DOMINIKA SIKORA

W 2010 roku szpitale będą działać na dotychczasowych warunkach. W następnym roku, żeby podpisać umowę z NFZ, będą już musiały zatrudnić dodatkowych lekarzy, kupić nowy sprzęt. Czy to wystarczy na uzupełnienie braków?

PIOTR KARNIEJ

Ministerstwo Zdrowia przygotowało projekty nowelizacji tzw. rozporządzeń koszykowych i proponuje, aby te placówki, które udzielają świadczeń na podstawie umów z NFZ w tym roku, robiły to na niezmienionych zasadach również w przyszłym. Resort dał nam jeden rok na przygotowanie się do zaostrzonych warunków, bo inaczej w styczniu część placówek w ogóle nie mogłaby leczyć pacjentów. To jednak nie oznacza, że problem został rozwiązany, tylko przesunięty w czasie. W ciągu roku nie uda się przecież wyszkolić dodatkowych kilku tysięcy specjalistów. Tych już brakuje na rynku.

Niewykluczone jednak, że resort zdrowia w ogóle zrezygnuje z części wymogów?

Tak, to prawda. Mam nadzieję, że kontraktowanie na 2011 rok odbywać się będzie na zupełnie nowych lub co najmniej poprawionych zasadach, na co wskazują zapewnienia przedstawicieli Ministerstwa Zdrowia. Po konsultacjach ze środowiskiem menedżerów, przyznali oni, że rozporządzenia koszykowe wymagają zmiany – chodzi m.in. o złagodzenie wymogów kadrowych, a rok 2010 będzie właśnie okresem, w którym te zmiany się dokonają.

NFZ zapowiedział, że w przyszłym roku nie będzie podpisywał ze świadczeniodawcami umów, ale jedynie aneksował tegoroczne. Co to oznacza?

Oznacza to mniej więcej tyle, że placówki, które dopiero od 2010 roku chciały leczyć pacjentów na podstawie kontraktów z NFZ, niestety nie będą mogły tego robić, jeśli na terenie, gdzie chcą udzielać świadczeń, jest już świadczeniodawca takiej samej specjalności. O tym jednak oferent dowie się dopiero po zakończeniu procedury aneksowania, więc prawdopodobnie w I kwartale 2010 r. W innych okolicznościach Fundusz nie będzie podpisywał nowych umów. To, że NFZ nie przeprowadza całego kontraktowania, z tzw. konkursem ofert, na pewno nie wpływa na poprawę dostępności do leczenia, jednak wynika to z pewnością ze znacznie mniejszych pieniędzy w budżecie NFZ na przyszły rok. Poza tym w ciągu miesiąca NFZ nie mógłby przeprowadzić konkursu, negocjacji i zapewnić świadczeń od stycznia 2010 r.