Rozmawiamy z JACKIEM CZAPUTOWICZEM, dyrektorem Krajowej Szkoły Administracji Publicznej - Kryzys spowodował, że Krajowa Szkoła Administracji Publicznej nie będzie kształcić więcej urzędników. W tym roku dotacja z budżetu została zmniejszona o 0,5 mln zł. Trudna sytuacja w administracji spowodowała, że dyrektorzy generalni nie wysyłają pracowników na szkolenie do KSAP.
Publikacja: 4 sierpnia 2009, 03:00 Aktualizacja: 4 sierpnia 2009, 15:08
● W tym roku egzamin na urzędnika mianowanego zdało 530 osób z 1059 kandydatów, a rząd zarezerwował 1 tys. miejsc. Jak pan to ocenia?
– Ostatnio limit nie był wykorzystywany. Tak jak w latach ubiegłych egzamin składał się z trzech części – sprawdzianu wiedzy, umiejętności i predyspozycji kierowniczych. Najwięcej, bo aż 75 proc., zdało pierwszą część. Więcej trudności sprawił sprawdzian umiejętności składający się z testów. Zdało go 60 proc. Z kolei test predyspozycji kierowniczych zdają prawie wszyscy, bo trudno to ocenić za pomocą testu. Dlatego w przyszłym roku nie będzie go już na egzaminie.
● Krajowa Szkoła Administracji Publicznej miała stać się zapleczem kadr dla administracji. Czy trudno jest się do niej dostać?
– O miejsca w KSAP mogą się ubiegać absolwenci szkół wyższych z wykształceniem magisterskim. Jest jednak limit wiekowy, do 32 lat. Kandydaci muszą zdać trzyetapowy egzamin konkursowy. Składa się on ze sprawdzianu wiedzy i umiejętności jak w postępowaniu kwalifikacyjnym na urzędnika mianowanego. Następnie osoby te piszą pracę pisemną i zdają egzamin z jednego z trzech języków obcych – angielskiego, niemieckiego lub francuskiego. Kolejny etap to rozmowa kwalifikacyjna, gdzie dokonywana jest już ostateczna ocena. Rozmowa jest częściowo prowadzona w języku obcym.
● Jak wyglądają takie studia?
– To są nie tylko akademickie wykłady, a także zajęcia praktyczne. W trakcie ich trwania słuchacze odbywają dwumiesięczne praktyki krajowe i zagraniczne. Odbywają też zagraniczne wizyty studyjne do Brukseli i głównych państw członkowskich UE.
● A czy w trakcie studiów osoby pracujące w administracji korzystają z urlopu?
– Tak. Muszą wziąć urlop bezpłatny, którego udziela im dyrektor generalny. Kształcenie w KSAP jest nie do pogodzenia z pracą zawodową, bo większość słuchaczy jest spoza Warszawy, a kształcenie trwa 1,5 roku.
● A czy słuchacze otrzymują stypendium?
– Tak. Wynosi 2,4 tys. brutto. Słuchacze muszą uczestniczyć w zajęciach, zdawać egzaminy. Po zakończeniu szkolenia uzyskują mianowanie w służbie cywilnej i nie muszą już przechodzić postępowania kwalifikacyjnego. Ponadto po zakończeniu kształcenia uzyskują skierowanie od premiera do pracy w określonym ministerstwie lub urzędzie administracji rządowej. Obowiązkowo muszą przepracować pięć lat, aby nie musieli zwracać kosztów nauki, które w całości ponosi budżet.
● A jaki to koszt?
– Wyszkolenia jednego słuchacza kosztuje około 180 tys. zł.
1: ? z IP: 145.237.88.* (2009-08-04 07:21)
Jak to możliwe mianowań więcej niż miejsc ? Jak to możliwe, że urzędników nie interesuje taka "atrakcyjna" ścieżka kariery ...
2: alzara z IP: 79.186.150.* (2009-08-04 08:15)
Ja , jako urzędnik państwowy wszystkie koszty z dokształcaniem opłacałam sama z zarobionych pieniędzy, kiedy po kilkunastu latach zatrudniono na moje miejsce panią dyrektor finansową bez kwalifikacji wskutek znajomości, to koszty jej dokształcania były olbrzymie-pensja też olbrzymia. Tak jest w resorcie sprawiedliwości.
3: Swietne przedłużenie młodości z IP: 80.240.172.* (2009-08-04 08:17)
Studia po studiach za które bulą ci kasę i dają za friko urzędnika mianowanego.
Ci którzy w tym brali udział uważają to za super zabawę z niezłymi korzyściami
4: west z IP: 81.15.171.* (2009-08-04 10:26)
Kiepski pomysł z tą szkołą administracji i z tym mianowaniem. Po pierwsze urzędnik to żaden prestiż. Maleńkie zarobki, użeranie się z ludźmi, którzy wylewają wszelkie pomyje na urzędnika, zamiast na twórców tego prawa, dodatkowo podsycany przez prawotwórców i wadzę obraz urzędnika pasożyta, który jest be bo egzekwuje przepisy wymyślone przez prawotwórców i wadzę.
5: w z IP: 83.30.99.* (2009-08-04 10:34)
limit wiekowy, do 32 lat ???, to naruszenie zasady równości...!
6: romek z IP: 194.165.48.* (2009-09-07 13:10)
i ty możesz zostać kur..ą urzędniczą
7: kora z IP: 94.246.191.* (2009-09-29 08:40)
Tylko czemu na koszt społeczeństwa ? czy ta władza nie ma umiaru , przecież to skandal w biały dzień.Inni się muszą uczyć za własne pieniądze, a tu takie marnotrawstwo pieniędzy państwowych!!! Kiedy się skończą wreszcie przywileje dla wybrańców?My czyli zwyczajni szarzy ludzie mamy już tego dość.
8: sfas z IP: 80.51.10.* (2010-01-18 17:51)
jednego nie rozumiem... egzaminu dla urzędników miało nie być od 2010 roku, do KSAP biorą 60 osób rocznie to jak oni chcą po 2000-2500 ludzi rocznie mianować? szczególnie że ponad połowa nie spełnia wymagań ;)
9: bas z IP: 79.189.108.* (2010-09-08 12:51)
jestem urzędnikiem administracji samorządowej z wyższym wykształceniem, na które państwo nie dało żadnej złotówki i przyznaję, że jak mam styczność z urzędnikiem administracji rządowej to szlak mnie trafia za brak kompetencji a co najlepsze oni zarabiają na dzień dobry 3,5 tys ja na dzień dobry miałam 800zł, po paru latach pracy ledwo mam 1500zł ... tak to wygląda w administracji. I co najlepsze pracuję na ustawach, które tworzy administracja rządowa i to na czym pracuje woła często o pomstę do nieba.
10: arch z IP: 89.72.37.* (2011-10-13 16:50)
"szlak mnie trafia za brak kompetencji" -też by mnie szlag trafiał jeśli bym nie miał kompetencji nawet do poprawnego napisania komentarza...

Narodowy Fundusz Zdrowia teoretycznie umożliwia przesłanie wniosków o europejską kartę ubezpieczenia zdrowotnego drogą elektroniczną. Tyle że odpadają te, na których brakuje... własnoręcznego podpisu.
Na jaką partię oddałbyś/oddałabyś głos, gdyby wybory odbywały się dzisiaj?