zaloguj się do e-DGP
statystyki

Barbara Kudrycka: Mniej pieniędzy dla słabych uczelni

skomentuj

Uczelnie prywatne nadal nie będą dostawać pieniędzy z budżetu na studia dzienne, a dotacja dla uczelni nie będzie uzależniona od liczby studentów. Natomiast student, który wykorzysta pulę punktów edukacyjnych, dopłaci do nauki.

Już w październiku wejdzie w życie reforma szkolnictwa wyższego. To sukces?

Tak. Wspólnie ze środowiskiem naukowym, akademickim, ze studentami, z doktorantami wypracowaliśmy najpierw systemową reformę nauki, która weszła w życie w październiku 2010 roku, a teraz reformę szkolnictwa wyższego i kariery akademickiej. W końcu udało się połączyć dwie do tej pory odseparowane dziedziny: naukę i szkolnictwo wyższe. Przepisy, które funkcjonowały przez 20 lat, były niespójne i często nawet wzajemnie się wykluczały. System był odrębnie regulowany dla nauki i dla szkolnictwa wyższego. Zdarzały się sytuacje, że likwidowaliśmy niespełniający wymogów jakości kierunek studiów, a w tym samym czasie uczelnia utrzymywała uprawnienia do doktoryzowania na tym samym kierunku.

Co się w praktyce zmieni?

Zależy nam na tym, aby uczelnie były bliżej studenta i bliżej świata. Najważniejszym beneficjentem zmian staną się studenci, którzy muszą uzyskiwać gruntowne wszechstronne wykształcenie, aby znacznie lepiej niż dziś radzić sobie na rynku pracy. Uczelnie muszą otworzyć się także na sektor gospodarczy, na współpracę z biznesem. Liczę na to, że zaczną także zarabiać na prowadzonych badaniach naukowych, stwarzając tym samym swoim naukowcom możliwości takiej współpracy. To przecież uczelnie muszą być w awangardzie współczesnych przemian, czyniąc z Polski kraj innowacyjny, nowoczesny i otwarty na świat. Nowelizacja daje im niezbędne narzędzia.

A jak zmieni się finansowanie szkół wyższych?

Stawiamy na finansowanie projakościowe. Uczelnie ambitnie myślące o swoim rozwoju, o ofercie dydaktycznej, o działalności naukowej będą mogły liczyć na dodatkowe strumienie finansowania. Utrzymujemy bowiem dotychczasowy poziom finansowania budżetowego na podstawowe zadania uczelni, nawet mimo spadającej liczby studentów w wyniku niżu demograficznego, a jednocześnie gwarantujemy dodatkowe środki prorozwojowe. Chcemy systematycznie odchodzić od finansowania pasywnego, premiującego tylko liczbę studentów, a nie jakość kształcenia.

Na czym będzie to polegać?

W tym celu utworzymy fundusz projakościowy, z którego finansowane będą wyłaniane w konkursach krajowe naukowe ośrodki wiodące, studia doktoranckie w uczelniach niepublicznych, stypendia dla najlepszych doktorantów, wyższe wynagrodzenia najlepszych naukowców, wyróżnione kierunki studiów. Każda uczelnia, publiczna i niepubliczna, będzie mogła stanąć do konkurencji o dodatkowe finansowanie. Konkurencja to najlepszy sposób stymulowania jakości.

Czy uczelnie niepubliczne również dostaną pieniądze za studentów na studiach stacjonarnych?

W nowelizacji ustawy utrzymany został zapis dotyczący określenia zasad ubiegania się o środki publiczne przez uczelnie niepubliczne na studia stacjonarne. Studenci wszystkich typów uczelni zasługują na wsparcie państwa. Już teraz studenci uczelni niepublicznych otrzymują z budżetu państwa stypendia socjalne i naukowe. Debatę nad rozszerzeniem finansowania uczelni niepublicznych prowadzimy ze środowiskiem od pewnego czasu. Do tej pory jednak nie uzyskaliśmy jednolitego stanowiska środowiska akademickiego, jest zbyt wiele rozbieżności w opiniach ekspertów i przedstawicieli uczelni publicznych i niepublicznych. Chcemy jednak już teraz zagwarantować finansowanie studiów doktoranckich w uczelniach niepublicznych, zakładając, że takie uczelnie gwarantują wysoką jakość, a tym samym dobre spożytkowanie publicznych pieniędzy.

Czyli prywatne uczelnie mają sobie radzić do tego czasu same?

Uczelnie niepubliczne i publiczne muszą szukać dodatkowych źródeł dochodów, jak choćby z komercjalizacji wyników badań. Mogą też pozyskiwać pieniądze ze środków UE, np. na kierunki zamawiane czy poprawę jakości kształcenia. Od 2008 roku uczelnie niepubliczne pozyskały w ten sposób z ministerstwa niemal miliard złotych. Najlepsze będą mogły także otrzymywać dodatkowe środki z funduszu projakościowego.

