Rozmawiamy z JACKIEM CZAPUTOWICZEM, dyrektorem Krajowej Szkoły Administracji Publicznej - Kryzys spowodował, że Krajowa Szkoła Administracji Publicznej nie będzie kształcić więcej urzędników. W tym roku dotacja z budżetu została zmniejszona o 0,5 mln zł. Trudna sytuacja w administracji spowodowała, że dyrektorzy generalni nie wysyłają pracowników na szkolenie do KSAP.
Publikacja: 4 sierpnia 2009, 03:00 Aktualizacja: 4 sierpnia 2009, 15:08
● Od początku powstania szkoły opuściło ją 900 absolwentów. Na 120 tys. członków korpusu służby cywilnej to chyba wciąż mało?
– Zgadzam się, że powinno być ich więcej, ale naszego państwa nie stać na znaczne zwiększenie tej liczby. Te osoby nie mają być urzędnikami na niższych stanowiskach. Wielu z nich zajmuje funkcje dyrektorów generalnych, znaczna część pracuje w instytucjach UE. Niektórzy wybrali karierę dyplomatyczną, są ambasadorami. Bardzo często zaczynają od stanowiska starszego specjalisty, ale jeżeli się sprawdzają, po dwóch, trzech latach zostają naczelnikami, następnie wicedyrektorami i dyrektorami. Aby w przyszłości zwiększyć tę liczbę potrzebne są poważne środki, co w dobie kryzysu nie jest możliwe. Tym bardziej że budżet szkoły w tym roku został zmniejszony o pół miliona zł.
● A ile może zarobić absolwent KSAP rozpoczynający pracę w urzędzie.
– Około 3,5–4 tys. zł brutto, co według mnie na początku kariery nie jest mało. Do tego po mianowaniu dochodzi dodatek w służbie cywilnej ok. 800 zł.
● Jaki jest budżet KSAP?
– Dotacje z budżetu państwa to nieco ponad 9 mln zł. Szkoła prowadzi także kusy dla urzędników w ramach kształcenia ustawicznego, co daje nam dodatkowe przychody. Co roku kształcimy 4 tys. urzędników administracji publicznej na różnego rodzaju kursach. Ponadto realizujemy programy finansowane ze środków unijnych, które przyczyniają się do poprawy jakości kształcenia.
● A czy w kryzysie dyrektorzy urzędów kierują swoich pracowników na szkolenie do KSAP?
– Odnotowaliśmy w tym półroczu spadek zainteresowania naszą ofertą szkoleniową. Będziemy jednak chcieli w najbliższym czasie przeszkolić 1,2 tys. urzędników, którzy będą się bezpośrednio zajmować obsługą prezydencji Polski w UE.
● A jakie wady dostrzega pan wśród polskich urzędników?
– Rzadko kiedy potrafią działać zbiorowo. Urzędnicy pracują indywidualnie, a nie zespołowo. Dlatego w KSAP staramy się uczyć przyszłych urzędników pracy grupowej i współpracy ze sobą. Ponadto ciągle jest problem z formułowaniem myśli na piśmie, prawidłowym pisaniem notatek. Polski system edukacyjny tego nie uczy. Urzędnicy powinni się też uczyć szerszego spojrzenia na funkcjonowanie państwa niż z perspektywy własnego urzędu. Praca przez całe życie w jednym urzędzie ogranicza pracownika w pojmowaniu funkcjonowania całej administracji państwowej.
● Jacek Czaputowicz
doktor habilitowany, absolwent SGPiS, (obecnie SGH). W latach 1998–2006 zastępca Szefa Służby Cywilnej, później dyrektor Departamentu Strategii i Planowania Polityki Zagranicznej w Ministerstwie Spraw Zagranicznych. Od kwietnia 2008 roku dyrektor KSAP
źródło:
GP
1: ? z IP: 145.237.88.* (2009-08-04 07:21)
Jak to możliwe mianowań więcej niż miejsc ? Jak to możliwe, że urzędników nie interesuje taka "atrakcyjna" ścieżka kariery ...
2: alzara z IP: 79.186.150.* (2009-08-04 08:15)
Ja , jako urzędnik państwowy wszystkie koszty z dokształcaniem opłacałam sama z zarobionych pieniędzy, kiedy po kilkunastu latach zatrudniono na moje miejsce panią dyrektor finansową bez kwalifikacji wskutek znajomości, to koszty jej dokształcania były olbrzymie-pensja też olbrzymia. Tak jest w resorcie sprawiedliwości.
3: Swietne przedłużenie młodości z IP: 80.240.172.* (2009-08-04 08:17)
Studia po studiach za które bulą ci kasę i dają za friko urzędnika mianowanego.
Ci którzy w tym brali udział uważają to za super zabawę z niezłymi korzyściami
4: west z IP: 81.15.171.* (2009-08-04 10:26)
Kiepski pomysł z tą szkołą administracji i z tym mianowaniem. Po pierwsze urzędnik to żaden prestiż. Maleńkie zarobki, użeranie się z ludźmi, którzy wylewają wszelkie pomyje na urzędnika, zamiast na twórców tego prawa, dodatkowo podsycany przez prawotwórców i wadzę obraz urzędnika pasożyta, który jest be bo egzekwuje przepisy wymyślone przez prawotwórców i wadzę.
5: w z IP: 83.30.99.* (2009-08-04 10:34)
limit wiekowy, do 32 lat ???, to naruszenie zasady równości...!
6: romek z IP: 194.165.48.* (2009-09-07 13:10)
i ty możesz zostać kur..ą urzędniczą
7: kora z IP: 94.246.191.* (2009-09-29 08:40)
Tylko czemu na koszt społeczeństwa ? czy ta władza nie ma umiaru , przecież to skandal w biały dzień.Inni się muszą uczyć za własne pieniądze, a tu takie marnotrawstwo pieniędzy państwowych!!! Kiedy się skończą wreszcie przywileje dla wybrańców?My czyli zwyczajni szarzy ludzie mamy już tego dość.
8: sfas z IP: 80.51.10.* (2010-01-18 17:51)
jednego nie rozumiem... egzaminu dla urzędników miało nie być od 2010 roku, do KSAP biorą 60 osób rocznie to jak oni chcą po 2000-2500 ludzi rocznie mianować? szczególnie że ponad połowa nie spełnia wymagań ;)
9: bas z IP: 79.189.108.* (2010-09-08 12:51)
jestem urzędnikiem administracji samorządowej z wyższym wykształceniem, na które państwo nie dało żadnej złotówki i przyznaję, że jak mam styczność z urzędnikiem administracji rządowej to szlak mnie trafia za brak kompetencji a co najlepsze oni zarabiają na dzień dobry 3,5 tys ja na dzień dobry miałam 800zł, po paru latach pracy ledwo mam 1500zł ... tak to wygląda w administracji. I co najlepsze pracuję na ustawach, które tworzy administracja rządowa i to na czym pracuje woła często o pomstę do nieba.
10: arch z IP: 89.72.37.* (2011-10-13 16:50)
"szlak mnie trafia za brak kompetencji" -też by mnie szlag trafiał jeśli bym nie miał kompetencji nawet do poprawnego napisania komentarza...
Czy w zaświadczeniu dla ZUS o przychodzie pracownika trzeba wykazać nagrody

Do 31 maja rodzice otrzymujący świadczenie pielęgnacyjne mogą składać wniosek o przyznanie 100 zł dodatku do tego wsparcia.