ROZMOWA

URSZULA MIROWSKA:

Gdzie najszybciej rośnie popyt na pracę tymczasową?

TOMASZ SZPIKOWSKI*:

W bankowości, handlu, usługach i medycynie. Rozwijają się też telecentra i informatyka. Następuje ponadto stopniowa specjalizacja agencji pracy tymczasowej na te, które zatrudniają informatyków, ludzi do handlu czy inżynierów.

Jednak w ubiegłym roku agencje pracy tymczasowej odnotowały spadek obrotów. Jak sytuacja wygląda w tym roku?

Odnotowaliśmy już wzrost zapotrzebowania na pracowników z agencji zatrudnienia. Przewidujemy, że w tym kwartale będzie ich pracować o 10 – 15 proc. więcej niż rok wcześniej.

Z czego to wynika?

Agencje zatrudnienia tracą na początku kryzysu, a zyskują najwięcej pod koniec. Ponieważ w pierwszej kolejności firmy zwalniają pracowników z agencji zatrudnienia, tymczasowych i zatrudnionych na czas określony z krótkimi okresami wypowiedzeń. Kiedy kryzys mija, dla bezpieczeństwa pracodawców, którzy nie wiedzą, jaka będzie przyszłość, również lepiej jest się związać z pracownikiem zewnętrznym. Bo takich pracowników najłatwiej jest zwolnić.

Czy zapotrzebowanie na takich pracowników będzie rosnąć?

Tak, zmienił się bowiem model pracy. Obecnie miejsce zatrudnienia zmienia się co 3 – 4 lata. Skończyły się czasy, kiedy w jednej firmie pracowało się do emerytury. Po zmianach w przepisach o pracownikach tymczasowych wydłużył się okres zatrudnienia w danym miejscu pracy do 18 miesięcy. Co jest dla nich korzystne. Coraz częściej też pracodawcy oferują dłuższe umowy bo chcą zatrzymać najlepszych pracowników.

A potem, na jakiej podstawie są zatrudniane te osoby?

Pracownicy ci korzystają z innych elastycznych form zatrudnienia (samozatrudnienie czy telepraca). Coraz więcej osób będzie pracowało w sposób elastyczny, lub prowadząc własną działalność. Jest to korzystne dla pracodawcy. Pracownicy też zyskują więcej, pracując samodzielnie. Nadal jednak niewiele osób przekonanych jest do korzystania z tych form.

Dlaczego?

Wynika to z braku zaufania społecznego. Pracodawcy nie ufają pracownikom, którzy wykonują pracę zdalnie, czyli poza siedzibą firmy. Obawiają się, że pracownik ma możliwość wyniesienia np. bazy danych klientów czy innych cennych informacji, ponieważ nie ma nad nim bezpośredniej kontroli.

Co daje pracodawcy zatrudnienie na tych zasadach?

Płaci on za wykonaną usługę, a nie za godzinę pracy wynajętego grafika czy programisty.

*Tomasz Szpikowski

prezes rady nadzorczej największej w Polsce agencji pracy tymczasowej Work Service, członek Stowarzyszenia Agencji Zatrudnienia