MIROSŁAW KUK

Zmieniają się rynki, firmy stają przed nowymi wyzwaniami. Czy nadążają za nimi działy Human Resources – zarządzania kadrami? Czy HR czeka rewolucja?

ARTUR ŻUREK*

Nie jestem orędownikiem rewolucji. Raczej ewolucji. Natomiast widzę nadchodzące zmiany, które będą głębokie, w tym sensie rewolucyjne. Będą one rozłożone w czasie, ale moim zdaniem nastąpią nieuchronnie. Tradycyjny HR i typowe jego funkcje zanikną. To tylko kwestia czasu, kiedy się to wydarzy. Tradycyjne struktury zarządzania personelem funkcjonujące do tej pory w firmach będą się zmniejszać w organizacji i będą przenoszone na zewnątrz. Docelowo w firmie pozostanie jedynie zarządzanie dostawcami usług i koordynowanie zleconych im zadań. Będziemy obserwować ten sam proces, z którym mieliśmy do czynienia np. w przypadku samochodów służbowych. Kiedyś firmy miały własne samochody, bazy transportu, własnych mechaników i dyspozytorów, potem nastąpiła faza współpracy z firmami leasingowymi. Teraz wyspecjalizowane firmy obsługują firmowe floty samochodowe, a nawet kształtują tzw. polityki samochodowe, a przedsiębiorstwo zatrudnia jedną osobę, która koordynuje zlecenia dla tych wyspecjalizowanych firm.

Czy motywacją dla takich działań będzie chęć obniżenia kosztów?

Też, ale ważniejsza jest kwestia zarządzania, które staje się coraz bardziej skomplikowane. Firmy funkcjonują pod coraz większą presją czasową i jednocześnie coraz większymi wymaganiami dotyczącymi informacji i wiedzy specjalistycznej. Te dwie tendencje niejako się wykluczają i pracownicy mają coraz mniej czasu na poszerzanie swojej wiedzy. W konsekwencji, żeby to zminimalizować, będzie następowała specjalizacja – wewnętrzna w zarządzaniu (procesem, projektem) oraz ekspercka, pewnie zewnętrzna, np. w szkoleniach czy ocenach pracowniczych. Koszty nie są głównym czynnikiem wpływającym na te tendencje. Obniżenie kosztów będzie raczej ich wynikiem. Specjalizacja, efekt skali spowoduje, że dostawcy zewnętrzni będą tańsi niż wewnętrzni, zatem koszty zarządzania HR spadną.