ZBIGNIEW DUDZIŃSKI o płacach w urzędach - W Polsce rządzący skupiają się na kosztach, a nie patrzą na wyniki. Rzadko mówi się, czy osiągane efekty to jest to, czego oczekiwano.
Publikacja: 26 lutego 2010, 03:00 Aktualizacja: 26 lutego 2010, 09:11
Czy to oznacza, że budżet powinien płacić tyle, ile sektor prywatny.
Tak. Singapur, podawany powszechnie w świecie jako przykład modelowy funkcjonowania administracji, odnosi sukcesy dzięki stworzeniu infrastruktury telekomunikacyjnej i transportowej, walce z korupcją oraz dzięki zapewnieniu takich samych wynagrodzeń zarówno w sektorze publicznym, jak i w prywatnym. Takich samych to znaczy, że w naszym przypadku budżet może płacić trochę mniej, ale różnica ta nie może być duża. Na pewno nie może płacić więcej, bo byłoby to psucie rynku.
Obecnie ministrowie zarabiają mniej niż dyrektorzy generalni, więc może jednak nie jest tak źle.
To jest efekt politycznego stanowiska rządu w tej sprawie. Trzeba też pamiętać, że jest presja społeczna na obniżanie wynagrodzeń w sektorze publicznym. O wiele łatwiej jest obniżyć wynagrodzenia ministrów, bo jednak popyt na te stanowiska znacznie bardziej przekracza podaż. Rządzący mają też pewną świadomość, że nie można bezkarnie obniżać wynagrodzeń na najwyższych stanowiskach w administracji, bo źle to wpłynie na jakość ich pracy. W wielu krajach najwyżej usytuowani urzędnicy zarabiają więcej od ministrów i nikogo to nie dziwi, np. w Wielkiej Brytanii czy w Holandii. Im więcej pieniędzy przeznacza się na wyższe stanowiska, im więcej zatrudnia się osób kreatywnych, decyzyjnych, tym organizacja, w tym przypadku państwo, lepiej funkcjonuje.
Nie ma jednak społecznego przyzwolenia na wyższe płace dla urzędników.
W Polsce rządzący skupiają się na kosztach, a nie patrzą na wyniki. Rzadko mówi się, czy osiągane efekty to jest to, czego oczekiwano. Na przykład, czy wyniki w ściganiu przestępczości powodują podniesienie poczucia bezpieczeństwa? Czy polski system edukacji gwarantuje wykształcenie na odpowiednio wysokim poziomie, porównywalnym do innych krajów? Jeśli zmieni się sposób rozliczania administracji, ważne będą konkretne efekty, wówczas wzrost wynagrodzeń będzie akceptowalny społecznie. Tymczasem proponowane przez rząd zmiany są kosmetyczne. W efekcie, system zarządzania i wynagradzania w sektorze publicznym pozostaje daleko w tyle za sektorem gospodarczym.
Zbigniew Dudziński
absolwent ekonomii i socjologii. Od 10 lat starszy konsultant w Hay Group, doradzający w obszarze efektywności pracy zarządom największych firm prywatnych w Polsce. Poprzednio m.in. dyrektor w Urzędzie Wojewódzkim w Lublinie
źródło:
Dziennik Gazeta Prawna
1: BENI z IP: 85.193.204.* (2010-02-26 06:51)
W Polsce rządzący nie skupiają sie na kosztach, lecz na budowie "drabiny" władzy! Fachowcy w administracji pracują tylko do czasu wyrobienia sobie kontaktów i wyuczenia się umiejętności obracania w gąszczu przepisów. Potem uciekaja. Pozostają dzieci, które nie potrafią sprawnie załatwić prostej sprawy w terminie miesiąca. A jak już załatwia, to z wadą, którą potem utrzymuje II instancja. Dlatego, największym dorobkiem polskiego sądownictwa są -SĄDY ADMINISTRACYJNE!
2: urzędnik z IP: 212.244.179.* (2010-02-26 07:39)
Budżetówka na niższych stanowiskach płaci lepiej niż sektor prywatny hahahahhahahahaahhahahahahbubhahahhahah
a to dobre faktycznie artykuł odzwiercielający rzeczywistość ale chyba w krzywym zwierciadle
3: s z IP: 88.199.111.* (2010-02-26 08:47)
jeszcze bezczelnym urzędasom mało?! tak im źle na państwowej posadzie? to niech idą do sektora prywatnego to się wtedy przekonają co to znaczy praca! nieroby urzędnicze!
4: obywatel z IP: 81.243.237.* (2010-02-26 08:56)
Polska to nie Singapur. Blizsza nam jest Holandia.
