Dlaczego urzędy pracy nie dają sobie rady z szukaniem pracy dla bezrobotnych i potrzebują pomocy agencji zatrudnienia?

Bo są na nie nałożone dodatkowe obowiązki. Natomiast agencje zatrudnienia zajmują się tylko pośrednictwem pracy. Polska jest jedynym krajem w Europie, w którym bezrobotny bez prawa do zasiłku musi zarejestrować się w urzędzie pracy, aby mieć dostęp do bezpłatnej służby zdrowia. W ten sposób większość pracujących na czarno jest zarejestrowana w urzędach pracy nie w celu uzyskania pomocy w znalezieniu zatrudnienia, tylko po to, aby urząd odprowadzał za nich składkę do NFZ.

Czyli urzędy pracy nie mają czasu na szukanie pracy dla bezrobotnych?

W Polsce na jednego pośrednika w urzędzie pracy przypada tysiąc bezrobotnych. Na pracownika agencji mniej niż 200 osób. W związku z tym jakość pośrednictwa pracy jest zupełnie inna. Aby pracować skutecznie, pośrednik powinien obsługiwać dziennie około 10 bezrobotnych.

Jak przekonać agencje zatrudnienia do współpracy z urzędami pracy?

Ma to zrobić pilotażowy projekt „Nowe horyzonty”, który prowadzi Powiatowy Urząd Pracy (PUP) w Gdańsku. Jego celem jest sprawdzenie, czy współpraca urzędów pracy z agencjami zatrudnienia może być skuteczna, tzn. czy skorzystałyby na tym osoby bezrobotne zarejestrowane w urzędach pracy. Takie rozwiązanie funkcjonuje np. w Wielkiej Brytanii czy w Holandii. Agencje rekrutacyjne mogą już startować w drugim przetargu na znalezienie zatrudnienia dla 300 bezrobotnych zarejestrowanych w urzędzie pracy. Wynagrodzenie dla agencji za doprowadzenie do zatrudnienia jednego bezrobotnego na okres 12 miesięcy wynosi maksymalnie 6,5 tys. zł.

Do pierwszego przetargu zgłosiły się tylko dwie agencje. Dlaczego żadna z nich go nie wygrała?

Obie agencje nie spełniały wymogów formalnych. Dlatego musieliśmy unieważnić pierwszy przetarg. Oferty do drugiego można zgłaszać do 27 września tego roku.

Dlaczego tak mało agencji zgłosiło się do pierwszego przetargu, przecież w grę wchodzą 2 mln zł?

Być może postawiliśmy zbyt wysokie wymagania. Niewykluczone, że przyczynił się do tego również okres urlopowy, bo oferty do pierwszego przetargu można było składać do końca lipca.

A może sam program jest mało atrakcyjny?

Agencja, która wygra przetarg, otrzyma dużą grupę bezrobotnych, którą ktoś musi się zająć. Dlatego agencje chciałaby otrzymać zaliczki m.in. na zatrudnienie dodatkowych pośredników czy też wyposażenie. W programie nie ma zaliczek, bo nie chcieliśmy komplikować projektu, np. przez dodatkowe procedury ich zwrotu w przypadku gdy agencja go nie zrealizuje.

Jakie jeszcze inne uwagi do projektu zgłosiły agencje?

Obawiają się, że bezrobotni, którzy do nich trafią, okażą się zbyt trudną grupą, aby szybko znaleźć dla nich pracę. Dla nich optymalnym klientem jest inżynier informatyk, do 27 roku życia, ze znajomością języka obcego. Tyle że takie osoby nie mają problemu ze znalezieniem zatrudnienia i nie są częstymi klientami urzędów pracy. Natomiast agencje dostaną takich bezrobotnych, jacy są zarejestrowani w urzędzie, czyli zarówno osoby po 50. roku życia, długotrwale bezrobotnych czy z wykształceniem niepełnym gimnazjalnym i wyższym.

Co jeszcze zraża agencje do udziału w pilotażu?

Obawiają się, że w trakcie trwania tego programu niektórzy bezrobotni, którzy trafią do nich z urzędów pracy, w ogóle nie będą zainteresowani współpracą. Im mniej osób znajdzie zatrudnienie dzięki agencji, tym mniej ona na tym zarobi. Dlatego agencje chciałyby, aby w ich miejsce urząd pracy kierował kolejnych bezrobotnych. Niestety, ten nie będzie mógł tego zrobić.

Czy możliwe są zmiany w pilotażu?

Obawiam się, że nie. Poza tym resort pracy nie przeznaczył żadnych środków na promocję tego programu. Z tego też powodu nie dotarliśmy do wszystkich potencjalnie zainteresowanych agencji. Wprowadzenie jakiejkolwiek zmiany do programu wymaga żmudnej negocjacji ze zleceniodawcą, czyli resortem pracy. A to powoduje wydłużanie czasu realizacji pilotażu.

Co zmieniłoby na rynku pracy umożliwienie agencjom szukania pracy dla bezrobotnych z urzędów pracy?

Przede wszystkim osoby takie szybciej znalazłyby zatrudnienie. Obecnie agencje zajmują się tylko kierowaniem do pracy tymczasowej, obywateli polskich do pracy za granicą i szukaniem pracowników na zlecenie firm. W Polsce agencje nie zajmują się długotrwale bezrobotnymi, a takie rozwiązanie działa z powodzeniem w Wielkiej Brytanii. Tam agencje specjalizują się w szukaniu pracy dla trudnych bezrobotnych, za co państwo im płaci.