Resort zapowiada wprowadzenie dodatkowych ubezpieczeń zdrowotnych, tylko projektu ustawy w tej sprawie brak?

Projekt jest. Zanim jednak przedstawimy go publicznie, chcemy poprzedzić to szerszymi konsultacjami. Chcemy także poznać opinie ubezpieczycieli na temat możliwości rozwoju systemu dodatkowych ubezpieczeń w Polsce.

Kiedy takie konsultacje rozpoczną się?

Razem z pakietem zdrowotnym.

Czyli?

Na dniach. W październiku do Sejmu ma trafić 13 pierwszych ustaw, które tworzą tzw. pakiet zdrowotny.

Projekt ustawy o dodatkowych ubezpieczeniach również się w nim znajdzie?

Raczej nie zdążymy, bo jest za mało czasu, żeby przeprowadzić faktyczną debatę, ale jesteśmy zdeterminowani, żeby ustawa zaczęła obowiązywać od przyszłego roku.

Co w zamian dostanie pacjent, który wykupi dodatkową polisę zdrowotną?

Dostanie to na jaką polisę umówi się z firmą ubezpieczeniową. Według naszej propozycji ma ona gwarantować dostęp do procedur medycznych, które są finansowane przez NFZ, ale są uznawane za deficytowe, bo są do nich długie kolejki. Chcemy również, żeby tego typu polisy gwarantowały wyższy standard świadczonych usług, czyli np. pokój jednoosobowy, możliwość wyboru lekarza czy dodatkową opiekę pielęgniarską. Efekt będzie taki, że z jednej strony pacjent z polisą nie będzie oczekiwać na świadczenia w kolejce lub zostaną mu one udzielone w lepszych warunkach, a z drugiej skorzysta na tym również pacjent, którego nie stać na jej wykupienie. Skrócą się szpitalne kolejki.

W jaki sposób?

Raport NIK potwierdził to, co wiedzą wszyscy – w kolejkach są zapisywane nie tylko osoby oczekujące, ale również takie, których nazwiska wcześniej na nich nie widniały. Wciśnięcie do kolejki pacjenta, którego tam być nie powinno, oznacza tylko tyle, że ci, którzy na listę oczekujących zostali wpisani prawidłowo, na operację czy zabieg poczekają jeszcze dłużej.

Dodatkowe ubezpieczenia to zmienią?

Jestem o tym przekonany. Po pierwsze, nikt nie będzie dopisywany do listy oczekujących. Po drugie, kolejki nie będą sztucznie wydłużane. Po trzecie, więcej pieniędzy trafi do szpitali.

Pacjenci z polisami będą dodatkowym źródeł finansowania dla nich?

Tak. Obecnie pacjent, który trafia do szpitala jako tzw. chory niekwalifikowany, czyli taki, który ani nie widnieje na liście oczekujących, ani nie jest tzw. przypadkiem nagłym, generuje dodatkowe koszty dla placówki przy niezmienionych przychodach. Obecnie takich chorych jest nawet 30 proc. W sytuacji gdy będzie miał wykupioną dodatkową polisę, szpital, udzielając mu świadczeń, będzie na tym zarabiał.

Ale pojawiają się głosy, że pacjenci z polisami będą tymi lepszej kategorii, że ucierpią na tym ci niedoubezpieczeni?

Ja się z tym nie zgadzam, chociaż spodziewam się, że taki argument ze strony przeciwników będzie się pojawiał. To właśnie teraz pacjent, którego stać na to, żeby zapłacić za świadczenie, ma je udzielane szybciej, bo kosztem tych chorych, którzy przykładnie czekają na operację czy zabieg w kolejce.

Czyli, pacjenci z NFZ będą operowani do 15.00, a z dodatkowymi polisami później?

To jest umowna granica. Szpital jest przecież placówką, która działa przez całą dobę, ale sale operacyjne czy sprzęt, z powodu takich, a nie innych limitów, które ograniczają liczbę świadczeń, jaką placówka może wykonać za pieniądze z NFZ, nie jest wykorzystywany non stop. To jest czas, kiedy mogliby z niego korzystać pacjenci z dodatkowymi polisami.

Nie ma zagrożenia, że szpital przestanie wykonywać świadczenia wynikające z kontraktu z NFZ?

Uważam, że nie. To wynika z czystej matematyki – budżet NFZ to 60 mld zł. Jeżeli dzięki dodatkowym ubezpieczeniom zdrowotnym do szpitali trafi w perspektywie kilku lat 6–7 mld zł, to będzie sukces. Proporcje mówią same za siebie. Szpital nie może sobie pozwolić na rezygnację z pieniędzy z funduszu. Powód jest prosty – nie utrzyma się na rynku, a pieniądze z NFZ są pewne. Żeby jednak zapobiec nawet potencjalnemu ryzyku wypychania pacjenta publicznego, wprowadzimy mechanizmy uniemożliwiające taką praktykę.

Skąd ma pan pewność, że dodatkowe ubezpieczenia ograniczą patologię, czyli przyjmowanie pacjentów, którzy nie są wpisani na listę oczekujących?

Bo szpital nie będzie miał z tego żadnych korzyści finansowych. Dzisiaj pacjenci spoza kolejki przyjmowani są z naruszeniem prawa – szpital nic na tym nie zarabia, bo i tak nie może. Wprowadzenie dodatkowego ubezpieczenia zagwarantuje, że pacjent z polisą będzie dla niego dodatkowym źródłem dochodu: nie zamiast wykonywania świadczeń z NFZ, ale oprócz. Jeżeli zakładamy, że szpitale mają być spółkami prawa handlowego, to na ich kierownictwie spoczywa zdecydowanie większa odpowiedzialność za wynik finansowy. Będzie więc zainteresowane uzyskiwaniem dodatkowych pieniędzy.

Czy będzie ulga dla osób, które wykupią dodatkową polisę zdrowotną?

Taka jest nasza propozycja. Ulga nie będzie jednak odliczana od podatku, ale od podstawy opodatkowania.

A co na to minister finansów?

Nie sprzeciwia się. Zakładamy, że dla budżetu będzie to koszt, w pierwszym okresie funkcjonowania dodatkowych ubezpieczeń, w wysokości kilkudziesięciu milionów złotych.