zaloguj się do e-DGP
statystyki

"W szkołach publicznych awans zawodowy często jest kwestią zebrania kilku papierków"

skomentuj

Rozmawiamy z DOBROCHNĄ LAMĄ, dyrektorem szkoły podstawowej - Często musi pani podejmować decyzje o zwolnieniu nauczyciela?

Publikacja: 21 kwietnia 2010, 08:52 Aktualizacja: 21 kwietnia 2010, 08:57

Miałam takie przypadki, kiedy nauczycielom trudno było się odnaleźć w naszym systemie. Nie potrafili realizować programu czy pracować z rodzicami. Merytorycznie byli dobrze przygotowani, pod tym względem nie można było im nic zarzucić.

Gdyby kierowała pani szkołą publiczną, takich nauczycieli nie byłoby tak łatwo zwolnić. Wielu dyrektorów skarży się, że nauczyciel mianowany jest trochę jak święta krowa.

Na szczęście nas nie obowiązuje Karta nauczyciela, tylko kodeks pracy. Nie mam więc doświadczenia. Ale sądzę, że gdybym kierowała publiczną placówką, to ten przepis uznałabym za nieco uciążliwy. Pewnie gdybym musiała się mu podporządkować, jako dyrektor publicznej szkoły chętniej zatrudniałabym młode osoby, nauczycieli kontraktowych, którzy z takiej ochrony jeszcze nie mogą korzystać. Dyrektor nie może mieć związanych rąk. Nie mówiąc już o tym, że sytuacja, w której nauczyciela mianowanego nie można zwolnić, działa na niego demobilizująco. Zwłaszcza w szkołach publicznych, gdzie często awans zawodowy jest kwestią zebrania kilku papierków i zaliczenia kursów, a nie wynikiem namacalnego podnoszenia kwalifikacji.

A jak pani mobilizuje nauczycieli?

Działamy trochę jak każda firma. Nowe osoby zatrudniamy na okres próbny. Mamy okazję sprawdzić w praktyce ich umiejętności, przyjrzeć się ich pracy i wspólnie zaplanować ścieżkę rozwoju. Taką samą drogę przechodzą u nas wszyscy nowi pracownicy. Nawet nauczyciele mianowani, którzy przychodzą do nas z innych szkół. Każdy, kto przejdzie rozmowę kwalifikacyjną, musi odbyć obowiązkowe szkolenia. A potem swoje metody dydaktyczne czy sposoby współpracy z rodzicami omawia na cyklicznych indywidualnych rozmowach z dyrekcją. Na takich rozmowach dyrektor ma szansę poznać nauczyciela, jego atuty.

Dyrektorzy publicznych placówek chyba nie mają czasu na takie indywidualne pogadanki.

To prawda, bo na ich głowie jest bardzo dużo administracyjnych obowiązków. I to się powinno zmienić.

*Dobrochna Lama, dyrektorka szkoły podstawowej i gimnazjum Strumienie prowadzonych przez Stowarzyszenie Wspierania Edukacji i Rodziny „Sternik”

Komentarze: 4

  • 1: gość z IP: 79.189.36.* (2010-04-21 13:02)

    System awansów dawno powinien odejść do lamusa, to czysta fikcja!

  • 2: władka z IP: 213.238.122.* (2010-04-21 13:23)

    Napewno powinno inaczej oceniać się nauczycieli. Przepisywałam prace do przedstawienia komisji na awans i powiem,że miałam wrażenie,że głównie chodziło o dodatkowe pieniądze dla tych komisji.Nie robili tego za darmo, więc oby było ja najwięcej nauczycieli starających się o awans.

  • 3: Anna z IP: 83.5.112.* (2010-04-30 13:50)

    Na pewno to nie pisze się tak, jak pani Władka!
    Szkoła niepubliczna jest dla nauczyciela ostatecznością.
    Wymagania, jak najwyższe. Oczywiście w zgodzie z prawem oświatowym i krytykowaną Kartą Nauczyciela. A pensja to grosze. Brak dodatków za stopnie awansów, itd. Nauczyciele to chłopcy do bicia. Wymagania ogromne. włącznie z dotowaniem uczniów i szkoły. Pani dyrektor z prywatnej szkoły nie ma zielonego pojęcia o awansie. Kilka papierków? Chyba kilogramów!

  • 4: Kapitan Alatriste z IP: 83.26.76.* (2011-07-02 09:51)

    Zgadzam się z Anną. Szkoła to nie jest firma i nie można bezkrytycznie stosować wobec niej zasad rynku, no chyba że uczeń to produkt, rzecz, ale to chyba nieco sprzeczne z personalizmem i podmiotowością. Ciekawe jakie wymierne kryteria stosuje pani dyrektor w ocenie pracy nauczyciela.
    Oczywiście również, że najlepiej zatrudnić najtańszych nauczycieli z najniższymi kwalifikacjami, bez doświadczenia (stażystów i kontraktowych), bo są najtańsi i najmniej zorientowani w systemie, więc łatwo ich wykorzystać,bo muszą się wykazać, a jak się nie podoba to won! 230 tys. nauczycieli bez pracy czeka. Taka filozofia wszelkich "towarzystw oświaty" cyniczne podnoszenie efektów nauczania kosztem nauczycieli i cięcia kosztów "jak w firmie". Wymagania względem nauczyciela z UO i KN, ale pensje z KP. Najlepiej najniższa średnia krajowa. Nauczycielom nie może się dobrze powodzić, bo jak nie myślą o garnku i przeżyciu, to mogą pomyśleć o zmianie władzy.
    Nie zgadzam się, że system awansu to fikcja. Ludzie studiują inwestując swoje pieniądze i mnóstwo czasu, dokształcają się i zdają egzaminy kwalifikacyjne, które można oblać. Są nauczyciele i nauczyciele, a, jak się mówi, każdy sądzi po sobie.

Twój komentarz
Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!
Zapisz się na bezpłatny newsletter Gazety Prawnej

Sonda:

Czy prezydent powinien podpisać ustawy reformujące system emerytalny

Wyszukaj w Encyklopedii

Galerie zdjęć

Twarze Biznesu

Zapisz się na bezpłatny newsletter