Od 1 stycznia 2010 roku za funkcjonowanie wojewódzkich stacji sanitarnych będą odpowiedzialni wojewodowie. Co ta zmiana nadzoru oznacza dla tych placówek?

Mam nadzieję, że zostanie zachowana niezależność inspektorów sanitarnych w podejmowanych decyzjach. Dlatego nadzór merytoryczny i kierunki działania inspekcji będzie wyznaczał Główny Inspektor Sanitarny.

Przed jakimi wyzwaniami staną wojewodowie jako nowe organy założycielskie stacji?

Tradycyjnie – braku pieniędzy. Działanie stacji sanitarnych od lat jest niedofinansowane. Ich fundusze kończą się mniej więcej w połowie roku. Dotychczas ich budżety były łatane dochodami własnymi stacji. Jednak możliwości ich uzyskania miały przede wszystkim te stacje, które posiadały laboratoria i mogły wykonywać odpłatne usługi. Wojewódzcy inspektorzy prowadzili także politykę wyrównywania budżetów. Teraz ta filozofia będzie musiała się zmienić, również w związku z nową ustawą o finansach publicznych. Wojewodowie będą musieli zmierzyć się również z oporem części pracowników, w tym niektórych działaczy związkowych, bojących się jakichkolwiek zmian. A zmiany są nieuchronne. Inspekcji potrzeba zarówno młodych, jak i starszych stażem pracowników. To gwarantuje modernizację pracy sanepidów.

Do wojewodów na prowadzenie stacji trafi w 2010 roku 767 mln zł. Co z tych środków jest finansowane?

To są pieniądze na wynagrodzenia i na działalność, czyli na prowadzenie nadzoru sanitarnego. To jest mniej więcej taki sam budżet jak w tym roku.