Minister nauki nie wydaje rozporządzenia, które da uczelniom niepublicznym dostęp do publicznych pieniędzy na studia stacjonarne. Czy to spowoduje, że część z nich je zamknie?

Tak. Cześć niepublicznych szkół na pewno zrezygnuje z prowadzenia studiów stacjonarnych.

Dlaczego?

Bo szkół na to nie stać. Studia stacjonarne na uczelniach niepublicznych są finansowane z zysków ze studiów niestacjonarnych, czyli uczelnie do nich dopłacają.

Obecnie niepublicznych szkół jest 330. Ile z nich będzie prowadzić studia w trybie dziennym?

Będzie to około 30 – 40 uczelni.

Co uczelni daje prowadzenie studiów stacjonarnych, skoro do nich dopłaca?

Dobra uczelnia potrzebuje uzdolnionych i ambitnych studentów, aby współtworzyli szkołę i pomogli w realizacji badań naukowych.

Czy pana szkoła zrezygnuje ze studiów stacjonarnych?

Na pewno nie. Jeśli chcemy być konkurencyjni, musimy inwestować w studentów dziennych.

Przeciwnicy przyznania uczelniom niepublicznym budżetowych pieniędzy twierdzą, że one im się nie należą. Czy pan się z tym zgadza?

Wszyscy studenci powinni być równi wobec prawa – ci studiujący na publicznych i niepublicznych uczelniach. Dotacja na studia stacjonarne na uczelniach niepublicznych to pieniądze na studentów.

Czy uczelnie niepubliczne planują podjąć kroki, aby zmusić ministra nauki do wydania rozporządzenia?

Tak. Musimy znaleźć formułę prawną, która zarzuci ministrowi nieprzestrzeganie prawa, bo ma obowiązek wydania rozporządzenia na podstawie ustawy – Prawo o szkolnictwie wyższym.

Minister nauki twierdzi, że nie ma na to pieniędzy?

Maksymalne roczne dofinansowanie dla uczelni niepublicznych wyniosłoby 500 mln zł. Rocznie na szkolnictwo wyższe budżet wydaje 9,5 mld zł. Zatem to nie wysokości dofinansowania jest problemem.

A co nim jest?

Strach polityków przed grupą, która uzna to za zagrożenie. Wprowadzenie konkurencji w ubieganiu się o środki publiczne pokaże prawdziwą jakość uczelni publicznych i niepublicznych.