zaloguj się do e-DGP
statystyki

"Praktyka zawodowa pomaga w zdobyciu pracy"

skomentuj

TRZY PYTANIA DO Marty Piaseckiej, kierownika Biura Karier Uniwersytetu Warszawskiego - Jakie błędy popełniają studenci w zdobywaniu pierwszych doświadczeń zawodowych?

Publikacja: 27 sierpnia 2010, 03:00 Aktualizacja: 27 sierpnia 2010, 10:37

Przede wszystkim za późno podejmują pierwszą pracę. Mają też zbyt małą wiedzę o rynku zatrudnienia. Stąd później tak wiele rozczarowań, np. co do wysokości oferowanych im wynagrodzeń. Studentom brakuje również wyobraźni co do tego, jak wygląda wspinanie się po kolejnych szczeblach kariery zawodowej. Część z nich chciałaby pracować od razu na stanowiskach kierowniczych. To również efekt tego, że wybór kierunku studiów to często kwestia przypadku. Wielu z nich po 4 – 5 latach nauki zupełnie nie widzi siebie na rynku pracy. Niektórzy ograniczyli swoje doświadczenie zawodowe do zarabiania kieszonkowego, rozdając ulotki lub pracując w kawiarni.

Kiedy student powinien podjąć praktykę?

Im wcześniej student pozna realia życia zawodowego, tym łatwiej będzie mu wybierać pracę zgodnie z wyuczonym zawodem i własnymi preferencjami. Obecnie istnieje obowiązek odbycia praktyk już na licencjacie. Wiele osób traktuje je jako przymus i stąd przypadkowy ich dobór. Niestety czasami uczelnie też tak do tego podchodzą. Stąd opinia, że odbywanie praktyk mija się z celem. Ważne, aby wszystkie strony – uczelnie, studenci i pracodawcy, widziały sens współpracy i rozwijania kompetencji zawodowych. Praktyki mogą również stanowić ważne źródło informacji przy pisaniu pracy dyplomowej.

Jak dobierać praktyki czy staże, żeby stanowiły istotną pomoc w szukaniu pracy po studiach?

Pracodawca powinien zorganizować praktyki tak, aby mógł brać udział w bieżących zadaniach firmy. Na początku wymaga to od firmy nakładu pracy, ale z czasem staje się ważnym elementem jej rozwoju, bo umożliwia to przedsiębiorstwu m.in. pozyskanie nowej kadry, zmianę postaw starych pracowników czy poprawę marki firmy. Student natomiast musi być przede wszystkim zaangażowany w praktyki i nastawiony na działanie. Nie można usiąść z założonymi rękoma i czekać, aż pracodawca pokaże palcem, co należy zrobić. Bywa tak, że studenci ukrywają się po kątach, aby przełożony nic od nich nie chciał.

Komentarze: 9

  • 1: A jaka praktyke miał Donald z IP: 84.234.1.* (2010-08-27 09:01)

    -ile lat poza związkami i sejmem uczciwie pracował?

  • 2: shaqu z IP: 95.160.36.* (2010-08-27 11:09)

    Bzdury.
    Jeżeli student dostanie upragnioną pracę jeszcze podczas studiów, to albo ma ogromne szczęście albo jeszcze większe znajomości.

    Tak naprawdę to w Polsce biurwokracja ogranicza absolwentom i studentom wejście na rynek pracy.
    System edukacji mamy sprzed kilkudziesięciu lat, wtedy każdy po szkole był wręcz przydzielany do zakładu pracy i na początku uczył się zawodu pod okiem starszego pracownika.

    Dzisiaj uczelnie w 99% nie współpracują z firmami. Na rynku jest bardzo mało wartościowych staży i praktyk. Bo prawie żadna firma nie chce bawić się w niańczenie studenta. Są to przede wszystkim ogromne koszty. Które przy dzisiejszych haraczach nałożonych na firmy mają duże znaczenie.

    Paradoksem w Polsce jest to że brakuje inżynierów, ale prawie nikt nie chce zatrudniać absolwentów uczelni technicznych. Ponieważ są to koszty. Pracodawca bardziej skłonny jest szukać przez 6 miesięcy pracownika, niż dać szansę absolwentowi. Ze względu na koszty.
    Żaden rząd po 1989 nie uprościł życia firmom. Nie istnieją zachęty do zatrudniania absolwentów (np. obniżenie składko-podatków przez 2-3 lata).
    Nawet po ma to głęboko w dupie. Sam nie wiem dlaczego aż tylu studentów głosuje na partię która ma w dupie przyszłość swoich wyborców.

  • 3: dystansownik z IP: 91.142.204.* (2010-08-27 14:11)

    2: shaqu - dokładnie, masz rację, szczególnie w kwestii inżynierów. Absolwentów chętnie zatrudniają tylko największe firmy, do których oni walą drzwiami i oknami, a dział HR tylko przekopuje stertę aplikacji, ale ich interesują tylko najlepsi, wyjątkowi ludzie. Te firmy sobie zbierają śmietankę z wierzchu, a reszty wolą nie ruszać jak nie muszą.
    Kolejnymi firmami są te, które absolwentów zatrudniają, ale tylko z "polecenia", czyli po znajomości. Jak ktoś za Ciebie nie poręczy, to za Chiny ludowe do firmy się nie dostaniesz, chyba że byliby w totalnej desperacji.

