Zgodnie z projektem tzw. ustawy refundacyjnej, nad którą pracują posłowie, tylko apteki, które zawrą z NFZ umowy na realizację recept, będą otrzymywały ich refundację. To dobre rozwiązanie?

Nowa regulacja całkowicie zmienia aktualne przepisy w zakresie refundacji produktów sprzedawanych w aptece. W chwili obecnej w każdej aptece można kupić leki finansowane lub współfinansowane przez państwo, a apteka otrzyma refundację ich ceny. Po projektowanych zmianach konieczne będzie zawarcie umowy z NFZ, co bez wątpienia utrudni działanie aptekom.

Czy to oznacza, że każda apteka będzie musiała podpisywać umowy z funduszem?

Nie, ale bez jej zawarcia nie będzie możliwe otrzymywanie refundacji. Przepisy nie precyzują jednak, czy brak umowy oznacza również brak możliwości sprzedawania leków refundowanych. W projekcie ustawy kontrakt jest określany jako umowa na realizację recept. A przecież wszystkie leki refundowane są produktami leczniczymi kategorii Rp., czyli wydawanymi z przepisu lekarza. Jednocześnie apteki, zgodnie z prawem farmaceutycznym, są powołane do wydawania produktów leczniczych i wyrobów medycznych. W konsekwencji należy założyć, że umowy będą służyć wyłącznie możliwości rozliczenia ceny przez aptekę i nie będą warunkować kwestii możliwości wydania leku.

Zgodnie z proponowanymi przepisami apteki będą musiały stosować sztywne ceny i marże leków. Czy będzie to dotyczyło również tych, które nie podpiszą umowy z NFZ?

Projekt wprowadza sztywne ceny i marże, jednak tylko apteka ma być zobowiązana umową do ich stosowania. Powstaje więc pytanie, czy apteka, która nie podpisze umowy, może zastosować cenę inną niż sztywna, czy też musi wydać produkt pacjentowi przy pełnej odpłatności. Projekt nie daje na nie odpowiedzi. Skoro cena leku nie będzie zwrócona aptece, to trudno taki produkt uznać za refundowany i nakazać stosowanie cen sztywnych. Z drugiej jednak strony, to ciągle produkt, na który została ustalona cena urzędowa. W efekcie wejścia w życie takich przepisów najbardziej zagubiony będzie pacjent.