszanie takich tez jak ta wyżej to zwykły populizm. Feeeeeeeeeeee miałem Cię za fachowca, a Ty pi...lisz jak podrzędny polityk. Czyżbyś zakończył romans z biznesem i planował kandydowanie w najbliższych wyborach? Jesli tak to rozumiem. Polityk nie musi gadać sensownie, byle tylko ludziom sie to podobało.
6: Andrzej z IP: 62.233.169.* (2011-05-20 08:30)
Chichot historii, związki są niepotrzebne po 22 latach "transformacji" oczywiście w spółkach skarbu państwa PM (Polska Miedz) spółki weglowe itp.
W prywatnych spółkachmają tyle do powiedzenia że chej...np. w stoczniach.
7: Witold z IP: 178.180.113.* (2011-05-20 08:45)
Widać o komentarzach, że rano prasę w wydaniu elektronicznym czytaja tylko ci, którzy nie pracują. Nie pracują, bo są oddelegowaniu do związków zawodowych i biorą pieniądze od zwoich pracodawców. Do Ani: Uczyli mnie, że Państwo to nie ogół Obywateli jak sądzisz, ale aparat ucisku zmierzający do utrzymania środków produkcji w rękachy klasy panującej. Uczyli mnie ekonomii dawno, bo w socjaliźmie, ale jak czytam wypoiwiedzi o cudzuch płacach np 4. to mi się ten socjalizm przypomina. Prof. Gwiazdowski sprzedaje swoją wiedzę, i Mu dobrze płacą. Trzeba się uczyć, a nie narzekać.
8: Związkowiec z IP: 88.199.36.* (2011-05-20 09:38)
Jestem związkowcem w zakładzie w którym Skarb Państwa ma jeszcze udziały i uwazam za głęboko niesprawiedliwe generalizowanie przez Pana Gwiazdowskiego zachowań działczy związkowych i wrzucanie ich do jednego worka. Wielość organizacji związkowej w zakładzie pracy, często jest pracowawcy na rękę i nieprawdą jest, że działacze wszystkich tych organizacji są oddelegowani i pracodawca płaci za ich działalność związkową. Przewodniczący może być oddelegowany jeżeli jego organizacja posiada odpowiednio dużo członków. Pracodawcy utrzymują się ze swoich składek super, jeżeli pracownicy nie będą musieli wybierać cz kupić chleb czy zapłacić składkę związkową ( będą zarabiać godziwie) wtedy można wytaczać takie argumenty. W większości firm Zarządy , pracodawcy zarabiają nieprzyzwoicie duże pieniądze, a pracownicy najlepiej niech się cieszą,że moją pracę i pomnażają majątki kadry Zarządzającej.
9: $ z IP: 78.8.17.* (2011-05-20 09:51)
pan Gwiazdowski - silny, bezkarny i szkodliwy. :)
10: TAK, ZNISZCZCIE ZWIĄZKI z IP: 62.113.219.* (2011-05-20 09:57)
A PRACODAWCY SAMI JUŻ O WAS "ZADBAJĄ".
Czy w zaświadczeniu dla ZUS o przychodzie pracownika trzeba wykazać nagrody

Do 31 maja rodzice otrzymujący świadczenie pielęgnacyjne mogą składać wniosek o przyznanie 100 zł dodatku do tego wsparcia.