Czy ze względu na znaczny wzrost zatrudnienia niepełnosprawnych na przełomie roku może zabraknąć pieniędzy na dotacje do ich pensji?

Sytuacja PFRON na przełomie roku mogła być trudna. Na szczęście jednak w pierwszym kwartale Ministerstwo Finansów przekaże PFRON 150 proc. miesięcznej dotacji z budżetu, czyli o blisko 120 mln zł więcej. To ważne, bo zastanawialiśmy się nawet nad zaciągnięciem kredytu.

PFRON nie może chyba jednak z nich korzystać?

Nie. Ale taką możliwość mogliśmy wprowadzić w ustawie okołobudżetowej. Sądzę, że w przyszłości będzie to nieuniknione. Skoro ZUS czy KRUS może się zadłużać, to dlaczego nie PFRON. Fundusz wydatkuje wszystkie pieniądze na rehabilitację, nie ma rezerw, a potrzebuje – zwłaszcza na przełomie roku – jakiejś formy zabezpieczenia środków na działalność. Zapobiegłoby to także opóźnieniom w wypłacie pomocy pracodawcom. A przypominam, że w nowelizacji ustawy o rehabilitacji wydłużyliśmy termin takiej wypłaty do 25 dni.

Pracodawcy nie muszą więc się obawiać, że nie dostaną dofinansowania z PFRON?

Nie. Środki na styczeń są zabezpieczone, ale musimy też zabezpieczyć odpowiednie kwoty na luty, bo wtedy ruszają pierwsze wypłaty dla samorządów na ich zadania związane z rehabilitacją. A w wyniku nowelizacji wydatki na organizacje pozarządowe i samorządy mają być w przyszłym roku większe o 60 proc. od tych przewidzianych w planie finansowym PFRON. W nowym roku będziemy musieli poprosić ministra finansów o dokonanie korekt w planie. Dlatego te początkowe miesiące przyszłego roku mogą być trudne.

Firmy twierdzą, że już teraz otrzymują dofinansowania po terminie.

Żaden z pracodawców lub organizacja ich zrzeszająca nie zgłaszali takiego problemu.

PFRON przestrzega terminowego wypłacania środków. Być może skarżące się firmy mają wstrzymane dofinansowanie w związku z innymi kwestiami, np. niespełnieniem kryteriów do otrzymywania pomocy w związku z sytuacja ekonomiczną przedsiębiorstwa.

Nowelizacja ustawy o rehabilitacji ma zapewnić płynność finansową funduszu. Czy jednak ograniczenie pomocy dla pracodawców niepełnosprawnych nie spowoduje redukcji ich etatów?

Sądzę, że nie. Z powodu nowelizacji ustawy o rehabilitacji, która weszła w życie 2009 r. firmy też zapowiadały redukcje, a przybyło 68 tys. dotowanych miejsc pracy. Zwolnienia mogą dotyczyć jedynie niepełnosprawnych, którzy mają ustalone prawo do emerytury. Choć i to nie jest bardzo prawdopodobne, skoro wcześniej pracodawcy nie otrzymywali dofinansowania do ich pensji, a i tak ich zatrudniali.

Pracodawcy twierdzą, że z powodu obniżenia wysokości dofinansowania pensji redukcje obejmą też osoby z lekkim stopniem niepełnosprawności.

Nie spodziewam się zwolnień. Dofinansowanie nie ma zastąpić wynagrodzenia takich osób. Pomoc wynosi 75 proc. ich pensji. Jestem przekonany, że osoby te są w stanie wypracować więcej niż 25 proc. płacy, którą otrzymują. Sam mam chory kręgosłup i nadciśnienie. Pewnie otrzymałbym lekki stopień niepełnosprawności. Nie sądzę jednak, aby posiadanie orzeczenia zmieniło cokolwiek w mojej pracy.

Zakłady pracy chronionej podkreślają też, że po zmianach będą rezygnować ze statusu ZPChr. Według nich pozbawianie ich np. zwolnień podatkowych i zobowiązywanie do zwiększania liczby niepełnosprawnych pracowników oznacza likwidację chronionego rynku pracy.

Nie zgadzam się z taką opinią. Mnie interesuje zatrudnienie, a nie status. Skoro największy wzrost zatrudnienia niepełnosprawnych odnotowujemy na otwartym rynku, to musimy o niego dbać. Na pewno konieczne jest też utrzymanie spółdzielni inwalidzkich, bo dają one miejsca pracy grupom osób o szczególnych schorzeniach, którym trudno byłoby znaleźć pracę na otwartym rynku, np. niewidomym.

Ale docelowo ZPChr mają przecież zatrudniać takie osoby. Czyli nowela ma je zachęcić do zatrudniania osób z cięższymi niepełnosprawnościami?