Komentarze: 14

  • 1: Mgr z IP: 83.8.56.* (2011-03-25 05:55)

    Dlaczego żaden dziennikarz nie pisze o tym ,że wyższe uczelnie kształcą młodych ludzi dla których nie ma zatrudnienia np politologia. stosunki międzynarodowe, filologie, psychologia, zarządzanie itd.oddzielnym zagadnieniem są prywatne uczelnie. Czy nie można powrócić do techników i zasadniczych szkól zawodowych i przygotowywać młodzież do pracy?Czy system nauczania nie jest nastawiony tylko na tworzenie możliwości dodatkowych zarobków przez nauczycieli akademickich.Co robi ministerstwo nauki? Już po zamawianych kierunkach politechnik nie ma pracy!

  • 2: Kol z IP: 46.186.15.* (2011-03-25 08:16)

    Szkoły prywatne i ich kiepskie (zasada) kierunki: politologia, pedagogika, zarządzanie itp. nieprzydatne gospodarce kierunki generujące masy słabo wykształconych absolwentów lądujących na bezrobociu!

    Pomysł, aby wspierać te szkółki, czyli prywatny interes ich założycieli jest niepoważny, choć z punktu widzenia zainteresowanych całkowicie zrozumiały.

    Natomiast podane zarobki profesorów, pomijając Warszawę są wyssane z palca!

  • 3: Justyna z IP: 79.188.253.* (2011-03-25 12:08)

    Może Kol nie zna dokładnie tych zarobków? Zapewniam, że nie ma co narzekać... Zwłaszcza, jeśli są to tylko wykłady i na zasadzie "samograja"!

  • 4: prof. z IP: 85.222.1.* (2011-03-25 13:15)

    hm,
    1. dane na temat zarobków w okienku - to lipa... w rzeczywistości kwoty brutto są o połowę niższe (wiem to z własnego paska wynagrodzeń),
    2. co do kierunków - to nie uczelnie kształcą na takich kierunkach, po których nie ma pracy, tylko chętni wybierają te kierunki, tak bym to ujął...

  • 5: znam temat z autopsji z IP: 77.46.3.* (2011-03-25 14:57)

    a czemu nie podano zarobków np. adiunkta na publicznej uczelni?? bo to nie robiłoby na nikim żadnego wrażenia, chyba że współczucie... tak przy okazji zarobki adiunkta na mojej uczelni to ok 3300 brutto 2400 netto... jest dysproporcja

  • 6: Ojciec z IP: 83.27.141.* (2011-03-26 04:04)

    Do prof.
    To młodzież jest winna ,że studiuje kierunki po których niema pracy?Ja myślałem, że dlatego iż nie ma techników i szkół zawodowych ? Co te dzieci po gimanzjium czy liceum maja robić? Pani Minister to nie interesuje !

  • 7: Ojciec z IP: 83.27.141.* (2011-03-26 04:05)

    Do prof.
    To młodzież jest winna ,że studiuje kierunki po których niema pracy?Ja myślałem, że dlatego iż nie ma techników i szkół zawodowych ? Co te dzieci po gimnazjum czy liceum maja robić? Pani Minister to nie interesuje !

  • 8: staan z IP: 82.160.136.* (2011-03-26 13:15)

    A my w dalszym ciągu będziemy dopłacać z NASZYCH PODATKÓW na kształcenie studentów dla GOSPODAREK ZACHODNICH- czyż nie mam racji ?

  • 9: były student z IP: 78.88.201.* (2011-03-26 14:38)

    Reforma szkolnictwa wyższego jest bardzo minimalna, a potrzebna jest naprawdę gruntowna. Przede wszystkim powrót do techników i szkół zawodowych, poza tym ograniczenie szkół prywatnych i ich finansowania z publicznych pieniędzy.

  • 10: s z IP: 95.49.54.* (2011-03-26 16:16)

    Wyjeżdzający powinni zwrócić w ratach koszty studiów bezpłatnych finansowane z podatków Polaków.To zniechecałoby do opuszczania kraju a zachecało do tworzenia własnych biznesów w kraju przy oczywiście wspomaganiu rzadowym za kasę zwracaną przez wyjeżdzajacych.Musi byc impuls rozwoju nie tylko bezzwrotne koszty bo to przyspiesza bankructwem.Rzemieślnicy też potrzebni ale w kraju

Twój komentarz
Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!
Zapisz się na bezpłatny newsletter Gazety Prawnej

Sonda:

Czy prezydent powinien podpisać ustawy reformujące system emerytalny

Wyszukaj w Encyklopedii

Galerie zdjęć

Twarze Biznesu

Zapisz się na bezpłatny newsletter