Na dodatek w szkołach i przedszkolach wydaliśmy 109 tys. zł. Otrzymali je nauczyciele stażyści, kontraktowi i mianowani. W 2009 r. z tytułu subwencji oświatowej, która ma pokrywać wszystkie wydatki gminy na edukacje, także inwestycyjne, wpłynęło do budżetu 19,1 mln zł. Z tej kwoty pensje w szkołach pochłonęły ponad 18,9 mln zł. To oburzające, że przy tak zaniżonej subwencji ustanawia się przepisy zobowiązujące samorządy do wypłaty dodatków uzupełniających, a niedługo potem powiadamia o zmniejszeniu subwencji na 2010 r. Jest to celowe i konsekwentne przerzucanie na ich barki finansowania oświaty.

Rząd wprowadził art. 30a i 30b do Karty Nauczyciela, bo oświatowe związki zawodowe uważały, że gminy zaniżały płace pedagogów. To dlatego wypłacają dodatki. Dlaczego gminy nie zapewniają średnich?

Jeśli związki tak uważały, to znaczy, że nie znają rzeczywistych przyczyn tej sytuacji. A i stronie rządowej jest na rękę utwierdzanie związków w takim przekonaniu. Na czym niby miało polegać zaniżanie tych pensji? Związki zarzucają gminom, że za mało pieniędzy z subwencji przeznaczaliśmy na płace. A przecież w naszej gminie wydaliśmy ją prawie w całości na ten cel. A gdzie remonty, inwestycje czy pomoce dydaktyczne? Subwencja jest po prostu za niska. Ponadto jeśli sprawdzimy, jak poradziły sobie ze średnimi płacami poszczególne szczeble samorządu, to widać wyraźnie, że lepiej zrobiły to powiaty i miasta na prawach powiatu, dużo gorzej gminy. Pierwsze mają korzystniejsze przeliczniki na ucznia w algorytmie podziału subwencji oświatowej i więcej niż gminy dodatków za warunki pracy w szkołach specjalnych. W efekcie otrzymują więcej pieniędzy. Większości gmin trudno więc było osiągnąć średnie bez angażowania własnych pieniędzy, mimo że wypłacały wynagrodzenia za godziny ponadwymiarowe i ustanowiły nieraz wyższe niż powiaty kwoty dodatków.

Czy wprowadzenie w tym roku rozporządzenia określającego sposób wyliczania średnich ułatwiło gminom ich wyliczenie?

Ułatwiło, bo w zasadzie ujednolicono sposób ich liczenia i zakres danych będących podstawą do wyliczeń. Jednak pojawiły się trudności. W rozporządzeniu jest mowa o wydatkach na wynagrodzenia, a przy przeprowadzaniu finansowych analiz księgowi mieli też do czynienia z kosztami wynagrodzeń za grudzień 2009 r. oraz za grudzień 2008 r. Wydaje się, że należałoby doprecyzować tę kwestię w przyszłości. Wątpliwości dotyczą też zasadności przyznawania dodatków uzupełniających nauczycielom, którzy w chwili ich wypłaty nie pracują w oświacie danego organu prowadzącego.