Uwazam, ze dyrektor generalny, ktory pod wzgledem merytorycznym jest/powinien byc alfa i omega, powinien miec wyzsza pensje od ministra.
Stanowiska polityczne jak. np. minister , premier, prezydent to sluzba krajowi.
Uwazam, ze w porownaniu z innymi europejskimi krajami, wynagrodzenia dla politykow w Polsce sa wlasciwie ustawione do sredniej krajowej. Prezydent czy premier zarabiaja tyle samo srednich co kanclerz Niemiec czy premierzy innych krajow na zachodzie.
5: alejaja z IP: 79.186.175.* (2010-02-26 09:25)
Tytuł powinien brzmieć : "Administracją źle zarządzają wynagradzani urzędnicy." Otrzymują wynagrodzenie za pracę więc powinni posiadać odpowiednie przygotowanie i być kompetentni. Każdy szanujący się pracownik wykonuje rzetelnie swoje obowiązki, a wynagrodzenie nie jest tajemnicą przy zawieraniu umowy. Skoro wynagrodzenie jest nie wystarczające to po co podejmują pracę? Czy autor sądzi, że poziom płacy podniesie poziom zarządzania?
6: zoska z IP: 62.87.208.* (2010-02-26 09:43)
"...im więcej zatrudnia się osób kreatywnych, decyzyjnych, tym organizacja, w tym przypadku państwo, lepiej funkcjonuje..." ale tak nie jest oto chodzi, na najwyższych stanowskach zatrudniani sa znajomi znajomych nawet mertorycznie nie przygotowani do zarzadzania, ani zasobami ludzkimi ani niczym innym, wiec uwazam ze wcale nie powinni zarabiac wiecej , poza tym to nie dyrektor generalny zarzadza a podlegli mu ludzie wykonuja za niego cala robote. Jestem pracownikiem szeregowym w jst i to nie prezydent a ja pisze decyzje, ja rozpatruje sprawy itd a on sie tylko podpisuje za co bierze iles tam tysiecy, a ja mam 2000 brutto po 7 latach stazu i z wyzszym wyksztalceniem. Byle miec wladze i to juz im do szczescia wystarczy, licza sie znajmosci i przynaleznosc partyjna...to straaaaasznie smutne :(
7: Ola z IP: 194.181.60.* (2010-02-26 11:00)
to napisał ktoś kto nigdy nie pracował w budżetówce. Teraz niech ta osoba sprawdzi zarobki kierowcy autobusu, kolejarza, hydraulika etc i porówna z zarobkami referendarzy (z wymogiem wyzszego wykształcenia + dodatkowymi kwalifikacjami) w budżetówce a nie dyrektorami. Wyjdzie mu, że nie opłaca się uczyć.
8: wjw z IP: 95.40.25.* (2010-02-26 11:42)
Niestety w wielu przypadkach urzędnicy osiągnęli już najwyższy stopień niekompetencji i są po prostu i zwyczajnie niedouczeni.
W gminach to często pracują całe klany rodzinne itp. itd.
9: jRa z IP: 80.48.45.* (2010-02-26 16:09)
Auto artykułu napisał: "zestawiając średnią wynagrodzeń w administracji ze średnią w sektorze prywatnym, to budżetówka płaci lepiej" - kompletna bzdura - może autor zainteresowałby się tematem rzeczywistych wynagrodzeń w sektorze prywatnym a nie pisał bzdury - jest tajemnicą poliszynela, że faktyczne zarobki w sektorze prywatnym są zupełnie inne (czsem nawet kilkakrotnie wyższe) niż wykazywane oficjalnie w PIT - w którym najczęście wykazywana jest najniższa płaca krajowa.
10: TOTTINHO z IP: 94.254.174.* (2010-02-27 08:19)
Ludzie o czym Wy opowiadacie? Po 5 latach studiów dziennych oferowana praca w budżetówce nie rzekracza 2000 brutto. A śmieciarz w szczecinie zarabia dwa razy tyle. Niech ktoś przyjdzie popracować w administracji zobaczy jaj jest zanim zacznie gadac o "urzędasach". Każdy kto nie dostał pracy w urzędzie twierdzi że konkurs był ustawiony. że to fajna ciepła posadka. To 8 godzin nerwówki, ciągłej nauki, stresu, i ogromnej często odpowiedzialności.pozatym wszystko obwarowane jest szczegółowymi procedurami i częściej negatywne decyzje wydawane przez urzędy zależą od błędnego przygotowania np wniosków przez sektor prywatny.
Czy w zaświadczeniu dla ZUS o przychodzie pracownika trzeba wykazać nagrody

Do 31 maja rodzice otrzymujący świadczenie pielęgnacyjne mogą składać wniosek o przyznanie 100 zł dodatku do tego wsparcia.