Projekt ustawy o działalności leczniczej, nad którym pracują posłowie, wprowadza wymóg spłaty ujemnego wyniku finansowego publicznych szpitali przez samorządy w ciągu 3 miesięcy. To dobre rozwiązanie?

Nie udało się dotąd zahamować narastającego zadłużenia publicznych placówek ochrony zdrowia i nic nie wskazuje na to, by w istniejącym systemie cokolwiek mogło się zmienić. W tej sytuacji trzeba robić wszystko, by ująć w ryzy deficyt budżetowy i dług publiczny.

Czy przekształcenie szpitali w spółki kapitałowe stanie się receptą na generowane dotąd straty i czy – oraz ewentualnie które – samorządy udźwigną dodatkowy ciężar zadłużenia swoich szpitali?

Obawiam się, że niestety nie będzie to remedium, ponieważ skala narosłych długów jest tak duża, że zanim znaczna część przekształconych szpitali zdążyłaby je spłacić, musiałaby przy istniejącym poziomie przychodów ogłosić upadłość. Z kolei samorządy nie są w stanie udźwignąć zadłużenia swoich szpitali, gdyż i bez tego mają coraz większe problemy.

Co zatem mogą i powinny w tej sytuacji robić samorządy?

Sądzę, że są dwa wyjścia. Albo naciskać na rząd, aby wycofał się z wprowadzenia w życie nowych pomysłów, albo podejmować próby kompleksowej restrukturyzacji jednostek, a także optymalizacji systemu opieki zdrowotnej – np. korzystając z obligacji przychodowych lub też partnerstwa publiczno-prawnego.

Czy znany jest panu przykład szpitala przekształconego w spółkę, który niestety nie poradził sobie w nowej rzeczywistości?

Tak. To przykład braku automatyzmu między przekształceniem szpitala w spółkę kapitałową a jej rezultatami ekonomicznymi. Żeby szpital spółka dobrze działał, musi być spełnionych wiele warunków – począwszy od cenowych, przez funkcjonalność obiektu i szeroko rozumianą jakość oferowanych usług.

Czy bez zmiany zasad wyceniania świadczeń, zasad ich kontraktowania, przekształcone szpitale mogą działać bez większych strat?

Zmiana zasad kontraktowania usług leczniczych to jedna z fundamentalnych kwestii, bez której wątpię w możliwość radykalnej reformy ekonomicznej szpitali. Jednak daleki jestem od twierdzenia, że jest to warunek wystarczający, aby zadziałał automatyzm między wyższą wyceną usług a mniejszymi stratami finansowymi szpitali. Równie ważne jest jego uszczelnienie.

Projekt ustawy wprowadza również możliwość przekształcania szpitali klinicznych w spółki. To dobry pomysł?

To propozycja dobra z punktu widzenia ekonomicznej logiki proponowanego przedsięwzięcia. Ale nie jest właściwa z punktu widzenia kompleksowości, dostępności i obawiam się – także jakości usług leczniczych w tego typu szpitalach. Bo na czym miałby polegać interes (finansowy) takiej placówki w sytuacji kierowania do niej przypadków najtrudniejszych i wymagających najdłuższego, czyli najbardziej kosztownego leczenia? Przecież nie na generowaniu strat. Chyba że zasady wynagradzania tego typu placówek byłyby zupełnie odmienne od zasad wynagradzania pozostałych szpitali, czyli – mówiąc krótko – wycena ich usług byłaby dużo wyższa. A na to, o ile wiem, w najbliższym czasie się nie zanosi.