Tak. Chcemy, aby zmieniły one swój profil zatrudnienia W ZPChr, nie licząc spółdzielni inwalidów, osoby ze znaczną niepełnosprawnością, to jedynie ok. 1,5 – 2 proc. pracowników. Większości osób zatrudnionych na chronionym rynku pracy nie powinny stanowić osoby z lekkim stopniem niepełnosprawności. Dlatego zwiększamy dofinansowanie do pensji osób ze znacznym stopniem, aby zachęcić ZPChr do ich zatrudniania.

Z kolei spółdzielnie inwalidzkie zwracają uwagę, że z powodu zmian zabraknie im pieniędzy np. na częstsze badania profilaktyczne pracowników czy dopłaty do leków.

Rzeczywiście mniej środków trafi na zakładowe fundusze rehabilitacji osób niepełnosprawnych, z których finansowane są takie zadania. Ale przecież na kontach ZFRON znajduje się dziś około 1 mld zł niewykorzystanych środków. Co więcej niektórzy pracodawcy wykorzystują je niewłaściwie. Prezes kupuje pracownikowi samochód za 80 tys., a za kilka miesięcy odkupuje go od niego za 20 tys. Nie chcę powiedzieć, że wszyscy tak robią, bo wielu pracodawców rzetelnie wykorzystuje środki ZFRON, ale trzeba uszczelniać ten system.

Niekorzystne zmiany dla firm mają być zrekompensowane m.in. dłuższym czasem pracy niepełnosprawnych. Zdaniem pracodawców na wniosek pracowników lekarze nadal jednak będą go skracać.

Może się tak zdarzyć. Ale zobaczymy, jak rozwiązanie to sprawdzi się w praktyce. Na podstawie tej oceny wprowadzimy odpowiednie zmiany do nowej ustawy o rehabilitacji, która miałaby obowiązywać już od 2013 r.

Dlaczego dopiero od 2013?

Dopiero wtedy będzie znane nowe rozporządzenie unijne w sprawie pomocy publicznej dla przedsiębiorców. Nie ma więc sensu tworzenie przepisów już teraz, a potem ich zmienianie, co byłoby konieczne.

Co zmieni nowa ustawa?

Obecnie pracodawcy otrzymują 75 proc. kosztów płacy osób niepełnosprawnych. A prawo unijne dopuszcza wsparcia do 75 proc. takich kosztów. U nas wprowadziliśmy najwyższy dopuszczalny pułap pomocy. A mógłby on wynosić np. 60 proc. Wszystkim pracodawcom dofinansowanie będzie też przysługiwać tylko wtedy, jeśli co najmniej 6 proc. pracowników stanowią osoby niepełnosprawne. Obecnie firmy, które zatrudniają mniej niż 25 osób, nie muszą spełniać tego wymogu. Prowadzi to do sytuacji, że firmy dzielą się formalnie na mniejsze po to tylko, aby otrzymywać dofinansowania.

Ostatnia nowelizacja ma jedynie uratować PFRON przed niewypłacalnością, ale jeśli zatrudnienie niepełnosprawnych nadal będzie rosło, fundusz wciąż będzie zagrożony.

Żartobliwie mówimy, że trzeba jakoś wybrnąć z sukcesu. Jeśli zatrudnienie nadal będzie rosło, trzeba się zastanowić, czy jeszcze chcemy obniżyć wysokość dofinansowania dla pracodawców, czy też zrezygnować z niego lub ograniczyć dofinansowanie do zatrudnienia osoby z lekkim stopniem niepełnosprawności.

Dofinansowanie dla osób lekko niepełnosprawnych będzie obniżone już w nowej ustawie?

Obniżone mogą być albo wysokość takiego dofinansowania, albo czas otrzymywania takich dopłat przez wszystkich pracodawców zatrudniających osoby niepełnosprawne. Jesteśmy jedynym krajem, który dofinansowuje pracę niepełnosprawnych od momentu zatrudnienia do emerytury. Może powinien być to krótszy okres. Przecież osoba niepełnosprawna zyskuje w pracy umiejętności i doświadczenie i z czasem na pewno wykonuje swoje obowiązki coraz lepiej. Państwo nie może udawać, że osoby te w ogóle nie wypracowują swoich pensji.

Problemem dla firm jest konieczność zwrotu dofinansowania pobranego za pracowników, którzy już w trakcie zatrudnienia stali się niepełnosprawni. Firmy są zaskoczone i twierdzą, że rząd na siłę szuka teraz wszędzie oszczędności.

Wiem, że takie rozwiązanie może być zaskakujące, jednak wynika to z konieczności stosowania unijnych przepisów, które w tym względzie i tak traktujemy w możliwie najbardziej liberalny sposób. Sprawdzę, jaka jest skala tego problemu, i jeszcze raz przeanalizujemy sytuację oraz ewentualną możliwość odroczenia bądź rozłożenia na raty należności dla pracodawców, którzy w dobrej wierze takie dofinansowania pobierali. Chodzi o to, aby była to dla nich jak najmniejsza uciążliwość.