Do końca 2010 roku w NSR miało służyć 10 tys. żołnierzy, a do końca 2011 – 20 tys. Kontrakt podpisało do tej pory 3 tys. ochotników. Czy do końca 2011 roku wojsko znajdzie jeszcze 17 tys. chętnych?

Nie 3 tys., ale 8 tys. Choć prawdą jest, że ponad 3 tys. byłych żołnierzy podpisało kontrakty. Do tego trzeba jednak doliczyć około 5 tys. osób, które wcześniej nie służyły w armii, ale są w trakcie odbywania tzw. służby przygotowawczej. Po jej zakończeniu, za kilka tygodni, zasilą szeregi NSR. Nie ma jednak co ukrywać, że 50 lat przymusowej służby wojskowej spowodowało, że byli żołnierze, którzy mogli być cennym nabytkiem NSR, w mniejszym stopniu, niż się spodziewaliśmy, zgłosili się do tej służby.

Może wojsko powinno więc jakoś motywować ochotników, np. finansowo?

Na obecnym etapie nie rozmawiamy o wypłacaniu żołnierzom pieniędzy za pozostawanie w gotowości do służby. Pozostajemy przy wynagradzaniu żołnierzy NSR tylko za czas służby, np. podczas przebywania na ćwiczeniach. Płacenie za samą gotowość mogłoby być odebrane jako niesprawiedliwe wobec innych profesji.

Czyli żadnych zmian nie będzie?

W przyszłości można rozważyć płacenie żołnierzom NSR nie za gotowość, ale za podtrzymywanie lub podwyższanie pewnych zdolności do służby w wojsku. Np. ćwiczenia w wolnym czasie powodujące utrzymywanie określonej sprawności fizycznej, doskonalenie znajomości języka obcego czy obsługi konkretnych programów komputerowych.

Czy wojsko rozważa wprowadzenie zachęt finansowych, gdy okaże się, że pod koniec roku będzie miało problemy ze znalezieniem ochotników?

Nie. Ale jestem przekonany, że do końca 2011 roku z całą pewnością 20 tys. ochotników podpisze kontrakty. Chcemy jedynie odbiurokratyzować całą procedurę naboru.

W jaki sposób?

Już na etapie złożenia wniosku ochotnik do służby w NSR musi składać szereg dokumentów i zaświadczeń, np. metrykę urodzenia, zaświadczenie od pracodawcy o zatrudnieniu itp. Te dokumenty i konieczność wielokrotnego przemieszczania się, aby je zdobyć, skutecznie zniechęcają wiele osób. Drugi problem, na jaki skarżą się ochotnicy, to koszty związane z naborem. Wojsko będzie się starało pokryć koszty podróży do wojskowych komend uzupełnień (WKU), gdzie odbywa się rekrutacja. Chcemy też, aby kandydaci nie płacili w krajowym rejestrze skazanych za zaświadczenie o niekaralności (50 zł). Wniosek o służbę w NSR i niezbędne dokumenty będzie można też przesłać mailem do WKU. Chcemy, aby większość dokumentów zdobywały WKU, a nie kandydaci.

A co ze sprawnością fizyczną kandydatów?

Normy egzaminacyjne dotyczące tej sprawności nie mogą być takie same jak dla zawodowych żołnierzy, którzy mają wf w jednostce. Służba w NSR będzie szansą, aby określoną sprawność osiągnąć, a na razie trzeba te normy ujednolicić i obniżyć. Ponad 4 tys. byłych żołnierzy z różnych przyczyn nie podpisało kontraktu. Zrezygnowali już na samą myśl o biurokratycznej drodze do służby i egzaminie sprawnościowym.

Co jeszcze ma zmotywować do podpisywania kontraktów na służbę w NSR?

Perspektywa służby w armii zawodowej. W tym roku z wojska odejdzie kilka tysięcy oficerów i podoficerów, a na ich miejsce będą przyjęci szeregowi. Zasada, że droga do służby zawodowej wiedzie przez NSR, może mieć najważniejsze znaczenie motywujące chętnych do podpisywania kontraktów.

A może wojsko powinno zaproponować służbę w NSR zwalnianym z armii w tym roku podoficerom i oficerom?

Z pewnością wielu chorążych, pułkowników czy nawet generałów nie miałoby nic przeciwko wstąpieniu do NSR, ale ta służba potrzebuje głównie młodych osób o najniższych stopniach wojskowych. Kontrakty podpisze więc pewnie część zwalnianych, ale niewielka. Najwięcej miejsc będzie dla ludzi o podstawowym, zawodowym i średnim wykształceniu i niższych stopniach.

A czy jakieś udogodnienia przewiduje wojsko dla firm, których pracownicy służąc w NSR będą mało dyspozycyjni?

To, co jest obecnie powinno wystarczyć. Przewidujemy współpracę dowódców jednostek z pracodawcami. Z rocznym wyprzedzeniem otrzymują harmonogram ćwiczeń, które trwają do 30 dni w roku. Często są one krótsze. Dowódcy planując szkolenie, będą musieli uwzględnić także interes pracodawcy. Największym problemem NSR nie jest tylko pozyskanie kandydatów, ale to, że żołnierz w każdej chwili bez żadnych konsekwencji może zrezygnować z tej służby. Tak więc wojsko będzie musiało przewidzieć pewien kompromis zarówno wobec żołnierzy NSR, jak też samych pracodawców.