ARTUR RADWAN:

Resort edukacji chce zmienić Kartę nauczyciela. Jedna z propozycji to umożliwienie dyrektorom szkół zatrudniania pedagogów na więcej niż 18 godzin zajęć tygodniowo. To właściwe rozwiązanie?

TOMASZ MALICKI*:

Tak. Obawiam się jednak, że takie rozwiązanie może być wykorzystywane przez samorządy.

W jaki sposób?

Mogą się domagać, aby wszyscy nauczyciele pracowali dłużej. A za argument może im posłużyć to, że część z nich, szukając pracy, zgadza się na więcej zajęć. To może obniżyć jakość kształcenia.

Ale dlaczego samorządom ma na tym zależeć?

Im więcej nauczyciele pracują, tym mniej np. gmina musi ich zatrudniać i przeznaczać pieniędzy na pensje. Tym bardziej że subwencja oświatowa z budżetu jest uzależniona od liczby uczniów, a nie nauczycieli.

To jak tego uniknąć?

Resort edukacji powinien wreszcie określić sposób ewidencjonowania czasu pracy nauczycieli. Trzeba wskazać, jakie czynności powinny być do niego wliczane. Tych zmian domagają się nauczyciele i samorządy.

Samorządy uważają, że nauczyciele pracują za mało. Pan też tak uważa?

Nie można mówić, że pedagodzy pracują tylko 18 godzin tygodniowo, bo do tych zajęć muszą się jeszcze przygotować. Trzeba jednak zaznaczyć, że nie wszyscy robią to rzetelnie.