ŁUKASZ GUZA

Aby uzyskać dopłaty, firma musi wykazać, że z powodu kryzysu ma kłopoty finansowe. Czy trudno było to udowodnić, w tym zwłaszcza co najmniej 25-proc. spadek sprzedaży?

MAŁGORZATA JAROMSKA

Jesteśmy producentem zaawansowanych technologicznie elektronarzędzi i sprzętu dla przemysłu. Ponad 90 proc. naszej produkcji jest eksportowane do wielu krajów na całym świecie – w szczególności do USA oraz Europy Zachodniej. Efektem drastycznego spadku zamówień jest znacznie obniżona sprzedaż, którą wykazaliśmy w kwartalnych sprawozdaniach F-01.

Pracodawca musi też m.in. wskazać wysokość stawki wypadkowej, jaką opłaca.

Tak, co roku pracodawca dostaje zawiadomienie z ZUS o jej wysokości. Sądziliśmy, że wystarczy ksero zawiadomienia, ale konieczne jest jeszcze oświadczenie pracodawcy o wysokości stopy procentowej składki oraz wskazanie, jakiego okresu ono dotyczy.

Czy trudno było wykazać, że firma nie jest zagrożona upadłością według przepisów unijnych?

Nie. Zgodnie z przepisami firma jest zagrożona, jeśli utraciła połowę kapitału własnego, a nas ten problem nie dotyczy. Oceniając wniosek, urzędnicy zwracają też uwagę na prestiż i opinie o pracodawcy w środowisku lokalnym. Jeżeli firma jest dobrze postrzegana, dba o pracowników i ich warunki pracy, była nagradzana w konkursach dla pracodawców, to zwiększa się prawdopodobieństwo pozytywnego rozpatrzenia wniosku.

Pracodawcy obawiają się, czy będą w stanie samodzielnie przygotować program naprawczy. Czy firma sama go przygotowała?

Tak. Jego projekt opracował nasz analityk finansowy, a nie firma zewnętrzna. Pomogło nam też Biuro Terenowe FGŚP, które wskazało, co powinno znaleźć się w programie.