BEATA LISOWSKA

35 proc. wynoszą średnio koszy zarządzania projektami szkoleniowymi w Programie Operacyjnym Kapitał Ludzki. Czy to dużo w porównaniu z projektami komercyjnymi?

BARTOSZ GRUCZA

Jeśli odniesie się je do standardu projektów biznesowych, to okaże się, że są wyższe o kilkanaście procent. Wszystko oczywiście zależy od wartości projektu. Koszty zarządzania w wysokości powyżej 30 proc. mogą być uzasadnione tylko w przypadku małych projektów, gdzie nie ma efektu skali. Problemem PO KL jest to, że te koszty są wysokie również w projektach średniej wielkości (do 1 mln zł) i dużych, o wartości kilku milionów złotych. Wiele firm szkoleniowych traktuje dofinansowanie europejskie jako swoją kluczową działalność biznesową, mimo że z założenia te projekty nie mogą wykazywać zysku. Wysokie koszty zarządzania i koszty pośrednie są takim ukrytym zyskiem przedsiębiorców. W przypadku przedsięwzięć komercyjnych coś takiego nie mogłoby mieć miejsca. Trzeba zwrócić uwagę, że w tzw. projektach miękkich, których efektem jest zmiana postaw czy zachowań, trudniej jest ustalić sztywne koszty zarządzania, niż w projektach inwestycyjnych. W projektach twardych limity można zapisać w odpowiednich specyfikacjach czy normatywach.

Jednak MRR zamierza limitować koszty we wszystkich projektach. Maksymalne progi, 10–20 proc., będą zależeć od wielkości budżetu. Czy to dobry pomysł?

Obniżenie tych kosztów o kilkanaście procent to dobry ruch. Obawiam się tylko, że wprowadzenie limitów może dotknąć mniejszych projektodawców i wyeliminować projekty trudne, wymagające innowacyjnego podejścia, które są bardzo potrzebne. Główny nurt finansowania PO KL jest skierowany na projekty standardowe, wręcz identyczne, które na ogół nie dostarczają długofalowych efektów i rezultatów. Żeby rzeczywiście rozwiązać wiele problemów społecznych, powinniśmy zorientować ten system na wsparcie nietypowych, innowacyjnych rozwiązań, dla których limity powinny być wyższe.

Jak więc ograniczyć koszty pośredników bez szkody dla projektów ambitnych?

Należy połączyć wprowadzenie limitów z podniesieniem jakości projektów wybieranych do dofinansowania. To wymaga zmian systemowych i lepszego systemu kontroli PO KL. Obecnie system nie jest nastawiony na pozyskiwanie najlepszych projektów, tylko na wydawanie pieniędzy. Wszyscy szkolą, ale nie sprawdza się, jakie są efekty tych szkoleń. Przekwalifikowujemy osoby bezrobotne, ale nie interesuje nas, ilu z nich znalazło pracę i utrzymało ją. Kontrola odbywa się na podstawie faktur i skupia się na kwestiach formalnych, lub często wirtualnych wskaźnikach, gubiąc meritum czyli rezultaty i efekty projektów.