ROZMOWA

ARTUR RADWAN

Od stycznia mamy stutysięczną armię zawodową, w tym 2 tys. kobiet. Czy to mało czy dużo?

BOŻENA SZUBIŃSKA

Jeszcze za mało. Mimo to w porównaniu do poprzednich lat, gdzie było nas niespełna pół tysiąca to w ostatnim okresie odnotowujemy duże zainteresowanie wśród kobiet służbą w wojsku. Np. w ubiegłym roku liczba kobiet żołnierzy wzrosła o ponad 400. W wyniku postępowania rekrutacyjnego na studium oficerskie w uczelniach wojskowych przyjęto ponad 100 kobiet na ok. 400 przystępujących do egzaminów, przy czym kobiety stanowią 25 proc. wszystkich przyjętych do studium. Niestety wciąż nie mamy ich za dużo, z powodu ograniczonej rekrutacji, w ubiegłym roku w ogóle nie było naboru do szkół podoficerskich. Polska zajmuje ostatnie miejsce wśród krajów natowskich odnośnie liczebności kobiet w armii. Wydaje się, że wytyczenie progu ok.10 proc. kobiet w skali Sił Zbrojnych na najbliższą przyszłość spełni oczekiwania wynikające z realizacji polityki równości płci w resorcie. Jednocześnie pozwoli zachować niezbędną gotowość bojową i zdolność operacyjną Sił Zbrojnych.

Czy kobiety są w ogóle potrzebne w armii?

Tak. W wykształceniu, sprawności, czy umiejętnościach nie ustępują mężczyznom. Są dobrymi żołnierzami. Na jednych stanowiskach sprawdzają się lepiej od mężczyzn, na innych im ustępują. Tak jak i inne służby mundurowe, wojsko nie jest enklawą zarezerwowaną tylko dla mężczyzn. W policji czy straży miejskiej nikt nie pyta czy kobiety są potrzebne.

To co chce wojsko zrobić, żeby było ich więcej?

Nie jest prowadzona specjalna promocja dla kobiet. Samo zainteresowanie kobiet służbą wojskową jest spore i startują one jako kandydatki, tak jak mężczyźni. Jedynie co jest obecnie wystarczające, to kierowanie do kobiet informacji o procedurach kwalifikacji, możliwości wstępowania do szkół wojskowych, na jakich zasadach się to odbywa.

Jak wygląda selekcja kobiet?

Dzisiaj mówimy o profesjonalnej armii, a to wiąże się z rzetelnym przygotowaniem. Aby dobrze przygotować ludzi do służby w wojsku musimy wybierać najlepszych. Dlatego trzeba ustanowić takie kryteria doboru kandydatów, aby do wojska trafiały najlepsze osoby, nie z przypadku, a zmotywowane i przede wszystkim świadome jakie są cienie i blaski służby w mundurze wojskowym. Narzędzia do badań kandydatów powinny być odpowiednio dobrane, aby nie skutkowały zbyt dużą ilością zwolnień ze służby. Kobiety decydując się na służbę w armii nie zawsze są świadome skutków swojej decyzji, a rozczarowane ostatecznie rezygnują. Wojsko nie może pozwolić sobie na inwestowanie w szkolenie żołnierza, który po krótkim czasie nie wytrzyma i odejdzie ze służby.

To dlaczego się wykruszają?

Wykruszają się tak jak i mężczyźni. Wiąże się to ze znalezieniem innej, np. lepiej płatnej pracy, bliżej domu, rezygnują ze służby, by nie żyć na dwa domy, mąż w innym mieście, żołnierz – kobieta z dziećmi w innym, z przyczyn osobistych. Po rozpatrzeniu sprawy, w zależności od potrzeby i możliwości, kieruję prośbę popierając ją do decydentów. Natomiast, to co robię i leży w moich kompetencjach, to współtworzenie regulacji prawnych, które pozwolą na uniknięcie przynajmniej części z przyczyn rezygnacji ze służby. Większość z nich ma jednak charakter osobisty czy losowy i kobiety rezygnują ze służby, tak jak i mężczyźni.