DOMINIKA SIKORA

Czy na ratownictwo medyczne budżet nie przeznacza za mało pieniędzy?

EWA KOPACZ*

Nie. Od momentu wejścia w życie ustawy o Państwowym Ratownictwie Medycznym, czyli od 2006 roku, udało się wzmocnić finansowo system ratownictwa. W ciągu ostatnich lat nakłady budżetowe na ten cel wzrosły o ponad 400 mln zł. Obecnie na ratownictwo wydajemy 1,7 mld zł. Coraz więcej stacji pogotowia dysponuje więc np. nowymi karetkami.

Czy ich zakup jest też finansowany z budżetu?

Nie tylko. To duża zasługa funduszy europejskich. Do tej pory dzięki programom unijnym udało się już kupić ponad 150 nowych karetek. Łącznie tylko na ten cel do końca 2013 roku jest do wykorzystania 53 mln euro. To pozwoli na zakup 345 karetek.

A co z wynagrodzeniem ratowników, którzy przecież nie byli objęci podwyżkami wynikającymi z tzw. ustawy wedlowskiej?

Faktycznie to był problem, bo ich wynagrodzenia pozostawiały dużo do życzenia. Dlatego przekazaliśmy z rezerwy budżetowej dodatkowe środki, ponad 130 mln zł, na podwyżki dla nich.

Ale pieniądze, jakie na ratownictwo przeznacza NFZ, są wciąż niewystarczające.

Nie mogę się z tym zgodzić, że nakłady NFZ na szpitalne oddziały ratunkowe (SOR) nie rosną, bo nie potwierdzają tego nasze dane. W porównaniu z ubiegłym rokiem wzrosły o 27 proc., a z 2007 rokiem – o prawie 70 proc.

Czy działanie SOR powinno być również opłacane przez budżet?

Takie propozycje pojawiają się ze strony środowiska medycznego. Jednak w momencie spowolnienia gospodarczego budżetu po prostu nie stać na kolejne obciążenia. Nie wykluczam, że w kolejnych latach, jeżeli sytuacja budżetowa na to pozwoli, wrócimy również do tego pomysłu.