Polacy mogą dobrowolnie oszczędzać na emeryturę na indywidualnych kontach emerytalnych (IKE). Rząd chce wprowadzić nową instytucję do III filaru – indywidualne konta zabezpieczenia emerytalnego (IKZE), które mają działać na podobnych zasadach jak IKE. Czyli jakich?

W ramach IKZE będzie można oszczędzać w OFE, domach maklerskich, bankach, TFI i u ubezpieczycieli. Wpłaty w roku kalendarzowym nie będą mogły przekroczyć docelowo kwoty odpowiadającej równowartości 4 proc. od 30-krotności średniego wynagrodzenia. Oszczędzający będą mogli w zamian za wpłacone kwoty skorzystać z ulgi w PIT.

Jak pan ocenia propozycję rządu?

Mam mieszane uczucia. Bo z jednej strony dobrze, że rząd sygnalizuje, iż Polacy powinni dodatkowo oszczędzać na starość. Z drugiej zaproponowane zwolnienia podatkowe są niewystarczające. Rządowi można jednak wybaczyć tę nadmierną ostrożność w obecnej trudnej sytuacji budżetowej. Ale trzeba mieć nadzieję, że propozycje zwolnień podatkowych dla dodatkowego oszczędzania na emeryturę będą w przyszłości odważniejsze. Takie jak na przykład w obywatelskim projekcie „Razem”, który jest w Sejmie. Żeby uzyskać stopę zastąpienia wynagrodzenia emeryturą na poziomie 70 proc. trzeba dodatkowo oszczędzać 7 – 8 proc. pensji. Tak więc chodzi o dobrowolne podniesienie sobie składki emerytalnej z 19,56 proc. do około 27 proc.

Oszczędzać w IKZE trzeba będzie przez minimum 5 lat, a pieniędzy nie wypłacimy do uzyskania wieku emerytalnego. Czy to dobry pomysł?

Częściowo tak. Przemawia za nim to, że oszczędności miałyby być gromadzone wyłącznie na emeryturę w zamian za preferencję podatkową. Ma jednak także wadę, dlatego że sztywne zasady korzystania z oszczędności emerytalnych przed osiągnięciem wieku emerytalnego nie są właściwe. Powinny istnieć opcje skorzystania z oszczędności, na przykład po to, żeby zapłacić raty kredytu mieszkaniowego, gdy nie mamy pieniędzy, bo straciliśmy pracę i jesteśmy bezrobotni.

Po co tworzyć IKZE, skoro jest IKE?

Chodzi o inny rodzaj zwolnień podatkowych, korzystniejszych na IKZE niż na IKE, i inne kwoty oszczędności zwalniane z opodatkowania, większe na IKE niż na IKZE. Zapewne nastąpi naturalna śmierć IKE, jeśli zwolnienia kwot oszczędności na IKZE będą powiększane. Rzeczywiście gmatwanie systemu nie służy świadomości i przezorności emerytalnej.

Ale jednak trzeba promować dobrowolne oszczędzanie na emeryturę?

Tak. Uważam, że przyszłość systemów emerytalnych to emerytura socjalna, czyli gwarantowana przez państwo emerytura minimalna wynosząca około 24 proc. przeciętnej płacy. Ta emerytura socjalna powinna być powiększana w różnych formach z inicjatywy przyszłych emerytów. To jest również realna szansa na ujednolicenie systemu emerytalnego w Polsce: pracowniczego, rolniczego, mundurowego. O tym należy dyskutować.

Trzeba przekonywać Polaków do systemu, w którym przyszły standard emerytalny będzie zależał od nich samych, a nie różnych form przymusu oszczędzania, czy to repartycyjnego, czy kapitałowego. Należy stworzyć różne formy dobrowolnego oszczędzania od państwowych obligacyjnych funduszy emerytalnych przez kapitałowe fundusze emerytalne aż po prawdziwe ubezpieczenia emerytalne z tzw. opóźnionym terminem płatności, oferowane przez zakłady ubezpieczeń.

Czy najlepszym argumentem za oszczędzaniem na emeryturę są zwolnienia podatkowe?

Zawsze byłem zwolennikiem równoległego opodatkowania systemu emerytalnego. Czyli za nieopodatkowywaniem oszczędności w każdym z filarów, a opodatkowywaniem wypłat. Jednak z wyjątkiem tych z III filaru, jeśli za nie byłoby kupowane dożywotnie ubezpieczenie emerytalne.

Wszyscy eksperci zgodnie podkreślają, że należy wydłużyć, a przede wszystkim wyrównać wiek emerytalny kobiet i mężczyzn. Czy jest to powszechna tendencja w krajach Unii Europejskiej?

Tak, zwłaszcza – co należy mocno podkreślić – zrównywanie wieku emerytalnego. W Polsce nadal jednak najważniejszym problemem jest realny wiek przechodzenia na emeryturę przez kobiety (56 – 57 lat) i mężczyzn (59 – 60 lat). Jednak nowe zasady obliczania świadczeń emerytalnych poprawią te statystyki. Rok dłuższej aktywności zawodowej, to świadczenie wyższe o ponad 8 proc. Co oznacza prawie 50-proc. wzrost, jeśli ktoś pójdzie na emeryturę o pięć lat później. W starym systemie rok pracy więcej, to o 1 proc. wyższe świadczenie. Zakładam się z moimi studentkami, że będą przechodziły na emeryturę w wieku 70 i więcej lat, oczywiście w lepszej formie niż ich babcie.