    W innych przypadkach pracodawcy się najczęściej boją zatrudniać absolwentów i tego nie robią jeśli naprawdę nie widzą konieczności odmłodzenia kadry. Wolą szukać 6 miesięcy doświadczonego pracownika i płacić mu więcej, nawet podkupić od konkurencji, niż przeznaczyć ten czas i pieniądze na szkolenie świeżaka. Czemu? Bo się właśnie boją, że poświęcą to, a pracownik i tak pójdzie do firmy, która mu zapłaci więcej, bo nie będą musieli tracić czasu na jego szkolenie.

  • 4: m z IP: 89.74.169.* (2010-08-27 18:18)

    Zgadzam się z 2 i 3, sama nad tym ubolewam, bo jestem studentką i w przyszłości też mnie to czeka (dopiero II rok).
    Ale rozumiem też z drugiej strony pracodawców. Po pierwsze, to co już zostało tutaj napisane, czyli koszty. Każda firma szuka rozwiązań, które przy najniższych kosztach dają najlepsze wyniki, to normalne.
    Ale po drugie - studia teraz kończy każdy. Są jak szkoła podstawowa czy gimnazjum, tak jakby były obowiązkowe. Można nawet studiować na prywatnej uczelni w Pcinie Dolnym, ale się studiuje. A skoro wszyscy kończą studia, to wszyscy są tacy sami. Poziom się obniża, nawet na najlepszych państwowych uczelniach nie jest to to samo co jeszcze parę lat temu. Chyba więc nietrudno dziwić się pracodawcom, że nie są chętni zatrudniać osoby, o których wiedzą tylko tyle, że mają papierek jakiejś uczelni - dzisiaj to żadne wyróżnienie.
    Niestety, jest to cena wszystkich działań pod tytułem ,,studia dostępne dla wszystkich" a płacą ją sami studenci. To nieprawda, że każdy musi mieć tytuł magistra. Takie wyróżnienia powinny być dla elity, dla której naprawdę liczy się zdobywanie wiedzy.

  • 5: m z IP: 89.74.169.* (2010-08-27 18:23)

    Aha - dodam, że podejmowanie praktyk i pracy podczas studiów jest wypaczeniem ich sensu. Na studiach człowiek powinny być skupiony na nauce i kiedyś tak było. Jak się chciało zdobyć zawód to się szło do zawodówki lub szkoły policealnej. Teraz pójść do zawodówki to wstyd, ale studiowanie na zasadzie ,,byle zaliczyć, ale nic nie wynieść, bo i tak nie chce mi się uczyć, a na studia poszedłem, bo wszyscy tak robią" już wstydem nie jest.
    Sam fakt, że studenci obecnie są w stanie studiować 2 kierunki i jeszcze pracować, odpowiada na pytanie na jakim poziomie jest nasze szkolnictwo.

  • 6: EWA z IP: 79.163.200.* (2010-08-27 19:43)

    NASZE SZKOLNICTWO JEST NA POZIOMIE SZKOŁY ZAWODOWEJ BEZ PRZYGOTOWANIA DO ZAWODU. TAKA JEST PRAWDA, SKOŃCZY STUDIA I NIC NIE UMIE OPRÓCZ TEORII. DOPIERO PRACA + PRACODAWCA DAJE EFEKTY. ALE PRACODAWCOM WCALE NIE UŚMIECHA SIĘ ZATRUDNIAĆ PO STUDIACH NA STAŁE BO TO KOSZTY-- NAJLEPIEJ NA UMOWĘ O DZIEŁO. TAKI WYMYŚLIŁ RZĄD KACZYNSKIEGO I TERAZ MAMY WYKSZTAŁCONYCH- BEZROBOTNYCH. BO JAK W ARTYKULE ODRAZU KIEROWNICZE STANOWISKO I POBORY NIE MNIEJSZE JAK 3500ZL. STUDENCI- ABSOLWENCI POWOLI NAJPIERW PRAKTYKA POTEM PODWYŻKA.

  • 7: nkl z IP: 213.25.175.* (2010-08-27 21:12)

    tytuł artykułu

  • 8: pracodawca z IP: 62.233.241.* (2010-08-30 13:07)

    A ja zatrudniam studentów ( na kilka dni w tygodniu).
    Ja mam mniejsze koszty- oni uczą się zawodu.
    I wybierają : czy pracować u mnie i zdobywać doświadczenie, czy pracować gdzie indziej ( np. kelner...) i zarobić więcej. I ich wybory są różne.

    I nie ma nad czym ubolewać, tylko wziąć się do pracy ( i na uczelni i zdobywać doświadczenie zawodowe, które pomaga również na uczelni). I wcale nie oznacza to mniejszych wymagań stawianych przez uczelnie - ale większe zorganizowanie samych studentów, dojrzalsze spojrzenie na przyszłość - i jednocześnie mniejsze "imprezowanie".

  • 9: Gosiek z IP: 93.159.19.* (2010-12-07 22:05)

    Mam pytanie.Jestem na piątym roku studiów-przez cały okres studiów miałam jakieś tam praktyki(ale były to praktyki dwu,trzydniowe) i tak naprawde to nie wiem czy w przyszłości będzie to jakoś rzutować na moją pracę,dlatego chciała bym właśnie podjąć praktykę.Ile dokładnie trwa taka praktyka?

Twój komentarz
Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!
Zapisz się na bezpłatny newsletter Gazety Prawnej

Wywiady i Komentarze

Wyszukaj w Panoramie Firm

Sonda:

Na jakiej umowie pracujesz?

Wyszukaj w Encyklopedii

Galerie zdjęć

Twarze Biznesu

Zapisz się na bezpłatny newsletter