Reforma emerytur mundurowych była zapowiadana już kilkakrotnie. Jaka jest szansa na to, że w 2011 roku uda się ostatecznie zmienić obowiązujący system?

Zespół pod kierownictwem ministra Michała Boniego intensywnie pracuje nad modyfikacją systemu zaopatrzeniowego, tak aby w zdecydowany sposób wydłużyć aktywność zawodową funkcjonariuszy i żołnierzy. Proponuje się, aby pierwsze ograniczone co do wysokości prawa do emerytury przysługiwały dopiero po 25 latach służby, zamiast dzisiejszych 15. Alternatywą dla tego systemu jest objęcie wszystkich funkcjonariuszy i żołnierzy powszechnym systemem ubezpieczeń.

Słynny agent Tomek, ostatnio celebryta, ma 35 lat i dostaje 4 tys. zł emerytury. Wielu innych funkcjonariuszy przy sprzyjającym zdrowiu podobną emeryturę będzie pobierać jeszcze przez 40 – 50 lat.

Nie ma wątpliwości, że taki stan rzeczy musi się zmienić. Trudno, aby społeczeństwo dłużej tolerowało takie sytuacje. Proponujemy, aby przy zachowaniu systemu zaopatrzeniowego emerytura była wypłacana dopiero po przekroczeniu 55. roku życia. Na emeryturę będzie można odejść np. w wieku 45 lat, ale pierwszy przelew z Zakładu Emerytalno-Rentowego przyjdzie dopiero 10 lat później. Maksymalny pułap emerytury (70 – 80 proc. pensji z ostatniego roku) osiągałoby się po 35 latach służby.

Zależy nam, aby policjantom, strażakom, pogranicznikom i żołnierzom opłacało się pracować dłużej, aby w reformie widzieli możliwość poprawy swojej sytuacji. Choć z drugiej strony trudno sobie wyobrazić 65-latków goniących złodziei, gaszących pożary czy walczących w pierwszej linii w Afganistanie.

Przed tygodniem w Sejmie był prezentowany raport MSWiA o stanie bezpieczeństwa państwa w 2009 roku. Jaki sens ma omawianie zagrożeń roku 2009 w ostatnich dniach roku 2010?

Ten dokument trafił do parlamentu już latem, dopiero teraz był omawiany na posiedzeniu komisji. Przyznaję, że pracując nad nim, borykaliśmy się z licznymi problemami dotyczącymi np. zbierania danych. Instytucji, które mogą nakładać mandaty, jest aż 28, a dane należy pozyskać od każdej z nich. Nie oznacza to jednak, że na co dzień mamy takie opóźnienia. Główny ciężar walki z przestępczością spoczywa na barkach policji, a tutaj informacje otrzymujemy na bieżąco.

Z raportu wynika, że tylko przestępczość gospodarcza przynosi 3 mld zł strat rocznie, a w sumie cała przestępczość ogółem – ponad 5 mld zł. Jakie resort ma pomysły, aby ograniczyć przestępczość i tym samym ulżyć budżetowi w dobie kryzysu?

W rzeczywistości te straty są wielokrotnie wyższe. W raporcie zdecydowaliśmy się powołać na sumę, która pojawia się w prowadzonych śledztwach. Staramy się zdobyć grant na badania, które pozwolą nam oszacować rzeczywiste koszty przestępczości. Za przykład mogą służyć badania dotyczące wypadków drogowych, według których ich rzeczywiste koszty to aż 30 mld zł w skali roku. Zatem ich ograniczenie przyniesie konkretne oszczędności. Wynika z tego jasno, że rozsądne wydawanie pieniędzy na policję, prokuraturę jest inwestycją o dobrej stopie zwrotu.

Biznesowo na swoje działania patrzą również przestępcy. Tym bardziej że coraz mniej nielegalnie zdobytego majątku udaje im się odebrać na poczet roszczeń Skarbu Państwa.

Było wahnięcie, ale wynikało raczej z wyjątkowo udanego dla policji roku 2008, kiedy zabezpieczyliśmy m.in. kilka kamienic mafiosom związanym z tzw. Pruszkowem. Skuteczne rozliczanie nielegalnych zysków jest dla nas priorytetem i dlatego np. chcemy rozwijać Biuro Odzysku Mienia, które ma składać się z wspólnych działań trzech filarów: policji, służb Ministerstwa Finansów i prokuratury. Konkretne ułatwienia w sięganiu po informacje o majątkach osób podejrzewanych zawiera projekt ustawy o wymianie informacji między organami ścigania UE, nad którym właśnie pracujemy.